Nowy numer 33/2018 Archiwum

Wszystko poszło od serca!

W Dolnośląskim Szpitalu Specjalistycznym im T. Marciniaka odkryli lekarstwo doskonałe – regularną modlitwę różańcową.

Kiedy ks. Krzysztof Jankowski przedstawił pomysł stworzenia róży różańcowej wśród pracowników szpitalnych, z marszu zebrało się 20 osób. Dziś jest ich ponad 40. Inicjatywa powołana 8 grudnia 2017 roku nie tylko rozrasta się, ale już przynosi dobre owoce. Do Maryi w codziennej modlitwie zwracają się: personel sprzątający, pracownicy kadr i administracji, sanitariusze, pielęgniarki oraz lekarze.

Co się tak patrzycie? Pomódlcie się!

Pewnego razu kapelan szpitalny wszedł na Oddział Intensywnej Terapii. Zobaczył, jak pielęgniarki siedzą i obserwują ciężko chorych pacjentów znajdujących się za szybą. – Co się tak patrzycie? – zapytał. – Taka nasza praca – odparły. Kapłan od razu zaproponował: – To może pomodlicie się na różańcu? A ja w tym czasie podejdę do pacjentów. Kobiety chętnie podjęły zadanie i każda po kolei odmówiła dziesiątkę Różańca. – I wtedy pomyślałem o stworzeniu w szpitalu koła różańcowego dla personelu. Zauważyłem wcześniej, że pracownicy różnych oddziałów regularnie modlą się w kaplicy. Bardzo chciałem wykorzystać ten potencjał – mówi dziś ks. Krzysztof Jankowski. W pomyśle utwierdziły go ogólnopolskie rekolekcje dla szpitalnych kapelanów. Zapragnął rozkręcić szpitalne duszpasterstwo. – Nie chodzi o jednorazową inicjatywę, ale o coś trwałego. Róża różańcowa dobrze się w to wpisuje – tłumaczy. W październiku kapelan poinformował o swoim pomyśle. Ziarno, które zasiał wśród pracowników, szybko zaczęło kiełkować. Pierwsi chętni modlą się w róży od 8 grudnia. Dzisiaj funkcjonują już dwie róże, którym patronują św. s. Faustyna Kowalska i św. Jan Paweł II. Członkowie zobowiązali się do codziennej modlitwy dziesiątką Różańca w intencji pacjentów i personelu medycznego przez rok. Oprócz tego odmawiają specjalnie ułożoną na tę okazję modlitwę do Matki Bożej, której zawierzają wszystkich pacjentów szpitala im. Marciniaka: byłych, obecnych i przyszłych. – Chciałem, żeby wszyscy pracownicy placówki brali w tym udział, nie tylko lekarze czy pielęgniarki, ale także panie sprzątające, administracja itd. Udało się – podsumowuje ks. K. Jankowski. Kapelan z humorem dodaje, że na etapie zapisów pielęgniarki regularnie podpytywały go, ile jest od nich z oddziału, a ile z innych. – Śmiejemy się, że trwa odwieczna przecież rywalizacja między sercem (kardiochirurgia) a mózgiem (neurochirurgia) – żartuje kapłan.

„W pracy Tyś ochłodą”

Pomysłodawca podkreśla, że jego rolą było tylko wyjście z propozycją, natomiast resztę wykonał personel. Ludzie namawiali swoich kolegów z pracy i tak ruszyło. – Od czasu do czasu wchodzę na oddziały i pytam: „Jak tam Różaniec?”. Słyszę: „Dobrze, dobrze” – uśmiecha się ks. Krzysztof. Podkreśla, że zawiązanie róż różańcowych nastąpiło w gorącym okresie protestów lekarzy rezydentów. – Myślę, że to dobra przeciwwaga, która pokazuje, że lekarzom nie chodzi tylko o pieniądze. W tym środowisku pracują ludzie, którym zależy na dobru pacjenta, także duchowym – tłumaczy kapelan szpitala. Kazimiera Pohnke wstąpiła do róży, ponieważ chciała coś w życiu zmienić, spróbować czegoś nowego. – Jestem praktykująca katoliczką, wraz z rodziną, ale nigdy nie należałam do żadnej formalnej grupy czy wspólnoty modlitewnej. Po rozmowie z księdzem i z koleżankami podjęłam wyzwanie. Myślę, że wiele osób tej modlitwy potrzebuje, i ja również. Zauważyłam, że oddziałuje ona także na mnie – przyznaje pielęgniarka. Kobieta na początku myślała, że odmawianie dziesiątki codziennie może być problematyczne, ale okazało się, że nie taki Różaniec straszny, jak go malują. – Uważam, że modlitwa to realna pomoc innym, ale także wsparcie duchowe dla naszej wymagającej pracy. Daje mi wytchnienie od trudnej codzienności – wyjaśnia K. Pohnke. Małgorzata Czajkowska nie wahała się i od razu dołączyła do róży szpitalnej. Modli się od 8 grudnia. – Bardzo chciałam być częścią tej wspaniałej inicjatywy. Cieszę się, że akurat miałam dyżur, gdy ksiądz przyszedł z pomysłem. (śmiech) Modlitwa w ciągu dnia tworzy przerwę na wyciszenie, uspokojenie, przemyślenie, zwolnienie szybkiego szpitalnego tempa – przyznaje pielęgniarka. Dodaje, że taka inicjatywa jest z pewnością potrzebna pracownikom szpitala. Wzajemne wsparcie duchowe okazuje się niezwykle ważne. – To nas zbliża do siebie, zbliża nas do pacjentów i jednoczy. Ułatwia wykonywanie codziennych obowiązków – mówi M. Czajkowska. Magdalena z oddziału rehabilitacji modli się od 15 grudnia i już czuje pozytywne efekty. – Różaniec pomaga mi w zmianie mojego nastawienia do pracy. Mam więcej cierpliwości. Łapię też regularność w kontakcie z Panem Bogiem. Oczywiście czasem trzeba podjąć ten wysiłek, trudniej jest na wyjazdach, poza domem, ale warto – zachęca. Pamięta, gdy na początku myślała, że zobowiązanie różańcowe będzie niczym kula u nogi. Ciężar i nic więcej. Wymysł księdza. Teraz widzi owoce tej modlitwy. – Trudno wszystko opisać, ale zauważam, że dzieją się dobre rzeczy. Nie przewidziałam, że odbędzie się to w tak krótkim czasie – oświadcza.

Oddział napędowy

Kluczowym oddziałem w całej sprawie okazała się kardiologia. Jak mówią członkowie tamtejszej róży różańcowej, wszystko poszło od serca. – Nie mieliśmy żadnych oporów, by modlić się za siebie nawzajem i za pacjentów. Różaniec to miłość do drugiego człowieka. A my pracujemy z ludźmi szczególnie spragnionymi i oczekującymi tej miłości, czyli chorymi. Zawsze się o nich troszczymy, ale czasem potrzeba czegoś więcej. Wtedy zwracamy się do Boga. Od dawna modliliśmy się w intencji naszych pacjentów i mieliśmy ich w sercu, więc ta propozycja ks. Krzysztofa nas uradowała – stwierdza Iwona Stefańska, technik EKG. Sama namówiła kilka osób do podjęcia różańcowego wyzwania. Jedną z nich jest Irena Burzyńska. – Przez modlitwę myślimy o sobie nawzajem, to nas buduje i mobilizuje. Człowiek bardzo szybko się przyzwyczaja do codziennego Różańca. On wchodzi w krew. To kwestia chęci – konstatuje. Sławomir Kosiński, który pracuje z kolei przy USG, uważa, że wystarczy jedynie znaleźć trochę czasu. – Nie wiem do końca, dlaczego koleżanka mnie namówiła, ale chcę należeć do tej modlitewnej wspólnoty, bo czuję taką potrzebę serca. Wciągnąłem się. Codziennie dziesiątka to naprawdę żaden ciężar, a wielka łaska – ocenia technik USG. – Pracujemy na oddziale bliskim sercu – uzupełnia Wiesława Knedler. Podkreśla aspekt wspólnotowy tej inicjatywy, który dodaje sił. – Każdego zachęcam do modlitwy, bo wsparcie duchowe jest potrzebne. Lekarze i pielęgniarki mają ograniczone możliwości, a Pan Bóg robi dużo więcej. Na pewno też potrafi wlać prawdziwą otuchę i pocieszenie w cierpieniu. Kiedyś nad umierającym pacjentem odmówiliśmy Koronkę do Miłosierdzia Bożego. Zdążył się wyspowiadać i przyjąć sakrament namaszczenia chorych – wspomina pielęgniarka. Podkreśla, że świadomość wspólnotowej modlitwy umacnia personel i mobilizuje do empatii wobec pacjentów i kolegów z pracy.

« 1 »
oceń artykuł

Zobacz także

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zapisane na później

Pobieranie listy

Rekalma