GN 42/2020 Archiwum

Kapłan i rakieta

Vince chi serve. – To znaczy „Zwycięża, kto serwuje”, ale także „Zwycięża, kto służy” – wyjaśnia ks. prof. Jerzy Machnacz hasło rekolekcji, które odbyły się niedawno z udziałem wrocławian we Włoszech.

Europejski Turniej Tenisowy dla Biskupów, Księży i Diakonów zorganizowany został w kwietniu w Loreto i pobliskim Recanati przez ks. Francesco Pierpaoli. Kapłan ten przedtem kilka razy przyjeżdżał do Polski, gdzie podobne rekolekcje organizuje od paru lat ks. prał. Józef Caputa z Krakowa, autor niedawno wydanej książki „Z rakietą i brewiarzem”.

W cieniu Świętego Domku

– W spotkaniu we Włoszech uczestniczyło ok. 30 księży z Polski. Byli też, prócz Włochów, Słowacy, Czesi – tłumaczy ks. J. Machnacz. – Po przybyciu do Loreto odprawiliśmy Mszę św. na znajdującym się tam Polskim Cmentarzu Wojennym, odwiedzanym także przez Jana Pawła II. Złożyliśmy wieniec z kwiatów w formie… rakiety tenisowej, na której umieszczono żółtą piłkę. Na cmentarzu znajduje się ponad 1100 grobów żołnierzy 2. Korpusu Polskiego z okresu II wojny światowej. To właśnie Polacy wyzwalali spod niemieckiej okupacji Loreto i Ankonę w 1944 r., ocalając przed zniszczeniem sanktuarium loterańskie. Księża nocowali w centrum młodzieżowym Jana Pawła II, natomiast na korty tenisowe dojeżdżali do Racanati. – W bazylice w Loreto znajduje się Święty Domek, jednak jego kopia, o czym niewielu wie, stoi także w tej drugiej miejscowości – wyjaśnia ks. J. Machnacz. – Domek Maryi przenieśli do Loreto z Nazaretu aniołowie – a dokładnie rodzina de Angelis. W tamtym czasie teren, na którym stanął, należał do Racanati. Gdy powstało Loreto, nagle Racanati pozostało bez domku. Jego obywatele zbudowali więc u siebie drugi, taki sam jak pierwowzór. Codziennie po śniadaniu rekolektanci odprawiali Mszę św. i słuchali nauczania kolejnych biskupów. Głosili nauki: Fabio Dal Cin – arcybiskup Loreto, Nazzareno Marconi – biskup Maceraty oraz Franco Manenti – biskup Senigallii. Po Eucharystii wszyscy wyruszali na korty, gdzie aż do wieczora trwały tenisowe rozgrywki.

Na kort z Edytą

– Także w autobusie mieliśmy konferencje podczas jazdy w obie strony; odmawialiśmy wspólnie brewiarz – mówi ks. J. Machnacz, który również głosił jedną ze wspomnianych konferencji. Jako znawca Edyty Stein filozof mówił właśnie o wrocławiance – która zresztą także grała w tenisa. – Uprawiała sport (choć na pewno w stroju innym niż my dziś), tańczyła – mówi. – Jest patronką Europy, a nasze rekolekcje zgromadziły kapłanów z różnych europejskich krajów. Katolicyzm oznacza powszechność. Również sport łączy ludzi. Kapłan przypomina św. Jana Pawła II, który pływał, jeździł na nartach. Mówił że w sporcie najważniejsze jest zwyciężanie z samym sobą. Czy połączenie brewiarza z tenisem pomaga? Czyżby łatwiej odmawiało się psalmy w rytm uderzeń tenisowej piłki? – Sport wychowuje, choćby przez to, że stwarza sytuacje kryzysowe, uczy odnajdywania się w nich. Mobilizuje, by przekraczać swoje słabości, granice, uczy samodyscypliny – mówi filozof. – Jeśli człowiek zmaga się z problemami, duchowymi czy innymi, warto je gdzieś odreagować, nabrać do nich dystansu. Łatwiej się potem z nimi zmierzyć. Tenis świetnie sprawdza się w tej roli. Niby zasada jest prosta: „trzeba odbić jeden raz więcej niż ten drugi”, ale to dyscyplina wymagająca ciągłego doskonalenia techniki. We Włoszech w kategorii open zwyciężył o. Daniel Waszek OFM, franciszkanin pracujący we Włoszech. – To człowiek, który „urodził się na korcie” – dodaje ks. J. Machnacz. – Zaczął grać, gdy miał 4 lata; ja – mając 45. Wśród Polaków byli m.in. oblaci – o. Mieczysław Hałaszko OMI i o. Jerzy Ditrich OMI z Wrocławia. Najstarszy uczestnik turnieju miał ok. 80 lat – otrzymał specjalny puchar. Kapłani wkrótce będą mogli spotkać się przy kolejnych brewiarzowo-rakietowych okazjach, choćby Tenisowych Mistrzostwach Polski Księży w Żywcu. Więcej informacji: www.tenisksiezy.pl.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama