Nowy numer 2/2021 Archiwum

Modlitwa i praca cz. 1

Zbliżająca się III Archidiecezjalna Pielgrzymka Ludzi Pracy do Henrykowa na stałe wpisała się już w życie religijne Kościoła na Dolnym Śląsku. Jej genezy można się doszukiwać... w średniowieczu.

Pielgrzymka staje się doskonałą okazją do refleksji historycznej dotyczącej okoliczności powstania i początkowego rozwoju opactwa cysterskiego w Henrykowie, oraz charakterystyki działalności zakonu "białych mnichów". Możemy dzięki temu zauważyć, że czas i wybór miejsca dla inicjatywy abp. Józefa Kupnego zostały dobrze wybrane i opierają się ściśle na dziedzictwie historycznym i tradycji tej części archidiecezji wrocławskiej.

To właśnie w piątek 28 maja 1227 roku, na dwa dni przed wypadającą owego roku uroczystością Zesłania Ducha Świętego, przybyła z Lubiąża pierwsza grupa mnichów cysterskich, zapoczątkowując wielowiekową historię uświęcania się przez modlitwę i pracę fizyczną na różnych polach ówczesnej gospodarki.

Fundacyjne plany kanonika Mikołaja i tajemnicza narada

Główne informacje dotyczące fundacji cysterskiej w Henrykowie i jej uposażenia zamieszone zostały w słynnej, znajdującej się od 2015 roku na Światowej Liście Dziedzictwa Kulturowego UNESCO, tzw. Księdze Henrykowskiej będącej spisem dóbr należących do opactwa i historii ich nabycia przez zakonników, spisana na podstawie zachowanych dokumentów i innych źródeł archiwum klasztornego przez dwie osoby: opata Piotra i bliżej nieznanego zakonnika. Księga spisywana była w drugiej połowie XIII wieku do 1310 roku, co ze względu na stosunkowo bliski czas od założenia klasztoru dodaje jej wielkiego waloru historycznego związanego z początkami obiektu i prowadzoną w nim działalnością.

Zgodnie z wiadomościami zawartymi w księdze fundacyjnej klasztoru, inicjatorem wzniesienia w tej części Śląska cystersji był kanonik kapituły katedralnej we Wrocławiu Mikołaj, pełniący odpowiedzialne funkcje w administracji i kancelarii władcy Śląska księcia Henryka Brodatego (1165/1170-1238), męża późniejszej św. Jadwigi (1178/1180-1243), hrabianki i księżnej bawarskiej.

Mikołaj wywodził się ze średniego pod względem zamożności rodu rycerskiego z prowincji krakowskiej. Jego zdolności dyplomatyczne i urzędnicze zrobiły wielkie wrażenie na ówczesnym wysokiej rangi urzędniku kancelarii książęcej Wawrzyńcu (od ok. 1208/1209 biskup lubuski), który polecił go Henrykowi Brodatemu celem zatrudnienia na dworze książęcym. Po objęciu przez Wawrzyńca diecezji lubuskiej, Mikołaj zajął jego miejsce zarówno jako pracownik kancelarii i kapelan władcy, oraz stallę jako kanonik katedralny.

Lojalność i profesjonalizm, jakimi charakteryzował się Mikołaj w pełnieniu swojej służby wobec księcia przez całe lata pracy, zaowocowały wielkimi nadaniami i sowitymi gratyfikacjami ze strony władcy Śląska w postaci nie tylko pieniężnej, ale także poprzez obdarowanie majątkami ziemskimi, które, zgodnie z ówczesnymi rozwiązaniami prawnymi, po śmierci kanonika miały powrócić do książęcego skarbu. Księga Henrykowska wspomina również, że to książę Henryk Brodaty namawiał Mikołaja, by inwestował zdobyte swoją pracą fundusze pieniężne, nabywając dobra i majątki na Śląsku, szczególnie skupiając je w okolicach Henrykowa.

Źródło szeroko opisuje charakterystykę osoby kapelana księcia wrocławskiego, oraz wskazuje na jego życie duchowe, które miało uzewnętrznić się poprzez pobożny akt fundacyjny: "Gdy zaś mąż ten tymi i wielu innymi cnotami tak zacnie błyszczał i jaśniał, zrodziła się w cichości jego serca religijna i święta oraz - jak wierzymy - bardzo Bogu miła intencja. Rozmyślał bowiem, w jaki by sposób mógł dać początek jakiemuś domowi zakonnemu i dokonać tego ze swoich własnych funduszów wedle swojej możności ku czci Boga i św. Jana” (cyt. za: Księga Henrykowska, tłum. R. Grodecki, Wrocław 1991).

Celem podjęcia decyzji w tajemnicy poprosił o radę swoich przyjaciół: prałata - prepozyta wrocławskiej Kapituły Katedralnej - Piotra (godność prepozyta, a zatem proboszcza katedry otrzymał w 1226, wcześniej wspomniany jako kanonik od 1212 roku) oraz Idziego, mnicha cysterskiego w Lubiążu, a wcześniej do 1223 roku archidiakona wrocławskiego.

Znamienne jest to, iż każdy z nich, doradzając podjęcie przez Mikołaja inicjatywy fundacyjnej, chciał zadbać jednocześnie o interesy korporacji kościelnej jaką reprezentował. I tak prepozyt Piotr zachęcał, by nasz fundator z dóbr henrykowskich ustanowił prebendy dla duchownych katedry ku czci św. Jana jej patrona, przy czym Mikołaj miał być zarządcą tak skonstruowanej donacji. Z kolei Idzi skrytykował ten pomysł, uznając, że częste niepokoje i konflikty nie pozwolą na stałe utrzymanie bez uszczerbku omawianych dóbr, a niebezpieczeństwo ich spustoszenia jest na tyle poważne, że lepiej jest oddać je pod opiekę reprezentowanego przez siebie zakonu cystersów, charakteryzując ich przywiązanie do zamieszkanych i przejętych miejsc: "[…] lecz jeżeli pan Mikołaj zechce spełnić ślub swej duszy, to niech na tym miejscu zaszczepi latorośl zakonu cystersów, bo gdzie ten zakon raz zapuści korzenie, to nie da się łatwo stąd usunąć naporowi przeciwieństw" (cyt. za: Księga Henrykowska).

Henrykowska uczta

Narada z przyjaciółmi utwierdziła kanonika Mikołaja w podjęciu na terenie nabytych dóbr w Henrykowie fundacji klasztoru cystersów. Zdając sobie jednak sprawę z potrzeby uzyskania na nią zgody dworu książęcego, postanowił w sprzyjających okolicznościach na miejscu zamierzonych planów uprosić o łaskę Henryka Brodatego Zorganizował w 1222 roku wielką ucztę dla najważniejszych osób władzy świeckiej i duchownej.

Do dworu w Starym Henrykowie przybył orszak książęcy: Henryk Brodaty z żoną Jadwigą, oraz ich syn młody Henryk zwany Pobożnym (zm. 1241 w bitwie z Mongołami pod Legnicą, obecnie sługa Boży). Ze strony władz kościelnych obecni byli: biskup wrocławski Wawrzyniec (pontyfikat w l. 1207-1232), Paweł, biskup poznański (pontyfikat w l. 1211-1242), oraz wspomniany powyżej biskup lubuski Wawrzyniec (pontyfikat w l. 1208/9- 1232). Historycy podają, że w wydarzeniu tym uczestniczyli także wspomniani przyjaciele: Piotr i Idzi, oraz opaci cystersi z Lubiąża i Jędrzejowa. Zastanawiać może obecność biskupa z odległego Poznania. Jednakże Księga Henrykowska wspomina o tym, iż był on związany mocnymi więzami przyjaźni z dworem śląskim, a dodatkowo ochrzcił Henryka Pobożnego "[…] podnosząc go ze świętego zdroju".

Kanonik Mikołaj zdradził cel swego zaproszenia i usilnie prosił biskupów przed rozpoczęciem spotkania o wsparcie jego projektu fundacyjnego przed książęcym majestatem.

Z upływem czasu i przy końcu biesiady, gdy znamienici goście byli już uradowani i zadowoleni ze wspólnego świętowania przy stole, biskupi wyjawili Henrykowi Brodatemu prośbę Mikołaja o zgodę na fundację klasztoru "białych mnichów" w Henrykowie. Według autora relacji książę oddalił się na godzinę, w zamyśleniu i modlitwie rozważając przedstawioną prośbę. Wydaje się, że ta narracja została wprowadzono celowo przez opata Piotra, by zbudować dodatkowe napięcie, podkreślić powagę sytuacji oraz podnieść znaczenie przyszłej fundacji, nadając jej w ten sposób dodatkowy prestiż związany z podejmowaną tak długi czas i w specyficznych okolicznościach decyzją.

Książę Henryk Brodaty zakomunikował swoją decyzję, zgadzając się na projekt swojego kapelana. Wyjawił, że miał inne plany dotyczące majątku henrykowskiego, chcąc w nim w przyszłości wznieść siedzibę książęcą, ale uznał jednocześnie, że nie należy sprzeciwiać się pobożnym prośbom i planom. Wyrażając aprobatę, zaznaczył jednocześnie, że oficjalnym fundatorem będzie nie jego kapelan i notariusz Mikołaj, ale on sam i jego syn Henryk Pobożny oraz ich następcy. Uznał bowiem, że jego sługa przybywając na dwór książęcy nie posiadał swojego własnego majątku, a wszelkie dobra otrzymał z łaski i dobroci władcy śląskiej dzielnicy.

Znamienne było przeznaczenie i cel nowego założenia klasztornego. Zgodnie z ówczesną zasadą możnowładcy fundowali klasztory czy kapituły, aby w ten sposób ułatwić sobie drogę do zbawienia ponieważ w tego typu sytuacjach zakonnicy podczas swoich codziennych modlitw wypraszali u Boga łaskę szczęścia wiecznego dla swojego dobrodzieja i jego rodziny.

Henryk Brodaty chciał w ten sposób "zabezpieczyć" swoje życie po śmierci, poprzez prowadzone dzieła fundacyjne: "Przeto jeśli Bogu i wam wszystkim się spodoba, niechaj syn mój Henryk obejmie pieczę nad tym klasztorem w Henrykowie, bo jak w przyszłości wyznaczone będą ojcu mojemu wspominki zakonników lubiąskich, mnie zakonnic trzebnickich, tak życzę sobie, by ten klasztor w Henrykowie był fundacją i poświęcał wspominki synowi mojemu Henrykowi i jego następcom" (cyt. za Księga Henrykowska).

Z dalszej relacji opata Piotra wynika, że Mikołaj uklęknął przed książętami, rezygnując ze swoich majątków na rzecz dworu książęcego a następnie otrzymał upoważnienie do założenia klasztoru.

Czytaj też drugą część artykułu

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama