Nowy numer 48/2020 Archiwum

Wstań i chodź!

Niech trwa w nas obraz Boga, który jest miłością, który czeka, ma otwarte ramiona, który przytula - mówił bp Jacek Kiciński w schronisku Towarzystwa św. Brata Alberta dla bezdomnych mężczyzn.

Biskup prowadził rekolekcje wielkopostne przy ul. Bp. Bogedaina dla mieszkańców, pracowników i przyjaciół schroniska. – Jezus jest Panem rzeczy niemożliwych, może wyprowadzić człowieka z najgorszej nawet sytuacji, ale nigdy do niczego nie zmusza. Mówi: Jeśli chcesz… – podkreślał podczas Mszy św. kończącej rekolekcyjne nauki. – Jesteśmy często sparaliżowani przez nasze słabości, ograniczenia, przez nałogi i grzech. Kiedy doświadczamy takiego paraliżu, szatan nam podsuwa myśli: „nie masz człowieka”, nikt się tobą nie interesuje, twoje życie nikogo nie obchodzi… Nieprawda, Jezusa obchodzi. On mówi: możesz zacząć swoje życie od nowa. Wstań, weź swoje łoże i chodź!

Bp Jacek zauważył, że Chrystus uzdrawiał w szabat – dzień, który nie tylko ma być wolny od pracy, ale przede wszystkim jest dniem panowania Boga. Jezus stwarza nowy porządek w świecie. Nie ma takiego grzechu, zniewolenia czy nałogu, którego byśmy bez Niego nie mogli pokonać. Daje nam „żywą wodę” – sakramenty.

– Jesteśmy tym sparaliżowanym człowiekiem, ale jesteśmy i tymi, którzy mogą pomóc innym, przykutym do łoża grzechu, „podejść do sadzawki” – mówił, nawiązując do ewangelicznego opisu. – Bywamy tak zamknięci w bólu, rozpamiętywaniu doznanych krzywd, że nie dostrzegamy cierpienia innych – większego niż nasze. Czasem też przyzwyczajamy się do „łoża grzechu”, nie chcemy go porzucić. Zapominamy, że grzech ostatecznie zawsze przykuwa człowieka do łoża boleści.

– Bardzo dobre rekolekcje – mówi, a raczej… pisze na kartce Zdzisław, mieszkaniec schroniska mający problemy z krtanią. – Tak, były na pewno cenne, wiele pięknych kazań. Szkoda mi tylko, że nie przystąpiłem do komunii św. Byłem u spowiedzi jakieś 8 lat temu i nie mogę się przełamać… Muszę się w końcu zmobilizować! – uśmiecha jego towarzysz.

Bardzo wielu mieszkańców schroniska skorzystało jednak ze spowiedzi. Okazało się też, że wielu ma piękny głos, włączało się chętnie w śpiew wielkopostnych pieśni. Ich dźwięki poruszyły bardzo mieszkającego w schronisku pana Antoniego – który sam ma duszę artysty, śpiewa i maluje. Pracuje właśnie nad obrazem Jezusa Miłosiernego. – Zapamiętałem zwłaszcza: „Jeśli chcesz mnie naśladować, to weź swój krzyż na każdy dzień…” – mówi.

– Wzruszający dla wielu osób był moment, kiedy pierwszego dnia bp Jacek osobiście nalewał zupę uczestnikom rekolekcji. Bardzo wymowny gest – mówi Darek Dobrowolski, kierownik schroniska. Sam również uczestniczył w rekolekcjach, podobnie jak Aleksander Pindral, prezes wrocławskiego koła TPBA.

– Należę do wspólnoty Odnowy w Duchu Świętym „Wieczernik”. Często tu posługujemy – wyjaśnia Krzysztof. – Przygotowujemy oprawę Mszy św., prowadzimy na przykład nabożeństwa majowe, Drogę Krzyżową. Ja czasem gram na harmonijce ustnej. Dziś grała na rekolekcjach schola z Kiełczowa. Wokół schroniska gromadzi się wielu ludzi, dla których stało się ono jak dom, a mieszkańcy jak rodzina.

Rekolekcyjną modlitwę zakończyło spotkanie przy pysznym bigosie.

Wstań i chodź!   Do zobaczenia! - mówił rekolekcjonista, obiecujący kolejne wizyty wśród bezdomnych Agata Combik /Foto Gość

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama