Nowy numer 48/2020 Archiwum

By być w pełni człowiekiem

Jako chrześcijanie jesteśmy powołani do tego, by żyć miłosierdziem – przyjmować je i dawać. Caritas stwarza taką szansę.

Podsumowaliśmy już akcje wielkopostne i wielkanocne. Rozprowadziliśmy 24 tys. baranków, 26 tys. świec i rozdaliśmy 16 tys. skarbonek. Choć liczby są duże, to w skali naszej całorocznej działalności są bardzo niewielkie – zauważa Paweł Trawka, rzecznik prasowy wrocławskiej Caritas. Podkreśla, że utrzymanie jadłodajni, ośrodka szkolno-wychowawczego czy domów opieki kosztuje każdego miesiąca setki tysięcy, a nawet miliony złotych. – Pozyskujemy te pieniądze z bardzo wielu źródeł. Wszystko po to, by oferować konkretną, czasem specjalistyczną pomoc dla najbardziej potrzebujących i najuboższych – dodaje. Nie trzeba być jednak „oznaczonym” logo Caritas, by być świadkiem miłosierdzia.

Miłosierdzie w codzienności

– Tak jak człowiek nie może żyć bez powietrza, bez wody, tak nie może realizować w pełni człowieczeństwa bez miłosierdzia – mówi ks. Dariusz Amrogowicz, dyrektor Caritas Archidiecezji Wrocławskiej. Zwraca uwagę, że często dzielimy się nim, zupełnie tego nie zauważając. To dotyczy nie tylko wyznawców Chrystusa, ale wypływa z człowieczeństwa. – Przecież wystarczy, że się do kogoś uśmiechamy, jesteśmy życzliwi, ustępujemy miejsca, podajemy pomocną dłoń, przygotowujemy komuś posiłek, itp. – dodaje. Podkreśla przy tym, że nie ma przesady w stwierdzeniu, że każdy nasz dzień jest spowity dziełami miłosierdzia otrzymywanymi i dawanymi. – Nie da się inaczej budować relacji z drugim człowiekiem. Chodzi czasem o drobne gesty, wychodzące po prostu z potrzeby serca i ze wzruszenia wynikającego z pragnienia drugiego człowieka. Miłosierdzie jest zapisane w naszych sercach. Co więcej, świadczenie go daje satysfakcję i radość, a także sprawia, że stajemy się lepszymi ludźmi – przekonuje. A dlaczego intensyfikujemy dzieła pomocowe na przykład w okresie Wielkiego Postu? – Mają nam pomóc piękniej i owocniej przeżyć zmartwychwstanie. Człowiek, doświadczając miłosierdzia Bożego, zmartwychwstaje do pięknej relacji z Panem Bogiem – dodaje ks. Amrogowicz. Podkreśla, że chrześcijaństwo jak soczewka skupia naszą uwagę na miłosierdziu i wiedzie przez okres całego roku liturgicznego. Kapłan zwraca przy tym uwagę na jeszcze jeden aspekt. – Trzeba pamiętać, że oprócz pokornej prośby o miłosierdzie Boże i świadczenia miłosierdzia względem bliźnich, powinniśmy być miłosierni względem siebie samych. Jeżeli Pan Bóg mi wybacza, to ja już nie powinienem nadmiernie się skupiać na tym, co było złe.

Wypadkowa potrzeb społecznych

Paweł Trawka często jest pytany o to, czym jest miłosierdzie. Zaznacza, że każdy gest, każde poruszenie trudną sytuacją bliźniego jest przejawem wrażliwości. Podkreśla jednak, że chrześcijanina powinna charakteryzować świadomość i planowanie działania. – Wyższym poziomem jest nie tylko akcyjność i doraźne zaspokajanie potrzeb beneficjentów, ale otoczenie opieką, pomoc długofalowa – wyjaśnia. Zwraca uwagę, że po to właśnie jest Caritas, by znajdować takie formy działalności, które będą pozwalały realizować długofalowe założenia. Podaje też konkretne przykłady. – Opieka nad osobami z niepełnosprawnościami. Koncentrujemy ją na małych miejscowościach w archidiecezji. Dlaczego? Bo tam, w przeciwieństwie do większych miast, dostęp do różnorodnych form wsparcia, zarówno terapii, jak i znajdowania pomysłów na siebie, jest bardzo trudny lub w ogóle niemożliwy – opowiada. Podobnie jest z osobami chorymi, podopiecznymi hospicjum domowego. Do ich domów dojeżdżają pielęgniarki Caritas. – To dotyczy również zakładów rehabilitacyjnych, które prowadzimy w Henrykowie czy Małkowicach. Są tam świetnie wyposażone gabinety i doskonała kadra medyczna – dodaje. Zadania Caritas to wypadkowa potrzeb społecznych. – W naszym kraju jest coraz więcej seniorów, stąd my również kładziemy nacisk na ofertę przeznaczoną dla nich. To oni dzisiaj są najsłabsi, głodni spotkania z drugim człowiekiem – przekonuje. Nie brakuje również podopiecznych jadłodajni we Wrocławiu i Oławie, w których wzrasta liczba osób proszących o talerz zupy i kromkę chleba. Tu też przeważają osoby starsze.

Ludzie to wartość

– Trudno mi powiedzieć, czym jest miłosierdzie. O pomaganiu się nie myśli. To się po prostu robi. Sądzę, że ma się je w sobie – mówi Wioleta Suseł, kierownik Centrum Opieki Medycznej Caritas Archidiecezji Wrocławskiej. Czymś znamiennym wśród pracowników Caritas jest ogromna empatia. Pielęgniarki odwiedzające seniorów w domach często biorą ze sobą do słoika zupę z jadłodajni. – Zwłaszcza dla tych samotnych, których najbliższych nie ma w pobliżu. Zdarza się, że nie ma kto takiej osobie przygotować czegoś do jedzenia – opowiada. Co więcej, często pracownicy poświęcają część swojego wolnego czasu, by w jakiś sposób ulżyć swoim podopiecznym. Wynika z tego, że największą wartością w działalności Caritas są ludzie. Są też największą potrzebą. – Nasi podopieczni potrzebują towarzystwa. Czasem wystarczy obecność wolontariuszy i nic więcej, a innym razem drobna pomoc np. przy zrobieniu zakupów – mówi. Podkreśla, że trzeba mieć świadomość, iż ludzie chorzy wymagają czasochłonnej opieki przede wszystkim ze strony rodziny. Każde wolontaryjne wsparcie przynosi więc ulgę bliskim. Pozwala choćby na załatwienie jakichś spraw urzędowych lub po prostu na odpoczynek. Jak się okazuje, pozyskać wolontariuszy do pomocy chorym nie jest wcale tak łatwo. – Jedynie w Oławie działa stały wolontariat przy hospicjum. Dlaczego tylko tam? Bo oprócz chętnych potrzebne są osoby do koordynowania takiej działalności – tłumaczy. Podkreśla, że Sławek i Marta, choć mają własne rodziny, znajdują jeszcze czas na to, by odwiedzać szkoły i prowadzić tam warsztaty, podczas których opowiadają o wolontariacie i hospicjum. – Mówienie o chorobie i śmierci oswaja i uwrażliwia. Dzieci niekoniecznie odwiedzają naszych pacjentów, ale na przykład robią kartki świąteczne czy kwiaty z bibuły, które są im potem przekazywane. To ważny gest, który pokazuje, że ktoś o tych obłożnie chorych myśli – zwraca uwagę. Oprócz tego dzieci i młodzież zbierają środki, za które kupowane są najpotrzebniejsze rzeczy.•

Jakie są potrzeby?

Caritas Archidiecezji Wrocławskiej można wesprzeć nie tylko finansowo. Instytucja potrzebuje m.in. busa osobowo- -transportowego na potrzeby centrali Caritas. Cały czas brakuje odpowiedniej ilości leków, pampersów i środków opatrunkowych dla osób dotkniętych przewlekłymi chorobami, leżących w łóżkach. Jak zaznacza P. Trawka, byłoby wspaniale pozyskać stałe źródło nowych skarpet, bielizny męskiej i obuwia dla podopiecznych łaźni. Przede wszystkim potrzeba jednak modlitwy w intencji dzieł prowadzonych przez organizację.

Wrocławska Caritas w liczbach:

1000 – tyle osób znajduje się pod stałą opieką organizacji w hospicjum domowym, 3 domach opieki, szkole, na 3 Warsztatach Terapii Zajęciowej, w Specjalnym Ośrodku Szkolno- -Wychowawczym, jadłodajniach i łaźni w dni powszednie i świąteczne 400 – tylu pracowników jest zatrudnionych 1,5 tys. – tylu wolontariuszy jest imiennie zapisanych do Szkolnych Kół i Parafialnych Zespołów Caritas 400 – tyle dzieci wyjeżdża każdego roku na kolonie 1,2 tys. – tyle osób korzysta z Wakacyjnej Aktywizacji Seniorów 160 000 – tyle posiłków wydawanych jest w ciągu roku przez jadłodajnie

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama