GN 46/2019 Archiwum

Dlaczego mężczyzna nie może być sam?

- Najważniejsza w mężczyźnie jest zdolność do miłości. Biada, jeśli człowiek tę zdolność zmarnuje - mówił ks. Stanisław Orzechowski podczas Dnia Skupienia dla Mężczyzn.

Dzień Skupienia dla Mężczyzn w parafii pw. św. Antoniego, który zorganizowała 25 listopada wspólnota Domowego Kościoła, zgromadził kilkudziesięciu panów. Spotkanie rozpoczęło się Eucharystią, po której konferencję wygłosił ks. Orzechowski. Odpowiadał w niej na pytanie: „Dlaczego niedobrze jest, żeby mężczyzna był sam?”.

- Pan Bóg odpowiedział na to nie tyle gadaniem, co czynem, bo postawił przed mężczyzną kobietę. Świat bez kobiety byłby bezbarwny i wypłowiały. Bo jakkolwiek panie są uciążliwe, to jednak stanowią ozdobę świata - mówił ks. Orzechowski.

Jak podkreślił, znamy kwiaty, które są trujące, ale jednocześnie są ozdobą świata. Oprócz tego kobiety to pomoc we wszystkich aspektach życia mężczyzny. M.in. przez dar macierzyństwa, a wcześniej przez dar małżeństwa. - Nie mówię już o starości, wtedy tak bardzo potrzebna jest ich opieka - oświadczył „Orzech”.

Zaznaczył, że kobieta jest codziennym ratunkiem mężczyzny, ale to nie stanowi najważniejszego powodu jej istnienia i stworzenia jej przez Boga. - Trzeba jednak pójść głębiej. Bóg stworzył kobietę, aby mężczyzna miał kogo kochać. Można kochać wróble, kaczki, pieski, ale to nie jest odpowiednia pomoc dla mężczyzny. Mężczyzna chce być kochany i chce kochać. I to może nastąpić dopiero za sprawą kobiety - oświadczył znany kaznodzieja.

Wyjaśniał mężczyznom, że człowiek został stworzony na obraz Boga, ma moc Boga i jest z Bogiem zjednoczony. Mówi o tym już pierwszy biblijny rozdział. Człowiek powstaje na podobieństwo swojego Stwórcy i na pewno nie chodzi tu o cielesność, bo Bóg nie jest cielesny, choć dał nam piękne ciało. - Tu zostaje uchylony rąbek tajemnicy Trójcy Świętej. Jeżeli mężczyzna ma być i jest podobny do Boga, to do takiego Boga, jaki jest. A jaki jest Bóg? Wszechmogący i w Trójcy Świętej jedyny - mówił duszpasterz akademicki DA „Wawrzyny”.

Wyjaśniał przy tym, że miłość Boga jest tak gęsta, że staje się Duchem Świętym, który przenika wszystko i udziela największej zalety człowiekowi, mianowicie - zdolności do kochania, mocy miłowania. - To jest najważniejsze u mężczyzny - że jest zdolny do miłości. Biada, jeśli człowiek tę zdolność zmarnuje. Życie wówczas jest do niczego. A tak może się zdarzyć. Mężczyzna rozwija się ku miłości, ku drugiej osobie. Tą osobą jest kobieta - stwierdził ks. Orzechowski.

Jak dodał, moc Boża sprawia, że możemy wpływać na ten świat, by był lepszy. Podobieństwo do Boga jest zawarte w miłości. A miłość może w mężczyźnie zaistnieć dzięki kobiecie. - I tu powstaje następne trudne pytanie: „Co to jest miłość?”. Dziś, gdy ludzi o to pytam, pada często odpowiedź: „Miłość to jest seks”. I zachodzi błąd w pojmowaniu miłości. Odpowiedź właściwa brzmi: „Miłość jest przede wszystkim opieką” - mówił „Orzech”.

Na uzasadnienie podał przykład ojca, który opiekuje się dzieckiem, zwłaszcza małym, ponieważ robi to z miłości. Okazuje mu dobre serce. - W tej prawdziwej miłości ważna okazuje się czułość. To nieprawda, że mężczyzna nie potrzebuje czułości. Coraz częściej słyszę od dorosłych, ale młodych ludzi: „Nigdy mnie mój ojciec nie przytulił”. Miłość wyraża się w czułości, czasem w skromnym geście, jak położenie ręki na ramieniu, także przytulenie z odpowiednimi słowami - tłumaczył ceniony kaznodzieja.

Zachęcał mężczyzn, by pracowali nad czułością, która przede wszystkim powinna wyrażać się w małżeństwie.

Ks. Orzechowski w swojej konferencji mówi także o odpowiedzialności, która wchodzi w skład miłości. Poinformował, że jedną z pierwszych książek, jakie napisał św. Jan Paweł II, była pozycja pt. „Miłość i odpowiedzialność”.

Kapłan przypomniał „Hymn o miłości” autorstwa św. Pawła, w którym apostoł pięknie rozwinął gamę różnych cech miłości. - Zwróćcie uwagę, że na pierwszym miejscu mówi: „Miłość cierpliwa jest”. To znaczy: potrafię coś przetrzymać. Nie odejdę od ciebie, zostanę przy tobie, przetrzymam to zło, które się dzieje - tłumaczył ks. Orzechowski.

Poruszył także temat kryzysu męskości i kobiecości, który za sobą pociąga kryzys rodziny. Przez ostatnie 100 lat można było obserwować skłonność człowieka do scjentyzmu, czyli stawania się mądralą, która wszystko wie i szuka przede wszystkim przyjemności. - Ta mądralińskość objawia się w tym, że powoli zaciera się różnica między męskością i kobiecością, a to bardzo niebezpieczna sprawa. Przy okazji kobieta zaczyna być traktowana jak przedmiot dostarczający przyjemności - ostrzegał „Orzech”.

Uczulał, jak mocno mężczyzna może zranić kobietę, ale i na odwrót. Jego zdaniem, Polacy - jak na razie - opierają się powyższym tendencjom poniżania godności kobiety, ale i mężczyzny oraz dewaluacji pojęć rodziny i małżeństwa. - Nasz opór powoduje w świecie atak na Polskę. Wyśmiewają nas i szydzą. A idzie w tej wojnie o to, by w mężczyźnie i kobiecie ocalić zdolność do prawdziwej miłości, która jest wrodzona i stanowi najważniejszą cechę człowieka - podsumował ks. Orzechowski.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Zobacz także

  • Gość
    28.11.2017 16:12
    A co, jeśli mężczyzna woli być sam? A woli dlatego, że jego miłość jest ciągle deptana i opluwana. Dlatego ja swoją miłość już dawno wyrzuciłem na śmietnik. Śmietnik to bardziej godne dla niej miejsce, niż pozwolić by była opluwana, pogardzana i deptana. Kobieta powinna być taka "do rany przyłóż", Tymczasem one ciągle powodują nowe i rozdrapują te stare. Wbijają nóż w serce i jeszcze nim obracają, żeby zrobić większą dziurę. Potem jeszcze do rany sypią sól, żeby bardziej bolało. Towarzyszą temu obelgi, kpiny i szyderstwa. Takie są moje doświadczenia z kobietami. Kiedyś komuś dałem kwiaty, to zostałem za to znienawidzony. Zwykle reakcją jest "zwykła" obojętność (gdy zaczynasz do niej mówić, to się odwraca i odchodzi), aż po eksplozję wrogości (obelgi i pomawianie o niestworzone rzeczy).
    doceń 10
  • Joanna
    29.11.2017 20:55
    "Bo jakkolwiek panie są uciążliwe, to jednak stanowią ozdobę świata (...) znamy kwiaty, które są trujące, ale jednocześnie są ozdobą świata. Oprócz tego kobiety to pomoc we wszystkich aspektach życia mężczyzny." - Dawno nie czułam się tak znieważona jako kobieta jak po przeczytaniu przemyśleń tego katolickiego "eksperta". Gościowi Niedzielnemu dziękuję za przypomnienie mi, dlaczego przestałam Was kupować i utwierdzenie mnie w słuszności tej decyzji. Gdyby inne uciążliwe, trujące kwiatki w tym kraju poszły moim śladem, GN poszedłby z torbami.
    doceń 27
  • mężczyzna
    01.12.2017 16:07
    Ciekawe, a zarazem bardzo smutne, są pełne jadu wypowiedzi pewnej sfrustrowanej osoby, która najwyraźniej została zaczadzona ideologią feministyczną. Ta biedna osoba najwyraźniej zupełnie nie potrafi pogodzić się ze swoją kobiecością, z tym, że kobieta może pełnić rolę matki i opiekunki, zajmować się dziećmi i domem. No cóż, pewnie nikt jej nie chciał, albo małżeństwo się rozsypało, bo z taką kobietą się żyć nie da. Takie są zgubne skutki ideologii feministycznej promowanej w mediach.

    Jeśli coś można i trzeba zarzucić ks. Orzechowskiemu, to przede wszystkim, że jego wizja mężczyzny jest zupełnie wydumana, i to w duchu "kościelnej" poprawności. Zamiast zaprezentować chrześcijańską wizję mężczyzny, człowieka mężnego, walczącego, zdecydowanego, surowego, to prezentuje nam tutaj wizję czułej ciapy, w duchu nowego "miłosierdzia" i "rewolucji czułości", która tak naprawdę jest przykrywką dla podważania zasad moralnych i brutalnej polityki niszczenia oponentów.

    Do tego mamy niezrozumienie hymnu o miłości św. Pawła, który te słowa odnosi do miłości chrześcijańskiej, caritas, a nie do miłości zmysłowej, amor.
  • WM
    30.09.2019 17:10
    Dość utylitarne to podejście Księdza do kobiet, wzorem Arabów można by dodać, że Bóg stworzył kobietę i wielbłąda by człowiek nie musiał nic robić. Opieka na starość... a gdy zdarzy się odwrotnie i to mężczyzna będzie się musiał zaopiekować? Czy będzie potrafił podjąć tak trudne zadanie? Jeśli kocha to tak, a co to znaczy? To znaczy ofiarować drugiemu całego siebie, być dla niego Darem, przezwyciężając własny, także ten ukryty przed nami samymi a tkwiący w nas zawsze egoizm. To on potrafi wszystko zepsuć, przynosi nieporozumienia i ból, gdy Miłość daje wyłącznie Radość. Bolesna jest ta walka z egoizmem, Prawosławni kojarzą ją nawet z męczeństwem, a nowożeńcom przymierzają na ślubie korony - symbol zwycięstwa w tej walce z samym sobą, gdzie stawką i nagrodą zwycięzców jest prawdziwa Miłość. Taka której nawet śmierć nie zniweczy, lecz połączy ich na wieki, o czym mówią słowa ich małżeńskiej przysięgi. To o takim byciu dla siebie wzajemnie bezcennym Darem na zawsze powinni myśleć i o to walczyć i kobiety i mężczyźni.
    doceń 0

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone przez internautów komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama