Nowy numer 48/2020 Archiwum

Żołnierze Jezusa Chrystusa

Nawet w wojskowej rzeczywistości w kolorach moro studenci są spragnieni Boga. Chcą być nieśmiertelni.

Nowa akademicka wspólnota łamie stereotypy, a o wojsku istnieje ich całkiem sporo. Duszpasterstwo Akademickie „Nieśmiertelni” powstało w listopadzie 2016 roku, ale Wrocław i cały kraj usłyszeli o nim trzy tygodnie temu podczas Mistrzostw Polski Duszpasterstw Akademickich. Studenci z Akademii Wojsk Lądowych im. gen. Tadeusza Kościuszki zgarnęli wtedy złote medale w każdej dyscyplinie.

Inni, czy tacy jak my?

Początki „Nieśmiertelnych” wiążą się z objęciem funkcji kapelana na AWL przez ks. por. Maksymiliana Jezierskiego. Młody kapłan od razu postanowił stworzyć wspólnotę podchorążych, modlących się i spotykających się pod hasłem: „Bóg, honor, ojczyzna”. Zaczął od akademickich Eucharystii w każdy niedzielny wieczór. Wieść o duszpasterstwie niosła się pocztą pantoflową. Kolejni członkowie zapraszali znajomych, mówiąc im o niezwykłej rodzinnej atmosferze i Mszy św. w klimacie dla studentów. – Społeczeństwu wojsko kojarzy się z laickością, brakiem uczuć, głębszej refleksji. Nic bardziej mylnego. Na AWL kształci się wielu wierzących, pobożnych ludzi, dla których Bóg jest bardzo ważny. Oni zostali wychowani w Kościele, są rozmodleni i gotowi do rozmów o wierze, śmierci, relacjach międzyludzkich – opowiada ks. por. Maksymilian Jezierski. Kapłan podkreśla, że podchorążowie chętnie zaangażowali się w DA. Nikogo nie trzeba było namawiać ani tym bardziej, jak to się z wojskiem kojarzy, wydawać rozkazów. Na niedzielne Msze akademickie każdorazowo przychodzi ponad sto osób, a co środę na spotkaniu duszpasterskim zjawia się kilkadziesiąt. – Cieszę się, że mogę pomóc im zjednoczyć się przy Panu Bogu. Pełnię rolę jedynie duchowego lidera, który wskazuje drogę, natomiast cała siła drzemie w ich potencjale. On jest naprawdę ogromny, ja tylko wykorzystuję go na chwałę Bożą – podsumowuje ks. por. M. Jezierski.

Klimat niespotykany

Damian Radgowski z I roku wychował się w katolickiej rodzinie. Teraz na studiach duszpasterstwo pozwala mu rozwijać się duchowo. Jest zaangażowany w liturgiczną służbę ołtarza. – Chcemy żyć ideałami hasła: „Bóg, honor i ojczyzna”. Pamiętamy o tym, że gdy Bóg stoi na pierwszym miejscu, to wszystko inne jest na swoich miejscach. Spotkania w „Nieśmiertelnych” stawiają na nogi – stwierdza podchorąży. Jego kolega z roku Szymon Bukowiec wspomina z przymrużeniem oka, że niedzielna Msza była na kursie unitarnym ucieczką od sprzątania, ale potem mężczyźni poczuli pragnienie przynależności do DA. – W liceum zatraciłem wiarę, a studencka Msza św. w Akademii pozwoliła mi ją odnowić. Trafiają do mnie niezwykłe homilie ks. Maksymiliana i jego charyzma. Razem tworzymy rodziną atmosferę, nie brakuje dowcipnych momentów – opisuje Szymon. Studia na Akademii Wojsk Lądowych różnią się od tych na innych uczelniach. Przyszli oficerowie przez pięć lat żyją w koszarach, mają rygorystyczny regulamin i poukładany harmonogram tygodnia. Wszelkie wyjścia poza teren uczelni związane są z przepustkami i różnego rodzaju formalnościami, więc funkcjonowanie duszpasterstwa musiało wpisać się w tę rzeczywistość. Raz w miesiącu kapelan na spotkanie „Nieśmiertelnych” zaprasza gościa. Duszpasterstwo ma już od kilku miesięcy swoją bibliotekę. W zbiorach znajduje się m.in. dzienniczek św. siostry Faustyny. Ze wspólnoty wyodrębniła się także sekcja muzyczna odpowiedzialna za oprawę niedzielnych liturgii i spotkań.

Nie tylko modlitwa, jeszcze czyn

Działalność „Nieśmiertelnych” wykracza także poza koszary Akademii Wojsk Lądowych. Podchorążowie angażują się w różnego typu akcje charytatywne, m.in. sprzątają groby żołnierzy Armii Krajowej. Dzięki jednej ze studentek kwitnie współpraca z Hospicjum Ojców Bonifratrów. – Tworzymy nietypową wizję duszpasterstwa akademickiego, która wymyka się z ram. Wcześniej oczywiście miałam swoje wyobrażenia, że jest to religijne kółko wzajemnej adoracji i sztywna modlitwa, Msze św. ciągle na poważnie i pewnie pod przymusem. Ale w DA „Nieśmiertelni” jest zupełnie inaczej. Złapałam dobry kontakt z ks. Maksymilianem, który jest otwarty na nasze pomysły – mówi sierżant podchorąży Zofia Wiszniewska, która była już wcześniej wolontariuszem w hospicjum. Teraz regularnie z AWL organizowane są grupowe wyjazdy z okazji różnych świąt. Podchorążowie pomagają m.in. w pracach porządkowych, śpiewają dla chorych, spędzają z nimi czas. Oprócz tego zaglądają do nich indywidualnie podczas przepustek.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama