Nowy numer 44/2020 Archiwum

Dawał całego siebie

Historia życia artysty, powstańca, podróżnika i zakonnika udowadnia, że niezależnie od tego, jak pogmatwane potrafi być ludzkie życie, ostateczny pokój ducha można uzyskać tylko w Chrystusie - mówi Dominik Wojtkiewicz.

W kolejnym spotkaniu z cyklu „Wielcy Polacy” młodzież z wrocławskiego Regionalnego Ośrodka Debaty Międzynarodowej przedstawiła św. Brata Alberta. 

Życie, działalność i twórczość św. Adama Chmielowskiego przybliżył Dominik Wojtkiewicz. Wydarzenie zostało zrealizowane w ramach cyklu przybliżającego postacie wybitnych przedstawicieli narodu polskiego.

- Inspiracją do zadedykowania kolejnego spotkania osobie św. Adama Chmielowskiego była m.in. uchwała Sejmu Rzeczypospolitej Polskiej z 22 czerwca 2016 r., która ustanowiła rok 2017 rokiem Adama Chmielowskiego i błogosławionego Honorata Koźmińskiego - mówił Dominik Wojtkiewicz z RODM-u.

Podczas spotkania podkreślił on, że już na początku swojej ziemskiej wędrówki Brat Albert doświadczył dramatycznych doświadczeń.

- W wieku ośmiu lat utracił ojca. Po sześciu latach odeszła jego matka, z którą był bardzo związany. Przekazała mu gorącą wiarę i miłość do ojczyzny, które zmobilizowały go do uczestnictwa w powstaniu styczniowym. W trakcie tego patriotycznego zrywu utracił lewą nogę w wyniku ranienia odłamkiem granatu - opowiadał D. Wojtkiewicz.

Po tych wydarzeniach wiele podróżował, kształcąc się m.in. w sztuce malarskiej. Studiował w Paryżu, Gandawie czy Monachium.

- Obrazy namalowane przez Św. Adama Chmielowskiego, przede wszystkim Ecce Homo, który przedstawia Chrystusa ubiczowanego i w cierniowego koronie, po dziś dzień uważane są za jedne z najwybitniejszych dzieł polskiego malarstwa II połowy XIX wieku - informował pracownik RODM-u.

Kolejny etap wędrówki Adama Chmielowskiego to decyzja o wstąpieniu do zakonu jezuitów. W trakcie studiów w Towarzystwie Jezusowym doświadczył ciężkiej depresji i załamania nerwowego. Równowagę odzyskał dzięki regule św. Franciszka. Osiadłszy w Krakowie, Brat Albert oddał się służbie ubogim, chorym i nędzarzom, w których widział Jezusa.

- Historia życia studenta, powstańca, podróżnika, artysty i zakonnika jest niezwykle inspirująca oraz udowadnia, że niezależnie od tego, jak pogmatwane potrafi być ludzkie życie, ostateczny pokój ducha można uzyskać tylko w Chrystusie. Św. Adam Chmielowski odkrył go w służbie ubogim, czemu poświęcił się całkowicie aż do swojej śmierci w 1916 r. - mówił Dominik Wojtkiewicz.

Za swoje zasługi św. Adam Chmielowski otrzymał pośmiertnie Wielką Wstęgę Orderu Odrodzenia Polski od ówczesnego prezydenta Ignacego Mościckiego.

 

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama