GN 42/2020 Archiwum

Bez białego obrusa, ale z otwartym sercem

Podchorążowie Akademii Wojsk Lądowych chętnie przyjmują swojego kapelana po kolędzie. Nie tylko z tradycji, ale i potrzeby serca.

Kiedy przed rokiem ks. por. Maksymilian Jezierski udał się pierwszy raz z wizytą duszpasterską po pięciu akademikach AWL-u, pomysł okazał się strzałem w dziesiątkę. Wojskowi studenci w zdecydowanej większości (prawie 80 proc.) przyjęli kapłana w swoich izbach żołnierskich. Nie sposób było w tym roku nie kontynuować inicjatywy.

Pomysł na… kolędę!

Chętnych na kolędę tym razem także nie zabrakło. Ks. por. Jezierski odwiedził nawet dyżurkę, czyli podchorążych na służbie. – Wizyta duszpasterska to doskonała okazja, by poznać bliżej tych ludzi. Ja niejako wchodzę tu w ich codzienne życie. To już nie jest tak, że oni przychodzą na Mszę, tylko ja przychodzę do nich – mówi ks. por. Jezierski. Podkreśla, że wojskowi studenci przeżywają głęboko te odwiedziny i mimo ograniczonych możliwości starają się jak najgodniej przyjąć kapelana AWL-u. Nie wszyscy mają np. zestaw kolędowy, więc przygotowują z inwencją twórczą wersję swoją, wojskową. W pewnym pokoju stał krzyż wyrzeźbiony przez wujka jednego z podchorążych, a on sam wyrzeźbił podstawki pod świece. Są też poubierane choinki, jedne tradycyjnie, inne np. z elementami stroju wojskowego. Zamiast białego obrusa – prześcieradło. Pomysłów więc nie brakuje. – Pamiętajmy, że podchorążowie żyją w koszarach, w warunkach żołnierskich. Mimo to starają się stworzyć jak najcieplejszą atmosferę. Co pokazuje, że w świecie wojskowym tradycyjne wydarzenia związane z naszą religią możemy przeżywać z wielkim sercem – tłumaczy ks. por. Jezierski. Pewnego wieczoru bardzo miło zaskoczyła go kreatywność i dobre serce studentów. – Na stoliku umieścili hełm wojskowy, a na nim postawili krzyż. Wokół hełmu poukładane łańcuszki z krzyżykami, które nie tylko symbolizowały mieszkańców tej izby żołnierskiej, ale były też przygotowane do poświęcenia. To mnie ujęło – opowiada kapelan. Dodaje, że zawsze widzi pokoje posprzątane wręcz na błysk. Żołnierze zakładają najlepsze ubrania. Pokazują w ten sposób, że to dla nich wielkie święto, które ma być inne od codzienności. – Zadają bardzo różne pytania. Interesuje ich nawet droga mojego powołania. Nie wstydzą się przy sobie rozmawiać o wątpliwościach moralnych, problemach etycznych. Zaczynamy luźną rozmową i przechodzimy do tematów bardzo poważnych. Czasem mieszka ich w izbie żołnierskiej nawet kilkunastu – mówi ks. por. Maksymilian Jezierski.

Ksiądz w dom, Bóg w dom

– Wszystkie osoby z mojego pokoju są wierzące. Wychowaliśmy się w domach katolickich, gdzie kolęda była praktykowana, więc naturalnie kontynuujemy to na uczelni, skoro jest taka możliwość – mówi sierż. pchor. Marcin Dymowski. Kpr. pchor. Marcin Hirszfeld podkreśla natomiast, że wizyta księdza to możliwość rozmowy, zadania pytania, rozwiania wątpliwości w kwestiach wiary. – W moim przypadku rodzice nie mieli tradycji przyjmowania księdza po kolędzie, ale jestem katolikiem. W Akademii Wojsk Lądowych przebywam z kolegami z różnych rejonów Polski i gdy padła propozycja przyjęcia księdza w naszej izbie, nie zastanawialiśmy się, tylko od razu się zapisaliśmy – stwierdza kpr. pchor. Paweł Chybziński. Jego kolega z roku Ernest Kamiński mieszka z osobą niewierzącą, ale ponieważ był zdeterminowany, by uczestniczyć w wizycie duszpasterskiej, dołączył do swoich kompanów z pokoju obok. – Gdy przychodzi do nas ksiądz, przychodzi do nas Bóg. Otwieramy Mu drzwi i zapraszamy Go do siebie. Na kompanii może nie ma idealnych domowych warunków, ale staramy się, żeby było godnie. Przygotowaliśmy nawet zeszyt do religii. (śmiech) Kolega zamieścił w nim streszczenia nauk ze Mszy akademickich na AWL-u, które co tydzień odprawia dla nas ks. Maksymilian. Na każdej stronie umieścił sentencję, temat przewodni – mówi szer. pchor. Krzysztof Golec. Studenci nie ukrywają, że kolęda ma także na celu podniesienie morale żołnierzy. – Pragniemy kultywować tę wielką tradycję chrześcijańską, w której nas wychowano. Nie mamy oporów, by zadawać księdzu trudne pytania. Znamy się nawzajem bardzo dobrze, a do kapelana mamy duże zaufanie – podsumowuje szer. pchor. Michał Porożyński.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama