Nowy numer 33/2018 Archiwum

„Pod Czwórką” otwierał niebo

Zawsze miał czas dla studentów. „Uwaga, człowiek!” – powtarzał. Wieczorami obchodził z różańcem w dłoni Ostrów Tumski. Życie, ocalone dzięki ofierze nowogródzkich zakonnic, podarował Bogu i ludziom bez reszty.

Proces beatyfikacyjny ks. Aleksandra Zienkiewicza (1910–1995) – kapelana nazaretanek z Nowogródka, rektora wrocławskiego seminarium, duszpasterza młodzieży – zostanie zakończony na szczeblu diecezjalnym 25 listopada. O 10.00 w auli PWT rozpocznie się sesja zamknięcia, a o 11.00 – Msza św. w archikatedrze pod przewodnictwem abp. Józefa Kupnego. – Po zakończeniu procesu na szczeblu diecezjalnym jego dokumentacja zostanie przekazana do Stolicy Apostolskiej, do Kongregacji Spraw Kanonizacyjnych – wyjaśnia ks. Andrzej Dziełak, postulator procesu beatyfikacyjnego, który współpracował z „Wujkiem” w duszpasterstwie młodzieży.

Nie przestał pomagać

Aleksander Zienkiewicz pochodził ze wsi Lembówka na Wileńszczyźnie. W 1938 r. został kapłanem diecezji pińskiej i rozpoczął posługę jako rektor kościoła farnego w Nowogródku, prefekt tamtejszego gimnazjum oraz kapelan sióstr nazaretanek. Jedenaście z nich zostało zamordowanych przez hitlerowców 1 sierpnia 1943 r. (w 2000 r. beatyfikował je Jan Paweł II). – Ich ofiara miała ogromny wpływ na duchowość „Wujka”. Wiedział, że siostry oddały życie także w intencji jego ocalenia – podkreśla ks. Andrzej Dziełak. Po wojnie, jako przymusowy repatriant, trafia na zachód Polski. Jest katechetą, prefektem, a potem rektorem wrocławskiego seminarium. Pełni wiele funkcji. W pamięć wrocławian zapada zwłaszcza jako duszpasterz młodzieży akademickiej. – To był przede wszystkim człowiek zatopiony w modlitwie. Trwał długo przed Najświętszym Sakramentem. Po zakończonych, nawet bardzo późno, zajęciach ze studentami obchodził z różańcem w dłoni cały Ostrów Tumski. Wszystkie sprawy, które tak licznie przynosili do niego wychowankowie, powierzał Panu Bogu; omadlał okolice katedry – mówi ks. A. Dziełak. – Wyróżniał go ogromny szacunek dla człowieka. Był nieustannie na służbie. Powtarzał: „Uwaga, człowiek!”. „Pod Czwórką” tętniło życie. – W niedzielę, po Mszy św., odbywały się spotkania przy kominku – na modłę harcerską. Rozbrzmiewały gawędy, pieśni patriotyczne – wspomina ks. Andrzej. – Latem obowiązkowo „Wujek” wyjeżdżał z młodzieżą nad morze, do Stegny. Był czas na zabawę, odpoczynek, ale i wspólną modlitwę. Wielką pasją ks. Aleksandra było przygotowywanie studentów do życia w małżeństwie, rodzinie. Na tym polu współpracował z… drugim „Wujkiem”, ówczesnym arcybiskupem Krakowa – kardynałem Karolem Wojtyłą. Był inicjatorem i współorganizatorem Tygodni Kultury Chrześcijańskiej we Wrocławiu, powołał do życia tzw. grupę Oriens – wspierającą Polaków na Wschodzie. – Gorąco zachęcam wszystkich do modlitwy za wstawiennictwem naszego kandydata na ołtarze – mówi ks. A. Dziełak. – Skoro mamy w niebie orędownika nam bliskiego, z naszych stron, który był tak wrażliwy na potrzeby drugiego człowieka, czemu nie zwracać się do niego? Za życia zanosił Bogu powierzone mu sprawy tylu ludzi. Tym bardziej może wstawiać się za nami teraz! Ks. Andrzej zachęca do poznawania spuścizny sługi Bożego – choćby poprzez jego książkę „Miłości trzeba się uczyć” czy wizytę w poświęconej „Wujkowi” izbie pamięci przy ul. Katedralnej 4. Spotkania wychowanków ks. Zienkiewicza odbywają się w rocznicę śmierci „Wujka” (21 listopada) i w okolicach dnia imienin (26 lutego), a także w każdy drugi piątek miesiąca o 19.00 w kościele Świętych Apostołów Piotra i Pawła, gdy odprawiana jest Msza św. w intencji beatyfikacji.

Przyjaciel rodziny

– „Pod Czwórkę” zaprowadził mnie mój przyszły mąż Józef – wspomina Halina Styś, mama sześciu synów, babcia, wieloletnia polonistka, dziś wdowa konsekrowana. Narzeczony zaproponował, by właśnie do „Wujka” zapisać się na kurs przedmałżeński. – Cykl spotkań nazywał się „Miłość, małżeństwo, rodzina”. Uczestniczyliśmy w nich cały rok. To była formacja na najwyższym poziomie. Obejmowała także prelekcje zaproszonych gości – jak Elżbieta Sujak czy Wanda Półtawska – mówi, przywołując swoje pierwsze spotkanie z ks. A. Zienkiewiczem i jego charakterystyczny gest – przed Mszą św. witał się ze wszystkimi, każdemu podając rękę. Po zakończeniu kursu Halina i Józef otrzymali od ks. Aleksandra wizerunek Świętej Rodziny, a po narodzinach pierwszego syna Michała – ryngraf Matki Bożej Ostrobramskiej. „Wujek” podarował też młodym małżonkom „Przykazania domowe” Marii Rodziewiczówny. Znajdowały się zawsze na honorowym miejscu w domu państwa Stysiów. Pani Halina opowiada o organizowanych przez ks. Aleksandra Zienkiewicza niedzielach dla rodzin. – Były to trzecie niedziele miesiąca. Uczestniczyliśmy w Mszy św., potem w agapie. Wiosną chodziliśmy zawsze do ogrodu botanicznego, spacerowaliśmy. Uczył nas świętowania dnia Pańskiego – mówi. – Zachęcał do otwartości na nowe życie. Zaznaczał: „Ja chrzczę od trzeciego dziecka”. Ochrzcił Bogumiła i Wincentego – czyli naszego trzeciego oraz szóstego syna. Mogę powiedzieć, że był przyjacielem naszej rodziny. Uczył zasad domowego życia, także pewnych rytuałów, gestów miłości. Zachęcał na przykład do codziennego odmawiania z dziećmi choćby dziesiątki Różańca. H. Styś wspomina, że „Wujek” podkreślał zawsze potrzebę pokory w małżeństwie. Mówił o ofiarności, postawie wybaczania. „Miłości trzeba się uczyć, bo ona nie ma dna” – powtarzał. Był bardzo przywiązany do kresowych tradycji, do historii i bogactwa polskiej kultury. Kochał ojczyznę. – To był „kresowy Sarmata” – mówi, odwołując się do książki Joanny Puchalskiej „Kresowi Sarmaci”. – Dojrzewał do kapłaństwa w duchowej przestrzeni wielkich osób: sługi Bożego bp. Zygmunta Łozińskiego, biskupa pińskiego, oraz św. Andrzeja Boboli, w którego kanonizacji uczestniczył w Rzymie tuż po przyjęciu święceń kapłańskich. Był zakochany w Mickiewiczu. Kiedy pojawiłam się „Pod Czwórką”, zapytał mnie o wiszący na ścianie obraz. Rozpoznałam na nim nowogródzką farę, w której A. Mickiewicz był chrzczony. Swoją odpowiedzią młoda polonistka ujęła kapłana za serce. Pamięta duchowo-literackie pasje „Wujka”, m.in. fragment utworu „Beniowski” J. Słowackiego, wypisany na nagrobku, gdzie spoczęła matka J. Piłsudskiego i serce Marszałka. Opowiadał o słudze Bożym ks. Władysławie Bukowińskim, bywał w Słonimiu u sióstr niepokalanek. Wspominał często o Orlętach Lwowskich, o dramatycznych wydarzeniach w Ponarach. Pani Styś pokazuje książkę, którą podarował jej ks. A. Zienkiewicz – „Pułapki na drodze do świętości” ks. Franciszka Blachnickiego. Autor wyjaśnia, że człowiek święty jest oknem, przez które prześwieca piękno Boskiego świata. – Te słowa dokładnie oddają to, kim był ks. „Wujek” – mówi.

Nie stracić ani minuty

– Z ks. Zienkiewiczem zetknęłam się jako uczennica ostatnich klas liceum – mówi Joanna Lubieniecka. – Uderzała mnie jego pracowitość. Był zawsze dostępny dla młodych, zatroskany o ich potrzeby duchowe, ale dbał także o to, by nieustannie wzbogacać swoją formację intelektualną. Zgłębiał literaturę teologiczną, filozoficzną, czytał beletrystykę. Podsuwał nam szczególnie wartościowe pozycje. Powtarzał, że nie należy czytać książek dobrych, ale jedynie bardzo dobre. J. Lubieniecka, słuchaczka konwersatorium etycznego „Pod Czwórką”, wspomina, że ks. Zienkiewicz zorganizował tam miniuniwersytet teologiczno-filozoficzny. Już w latach 60. dbał, by studenci poznawali dorobek Soboru Watykańskiego II. – To, czym ujmował nasze serca, to absolutna jednoznaczność, autentyczność. Wiedzieliśmy, że zależy mu na nas. „Uwaga, człowiek!” – to nie było dla „Wujka” tylko powiedzonko – mówi, wspominając również o ważnej dla niego triadzie: „Bóg, człowiek i Ojczyzna”. – Był wybitnym spowiednikiem, stanowczym, ale pełnym miłości. Był zasadniczy, żeby nie powiedzieć surowy, w sprawach fundamentalnych. Jeśli ktoś na przykład żył w pozamałżeńskim związku, na kocią łapę – tłumacząc się, że z różnych powodów nie ma innego wyjścia – „Wujek” pozostawał nieubłagany. Uważał, że trzeba tę sprawę uporządkować. Ludzie wspominają, że taka postawa duszpasterza była dla nich pomocą, mobilizacją w rozwikłaniu „nierozwiązywalnego”, jak się wydawało, problemu. Pani Joanna dodaje, że „Wujek” posługiwał się pięknym językiem. Uważał, że sposób mówienia odzwierciedla ducha. – Miał pewną wrodzoną subtelność, szlachetność. Budowało ją w nim środowisko rodzinne, kultura kresowa – podkreśla. – Uważał, że mądre zewnętrzne normy porządkują hierarchię wewnętrzną. Uznawał na przykład, że savoir-vivre w chrześcijańskim rozumieniu to jest kategoria moralna, a nie tylko sprawa towarzyskiego obyczaju. – „Mnie potrzebna jest tylko wasza modlitwa” – mówił, gdy wręczaliśmy mu jakiś prezent. Wszystko był gotów rozdać. Gdy zwracano mu uwagę, że jego zaufanie bywa nadużywane, stwierdzał, że lepiej zostać wprowadzonym w błąd niż nie pomóc potrzebującemu – wspomina pani Joanna. – Znane jest ostrzeżenie „Wujka”: „Tylko bez kultu jednostki!”. Wypowiadał je, gdy wyrywały nam się pod jego adresem jakieś laudacje. Bardzo się przed nimi bronił. I było to absolutnie szczere. Wychowanka ks. Zienkiewicza podkreśla jego odpowiedzialność za słowo. Twierdził, że człowiek, który się wypowiada publicznie, a w szczególności kapłan, odpowiada zarówno za to, co mówi, jak i za to, co słuchacz zrozumie z jego słów. – Nie stosował „chwytów marketingowych”, uważał, że prawda sama w sobie jest atrakcyjna. Wystarczy jednoznacznie ją głosić – wspomina. – Nigdy nie wyszedł na ambonę nieprzygotowany. Niczego nie robił na skróty. J. Lubieniecka podkreśla, że ofiara życia nazaretanek była dla ks. Zienkiewicza wyzwaniem. – Uważał, że skoro Bóg ocalił jego życie, on teraz nie może zmarnować ani jednej jego minuty – mówi. – Widzieliśmy jego świętość. Inicjatywa rozpoczęcia procesu beatyfikacyjnego wyszła od grona ludzi świeckich. Rozumiemy, że powinniśmy podzielić się „Wujkiem” z innymi.

« 1 »
oceń artykuł

Zobacz także

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zapisane na później

Pobieranie listy

Rekalma