Czy więźniowie wyjdą na wolność, to już zależy od ich decyzji, ale droga stoi otworem. Co nie znaczy, że potem nie trzeba długiego leczenia ran. Od razu jednak tam, gdzie są, pośród śmieci i butelek, słyszą, że Bóg ich kocha, że ma dla nich plan, że mogą wyjść z grzechu i beznadziei. W pustostanach i przy rampach kolejowych uznają Chrystusa za swego Pana i Zbawiciela.
To dla nas sygnał, że cenisz rzetelne dziennikarstwo jakościowe. Czytaj, oglądaj i słuchaj nas bez ograniczeń.
Czytasz fragment artykułu
Subskrybuj i czytaj całość
już od 14,90 zł








