Nowy numer 48/2020 Archiwum

Presja jest ogromna

Prof. Marian Gabryś to najlepszy przykład na to, że można być cenionym specjalistą z najwyższej półki i w swojej pracy nie zaprzeć się Jezusa.

W wielu środowiskach utarło się spojrzenie, że wiara w Boga i życie zasadami Ewangelii wykluczają profesjonalizm, fachowość czy wysoki poziom usług. Dotyczy to także medycyny, społeczności lekarskiej, co widać na gruncie wrocławskim. Postać prof. Gabrysia łamie ten krzywdzący stereotyp. Jednak jego chrześcijański światopogląd i wierność Bożym przykazaniom nie ułatwiają mu pracy.

Kierunek: cywilizacja śmierci

Prof. Marian Gabryś nie kryje się ze swoją wiarą. Otwarcie mówi, że odgrywa ona w jego życiu bardzo ważną rolę i towarzyszy mu na co dzień. Dlatego lekarz walczy o każde poczęte życie jako ginekolog. Jako mąż i ojciec promuje także rodzinę opartą na chrześcijańskich wartościach. Obecnie pracuje w Klinice Ginekologii i Położnictwa przy ul. Chałubińskiego we Wrocławiu. – W środowisku lekarskim czy, zawężając, ginekologiczno-położniczym światopogląd chrześcijański jest normą, ale rzadkością jest przyznawanie się do niego publicznie. Myślę, że większość lekarzy w mojej specjalności to ludzie uczciwi i nastawieni na pomoc matkom oraz ich dzieciom. Nie możemy więc mówić o środowisku proaborcyjnym, ale wachlarz podejść bywa zróżnicowany – mówi prof. Gabryś. Podkreśla, że aborcja jest zdecydowanie bardziej akceptowalna w przypadku ciężkiego uszkodzenia płodu. On sam w rozmowach często uczula, że podejście do kwestii ciąży, jej rozwoju i wzajemnych kontaktów pomiędzy dzieckiem a matką są jeszcze w wielu wymiarach głęboko niepoznane. Wrocławianin obawia się przy tym nasilającego się procesu holandyzacji lub belgizacji, czyli upodabniania się w sensie medycznym, mentalnym i moralnym do sytuacji w krajach Beneluksu. – To cywilizacja śmierci. Wierzę w Boga i w to, że nie damy się tak łatwo zapędzić w kierunku Holandii, choć presja jest ogromna – przyznaje prof. Marian Gabryś.

Atakowany za wiarę

Wrocławski lekarz już od kilku lat jest celem ataków środowisk feministycznych i lewicowych. Obecnie pracuje w Klinice Ginekologii i Położnictwa przy ul. Chałubińskiego we Wrocławiu. Ceniony w skali kraju, w specjalności położniczo-ginekologicznej, ma według niektórych jedną „poważną wadę” – jest przeciwnikiem aborcji, który dodatkowo podpisał deklarację wiary. Przed trzema laty profesor przegrał przez swoje poglądy konkurs na kierownika I Katedry i Kliniki Ginekologii i Położnictwa Uniwersytetu Medycznego. Oburzone antyaborcyjną postawą lekarza były szczególnie dolnośląskie feministki. Gdy w tym roku wojewoda dolnośląski przedstawił go jako kandydata na wojewódzkiego konsultanta ds. ginekologii na Dolnym Śląsku, swoje niezadowolenie wyraziły szybko publicznie feministki oraz działaczki partii Nowoczesna. Dwa miesiące później okazało się, że prof. M. Gabryś nie obejmie stanowiska. Negatywną decyzję wydał konsultant krajowy położnictwa i ginekologii. Naciski zrobiły swoje. Szerzej o sprawie pisaliśmy w „Gościu Niedzielnym”, w numerze 23. – Czy ci, którzy mnie szkalują, rzeczywiście zapomnieli, co się wydarzyło 70 lat temu? Byli już tacy, którzy odbierali godność człowieka pewnym ludziom i narodom – mówi prof. M. Gabryś.

Płód to nie człowiek?

– W żadnym wypadku nie żałuję, że podpisałem jako lekarz deklarację wiary. To było wotum dziękczynienia dla najwspanialszego Polaka w historii, czyli św. Jana Pawła II. Jemu wszyscy Polacy są winni tyle, że do końca swoich dni się nie wypłacą – podsumowuje wrocławski lekarz. Deklaruje, że chętnie porozmawiałby ze swoimi przeciwnikami, ale oni nie wykazują do tego chęci. Ich argumenty to głównie krzyk i pseudorewolucyjne hasła, niemające wiele wspólnego z nauką. – Co z tego, że feministka wykrzykuje, że płód to nie jest dziecko. Równie dobrze ja mogę powiedzieć, że ziemia jest płaska, bo przecież widzę ją tak, gdy otwieram okno – kwituje profesor. W całej swoim życiu, zarówno zawodowym, jak i prywatnym, przyświecają mu słowa z Ewangelii św. Mateusza, które rodzą w nim, jak przyznaje, bojaźń Bożą: „Do każdego więc, który się przyzna do Mnie przed ludźmi, przyznam się i Ja przed moim Ojcem, który jest w niebie. Lecz kto się Mnie zaprze przed ludźmi, tego zaprę się i Ja przed moim Ojcem, który jest w niebie”.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama