Gość Bielsko-Żywiecki 49/2020 Archiwum

Chrześcijańskie szkoły lekarstwem na terroryzm

Biskup Antoine Chbeir, pochodzący z Libanu maronicki katolicki biskup diecezji Latakia w Syrii, modlił się z wiernymi w parafii pw. Opatrzności Bożej we Wrocławiu.

– Nasza historia jest podobna do waszej, to historia prześladowań – mówił, podkreślając że Polska, kraj św. Jana Pawła II, jest Syryjczykom bardzo bliska. – Czasem Bóg posyła nas z bardzo trudną misją, ale gdy Kościoły są ze sobą solidarne, wszystko staje się łatwiejsze. Cieszymy się, że Polska pamięta o Syrii; dociera do nas pomoc materialna, ale i moralna. Wielu spośród waszych kapłanów odwiedziło Syrię, by na własne oczy zobaczyć, co się u nas dzieje.

Bp Antoine podkreślił, że na skutek wojny cierpią wszyscy Syryjczycy, nie tylko chrześcijanie. – Społeczeństwo syryjskie jest bardzo tolerancyjne; pomiędzy jego różnymi członkami tworzy się wiele pięknych więzi – wyjaśniał. – Moja siedziba biskupia znajduje się w strefie, którą kontrolują alawici. Burmistrz, mój przyjaciel, jest sunnitą. Wśród rządzących jest Druz, są chrześcijanie…

Biskup wiele uwagi poświęcił w homilii miłości nieprzyjaciół. Wspominał, jak w Egipcie autokar jadący do chrześcijańskiego miejsca pielgrzymkowego został zatrzymany przez uzbrojonych fanatyków muzułmańskich. Kazali wysiąść mężczyznom i złożyć muzułmańskie wyznanie wiary. Gdy ci odmówili, wycelowano w nich broń. – Prawie wszyscy zginęli. Ci, którzy przeżyli, twierdzili potem: „Ci błogosławieni (!) zabili członków naszych rodzin. Moje życie będzie po tym wydarzeniu całkowicie inne. Ale dzięki nim mamy męczenników w niebie. Stoją po prawicy Pana w niebiosach!” – opowiadał. – By miłować nieprzyjaciół, trzeba szczególnej siły od Boga. Kiedy nas dotknie jakaś obelga ze strony bliźniego, potrzebujemy czasem dni, miesięcy, a może i lat, by sobie z tym poradzić. A Pan może nas w jednej chwili przemienić. I nam nasze winy w jednej chwili przebaczyć, jeśli widzi skruchę.

Hierarcha z wdzięcznością mówił o pomocy, jaka dociera do Syrii – zwłaszcza organizowanej przez Pomoc Kościołowi w Potrzebie. O żywności, produktach higienicznych, pomocy finansowej dla studentów czy przy odbudowie kościołów. – Dzięki otrzymywanemu wsparciu możemy pomóc tym, którzy musieli opuścić Aleppo i mieszkają u nas – mówił, dodając, że nikt, kto przychodzi do siedziby biskupiej z prośbą o pomoc medyczną, nie wraca z pustymi rękami.

– Prośmy o pokój dla świata, o pokój dotkniętej wojną Syrii – modlił się proboszcz, ks. Krzysztof Hajdun. – W osobie księdza biskupa spotykamy wszystkich chrześcijan, którzy cierpią prześladowanie bądź dyskryminację i dają czytelne świadectwo wiary – mówił ks. Rafał Cyfka (Pomoc Kościołowi w Potrzebie). – Takich osób jest na świecie 500 mln. My budujemy się ich świadectwem, ale i oni potrzebują naszego.

Ks. R. Cyfka przypomniał o odbudowywanym szpitalu w Aleppo – który służyć będzie wszystkim, niezależnie od religii. Wierni mieli okazję włączyć się w trwającą akcję „Dar dla Aleppo”

Po Mszy św. bp Antoine przewodniczył procesji eucharystycznej; znalazł czas na osobiste spotkania i rozmowy – w tym z dwoma… Syryjczykami, mieszkającymi od dawna we Wrocławiu. Pytany był o to, jak się żyje w stanie nieustannego zagrożenia, jak obecnie wygląda sytuacja w Syrii.

Czy można liczyć na powrót do normalności w tym kraju, na pokój? – Nie wiemy. Przyczyna wojny nie ustała – wyjaśniał w rozmowie z GN bp Antoine. – Myślę, że blisko jest zakończenie wojny z Państwem Islamskim, choć można sobie postawić pytanie, czy wspólnota międzynarodowa chce naprawdę zakończyć wojnę w Syrii, zakończyć konflikt z ISIS, czy raczej chce zostawić te „rozgrywki” wspólnocie lokalnej. Stawiamy sobie pytania czy wojna z Syrii nie przeniesie się do innego kraju Bliskiego Wschodu. Konflikt z fundamentalizmem islamskim nie jest wcale zakończony i nie zakończy się szybko. Powodem wojny jest przede wszystkim terroryzm muzułmański, który dotarł do nas z Europy.

Biskup nie popiera przenoszenia tam ludzi z Bliskiego Wschodu, którym trudno odnaleźć się w innej kulturze, zintegrować. Podkreśla, że wojna do Syrii „przyszła” z zewnątrz. Wskazuje na terroryzm rozwijający się w 3-4 pokoleniu przybyszów do Europy Zachodniej; wspomina o tzw. komórkach uśpionych, o kolejnych falach terroryzmu. – Wojnę wywołali ludzie z zewnątrz. Terroryści z Europy zostali ściągnięci na nasz teren – dodaje.

Jaka forma pomocy udręczonym Syryjczykom byłaby najlepsza? – Bardzo cenna jest inicjatywa wsparcia odbudowy szpitala w Aleppo, ale przede wszystkim potrzebujemy szkół chrześcijańskich, do których zresztą posyłają swoje dzieci ludzie różnych religii. Tam, gdzie jest budowana szkoła chrześcijańska, zamykamy potencjalne więzienia. To sposób na zwalczanie terroryzmu – mówił, zalecając zresztą tworzenie takich szkół również u nas, w Polsce.

Bp Antoine wspominał, że ogromna część jego diecezji została oszczędzona przez działania wojenne, ale na przykład katedra w niedzielę jest pełna ludzi z Aleppo, którzy tam się osiedlili. Na pytanie o możliwy powrót do Syrii i sąsiednich krajów na Wschodzie chrześcijan, którzy opuścili je, bp Chbeir odpowiada z wahaniem. – Ich ilość w naszym regionie zmniejszała się nawet przed wojną. Zawsze szukamy lepszego życia gdzie indziej. Ci, którzy osiedlili się w krajach Zatoki Perskiej, zdarza się, że wracają, przywożą pieniądze swoim rodzinom. Uważam jednak, że jest mało prawdopodobne, by wrócili ci, którzy wyjechali do Ameryki, Europy, Australii...

Biskup syryjski – któremu oprócz ks. Rafała Cyfki towarzyszy też tłumaczka, s. Agnieszka Duda (Pomoc Kościołowi w Potrzebie), odwiedza kolejne wrocławskie parafie. Zobacz TUTAJ.

ZDJĘCIA

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama