Nowy numer 2/2021 Archiwum

Franciszkanie pomogli pobić rekord

W tym roku 1 maja utwór „Hey Joe” na wrocławskim rynku zagrało 7411 osób, a wśród nich dwóch gitarzystów w brązowych habitach.

Gitarowy Rekord Guinnessa przeprowadzany jest od szesnastu lat. By wziąć udział w tej oryginalnej imprezie, wystarczy przyjść z gitarą i umieć zagrać na niej pięć podstawowych akordów do  utworu „Hey Joe” legendarnego Jimiego Henrdixa. W tym roku udało się pobić najlepszy dotychczasowy wynik o 55 gitarzystów, a wśród rekordzistów znalazło się dwóch wrocławskich franciszkanów brązowych z Karłowic: o. Piotr Kwoczała OFM i o. Mieczysław Lenard OFM.

– Jestem bardzo szczęśliwy, że udało nam się pobić ten rekord i że mogliśmy w tym mieć swój udział. Była to dla nas wielka przyjemność, a chcieliśmy pokazać ludziom, że franciszkanie żyją tym, co dzieje się we Wrocławiu i tam, gdzie można wspomóc, z miłą chęcią podejmujemy wyzwanie – oświadcza o. Piotr. Podkreśla, że duże emocje pojawiły się już w czasie generalnej próby. A serce zabiło najmocniej na początku właściwego występu ponad siedmiu tysięcy gitarzystów. – Był też lęk, czy czasem nie zabraknie garstki ludzi. Grałem, wkładając w to całe serce i duszę – relacjonuje o. Piotr. Jak dodaje, swój występ i pobicie rekordu dedykuje kolegom muzykom, których poznał na chemioterapii i personelowi Dolnośląskiego Centrum Onkologicznego, gdzie zakonnik walczy dzielnie z nowotworem. Drugą dedykację składa najmłodszym podopiecznym Fundacji Wrocławskie Hospicjum dla Dzieci, którzy wiedzieli, że ich kapelan będzie pobijał rekord i mocno mu kibicowali. – Dopóki mam na tyle zdrowia i dobrego nastroju, chcę uczestniczyć w życiu społecznym swojego otoczenia – zapewnia zakonnik, który regularnie przyjmuje chemioterapię. Atmosfera, jaka panuje na rynku podczas bicia gitarowego rekordu, jest niepowtarzalna. Ludzie są dla siebie otwarci, sympatyczni. Witają się, jakby byli rodziną. Robią sobie mnóstwo wspólnych zdjęć. Wystarczy, że niesiesz gitarę i już możesz liczyć na miły gest ze strony otoczenia. – Pamiętam piękny moment, gdy jeden z zagranicznych artystów ze sceny poprosił, byśmy podnieśli rękę z trzema wystawionymi palcami, ponieważ to oznacza wiarę, nadzieję i miłość – podsumowuje franciszkanin.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama