Nowy numer 42/2020 Archiwum

Pomaga czy osacza i niszczy?

O rosnącej roli państwa w życiu rodziny mówił prof. Stephen Baskerville w siedzibie Katolickiego Stowarzyszenia Civitas Christiana we Wrocławiu.

– Bieg wydarzeń historycznych nie jest po stronie rodziny, zdaje się faworyzować państwo… Wielu twierdzi, że stosunek między państwem a rodziną jest odwrotnie proporcjonalny; jeśli zwiększa się rola państwa, zmniejsza się rola rodziny – zauważył na wstępie. Podkreślił, że podobne głosy – o przejmowaniu zadań rodziny przez państwo i kryzysie tej pierwszej – pojawiały się już w początkach XX w. Niektórzy początki tego procesu widzieli już…. w czasach renesansu. Natomiast gwałtowne nasilenie takich trendów przyniosły lata 60.

– Państwo coraz bardziej zaczęło brać na siebie odpowiedzialność za wychowanie, utrzymanie, bezpieczeństwo dzieci, zastępuje w tym rodziców, a zwłaszcza przejmuje zadania dotąd pełnione przez ojców. Nie pełnią już istotnych roli w rodzinach, stają się obcy dla swoich dzieci – mówił prof. Baskerville. Przywołał opinie, że państwo wchodzi w takie role nie tylko wtedy, gdy nie są one przez rodziców spełniane. Przeciwnie, czasem to dopiero działania państwa, wdrażane przez nie programy, generują problemy. Dodatkowo, gdy występuje jakakolwiek rysa w sposobie funkcjonowania rodziny, państwo zdaje się wydatnie pomagać w jej rozpadzie – nie w rozwiązaniu trudności. – Po 1947 r. rodzina staje się jakby służącą państwa – stwierdził. – Przy czym zmiany następują niezauważalnie; dla każdego pokolenia czymś normalnym staje się to, co dla dziadków byłoby jeszcze szokujące.

Profesor podkreślił, że razem z rodziną zniszczeniu ulega cała sfera prywatności. – Jak zauważył Chesterton, „rodzina to jest coś, co trzyma władzę rządową w szachu”. Nic więc dziwnego, że państwo chce się na rodzinie odegrać – mówił. – To, co jest opisywane jako pomoc rodzinie, zwykle oznacza to, co pomaga państwu wzmocnić kontrolę nad rodziną.

S. Baskerville wiele uwagi poświęcił niesłusznym oskarżeniom rodziców o zaniedbywanie dzieci czy znęcanie się nad nimi, a także niesprawiedliwym praktykom stosowanym przy rozwodach – co sprawia, że łatwo odebrać człowiekowi władzę rodzicielską. Państwo jest niejako obecne przy każdej osobie, by pomóc, doradzić, a także ograniczyć – co przypomina niektóre praktyki stosowane w komunizmie.

Odnosząc się do sytuacji w Polsce prelegent stwierdził, że – przy docenianiu prorodzinnych inicjatyw – uważa, że większą uwagę należy zwrócić na wzmacnianiu dzietności w małżeństwach, czyli trwałych związkach, z obojgiem rodziców. Wiele problemów społecznych (łącznie z ubóstwem) jest bowiem generowanych przez nieobecność ojca, przez niestabilność więzi między rodzicami pozostającymi w „wolnych” związkach. Podkreślił, że – choć nie zgadza się z wszystkimi działaniami polskiego rządu w sferze sądownictwa – uważa je za ważne. – Te działania otworzyły dialog, ile władzy politycznej powinno mieć sądownictwo – mówił, wspominając także o „wszechwładzy” sądów rodzinnych w wielu krajach.

Spotkanie zorganizowały instytut na rzecz kultury prawnej "Ordo Iuris" oraz wrocławski Oddział Katolickiego Stowarzyszenia "Civitas Christiana".

Prelegent pełni funkcje Professor of Government w Patrick Henry College oraz Research Fellow w Howard Center for Family, Religion, and Society w Independent Institute. W latach 2015-2016 był stypendystą Fulbrighta na Uniwersytecie Jagiellońskim w Krakowie oraz w Moskwie. Sprawował także funkcję wykładowcy na Palacky University w Ołomuńcu (1991-1997), łącząc ją z prezesurą Departamentu Studiów Europejskich. Opublikował „Taken Into Custody The War against Fathers, Marriage, and the Family” (Cumberland House, 2007). Przygotowuje kolejną książkę: „The New Politics of Sex: The Sexual Revolution and Civil Liberty”, która wyjdzie nakładem wydawnictwa Angelico Press.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama