Nowy numer 42/2018 Archiwum

Bp Siemieniewski o spoczynkach w Duchu Świętym i charyzmatach

O nauczaniu Kościoła katolickiego na temat modlitw o uzdrowienie i uwolnienie, spoczynku w Duchu Świętym i darze języków, a także o tym, czy Kościołowi katolickiemu w Polsce zagraża pentekostalizacja, rozmawiał z PAP biskup pomocniczy wrocławski Andrzej Siemieniewski.

PAP: W ostatnich latach w wielu polskich parafiach organizowane są modlitwy charyzmatyczne, tzw. modlitwy o uzdrowienie i uwolnienie. Czy katolicy mogą uczestniczyć w tego typu modlitwach?

Bp Andrzej Siemieniewski: Jeśli spojrzymy na historię Kościoła, modlitwa o uzdrowienie i uwolnienie była w nim praktykowana od zawsze, nie jest to w Kościele żadna nowość. Pan Jezus uzdrawiał i uwalniał od złych duchów w Ewangeliach, wierni pielgrzymowali w intencji uzdrowienia do sanktuariów, opisy modlitw o uzdrowienie mamy też np. u św. Augustyna.

Jednak modlitwy charyzmatyczne mają często specyficzny przebieg. W ich trakcie uczestnicy modlą się w językach, doświadczają tzw. spoczynków w Duchu Świętym, czyli spontanicznego upadku na podłogę w czasie modlitwy, przeważnie w wyniku nałożenia rąk przez księdza. Jak należy na to patrzeć? Czy są to opisane w Dziejach Apostolskich charyzmaty, czy może jakieś nowe, tajemnicze praktyki, które przeniknęły do Kościoła katolickiego z Kościołów protestanckich?

- Jeżeli mamy rozeznawać autentyczność charyzmatów, to koniecznie musimy sięgnąć do Pisma Świętego. Cudowne uzdrowienia, podobnie jak dar języków, są wprost wymieniane w Nowym Testamencie jako charyzmaty. Inaczej jest ze wspomnianymi spoczynkami w Duchu Świętym, które wymagałyby głębszego rozeznania, ponieważ Nowy Testament o nich nie wspomina. Spoczynki są więc rzeczywiście czymś nowym.

Czy Kościół wypowiedział się na ten temat w jakimś oficjalnym dokumencie?

- Tak. W latach 70. powstał sześciotomowy zbiór dokumentów zwanych "Dokumentami z Malines", napisany przez teologów pod przewodnictwem belgijskiego kardynała Leona Suenensa, mianowanego opiekunem Odnowy w Duchu Świętym przez papieża Pawła VI. Jeden z nich traktuje konkretnie o spoczynku w Duchu Świętym. Dokument zaleca ostrożność w posługiwaniu się tą nazwą i ostrożność w rozeznawaniu. Myślę, że byłoby dobrze, gdyby członkowie wspólnot Odnowy w Duchu Świętym, a zwłaszcza odpowiedzialni za nie kapłani, częściej wracali do tych dokumentów, bo mam wrażenie, że zostały one zapomniane.

Jak w praktyce ma wyglądać to rozeznawanie? I kto ma rozeznawać - biskupi i księża czy wierni świeccy, którzy spotykają się z taką czy inną praktyką np. w swojej parafii?

- Takie rozeznanie zdecydowanie należy do kapłana. Biskup jest odpowiedzialny za to, co dzieje się na terenie jego diecezji, a proboszcz za to, co dzieje się w jego parafii. Jedną z jego funkcji jest sprawdzenie, komu pozwala głosić rekolekcje czy prowadzić modlitwę w swoim kościele i czy to, co ta osoba mówi, jest zgodne z nauką Kościoła.

Co może sprawić, że proboszczowi zapali się czerwone światło, jeśli chodzi o jakąś wspólnotę charyzmatyczną?

- Zasada ewangeliczna jest jasna: patrzymy, czy ruch, czy wspólnota wydają dobre owoce. I w moim przekonaniu, najczęściej spotykamy się z dobrymi owocami ruchów charyzmatycznych - odradza się żywa wiara, rodzą się nowe powołania, ludzie się nawracają. Zdecydowanie częściej, jeśli już idziemy tym tropem, we wspólnotach charyzmatycznych spotykamy zielone światełka. Są oczywiście też światełka żółte, kiedy pojawiają się jakieś rzeczy odwodzące od istoty Ewangelii i przeakcentowujące marginalne czy sensacyjne zjawiska. I oczywiście światła czerwone, kiedy mamy do czynienia z zaprzeczeniem tradycji i dokumentów Kościoła czy Pisma Świętego.

Krytycy duchowości charyzmatycznej twierdzą, że uczestnicy wspólnot charyzmatycznych często przedkładają np. modlitwę o uzdrowienie nad sakramenty takie jak msza św. czy spowiedź. Czy widzi ksiądz biskup takie niebezpieczeństwo?

- Na przełomie lipca i sierpnia uczestniczyłem w spotkaniu Charyzmatycznych Wspólnot Przymierza w Stanach Zjednoczonych. Tam było kilkaset osób, najbardziej charyzmatycznych, jakie można sobie wyobrazić. I w centrum każdego dnia tego spotkania znajdowały się msza św., spowiedź i adoracja Najświętszego Sakramentu. Tak więc myślę, iż w wielu wspólnotach sakramenty i charyzmaty współistnieją harmonijnie. Zdaję sobie jednak sprawę z tego, że takie niebezpieczeństwo istnieje i zdarza się, że ktoś pod wpływem niewłaściwej formacji odrzuca to, co tradycyjne i co należy do istoty Kościoła. Myślę, że w dyskusji o charyzmatach należy sobie przypomnieć regułę św. Pawła, który mówił: "Ducha nie gaście, proroctwa nie lekceważcie, wszystko badajcie, a co szlachetne - zachowujcie".

W wielu miastach w Polsce odbywają się rekolekcje głoszone przez charyzmatycznych księży, często spoza Europy, np. przez o. Johna Bashoborę z Ugandy, o. Jamesa Manjackala z Indii, czy ojców Antonello Cadeddu i Enrique Porcu z Brazylii. Co ksiądz biskup sądzi o udziale w tego typu rekolekcjach?

Akurat ze wszystkimi czterema rekolekcjonistami rozmawiałem w tym roku, znam ich osobiście i absolutnie nie mam tym księżom nic do zarzucenia. Sam fakt, że mamy głosicieli rekolekcji pochodzących z innego kontynentu, powinien nas cieszyć, ponieważ daje nam odczuć powszechność naszego Kościoła. A to, że wierni chętnie przychodzą na spotkania z księżmi innego koloru skóry, świadczy o ich otwartości i pokazuje prawdziwie katolickiego ducha. W Kościele katolickim nie ma znaczenia, czy ktoś pochodzi z Europy czy z Azji.

Jeśli chodzi o udział w rekolekcjach głoszonych przez kaznodzieję, który budzi jakieś kontrowersje wśród części katolików, to zawsze zalecam ostrożność i rozeznanie, czy w głoszonych przez niego treściach nie ma czegoś niezgodnego z nauką Kościoła. I to - jeszcze raz podkreślam - należy do proboszcza, który takiego księdza do swojej parafii zaprasza.

Ostatnio dużo mówi się o tzw. pentekostalizacji Kościoła katolickiego. Co to słowo oznacza?

- To słowo zrobiło ostatnio zawrotną karierę. Sama nazwa pochodzi od greckiego słowa "pentekoste" i oznacza Pięćdziesiątnicę, czyli dzień Zesłania Ducha Świętego. Pentekostalizacja jest to więc nurt wspólnot i ruchów, odkrywających aktualność Dziejów Apostolskich i Zesłania Ducha Świętego. Do tego nurtu należy cały ruch odnowy charyzmatycznej. W tym kontekście pentekostalizacja to nic groźnego, bo przecież wszystkie części Pisma Świętego są wciąż aktualne. Jednak - podobnie jak w poprzednich przypadkach - można przesadzić. Można tak się zafascynować Dziejami Apostolskimi, aż się zapomni, że przed Dziejami Apostolskimi są Ewangelie, które opisują cierpienie Pana Jezusa i drogę krzyżową, że są też Listy św. Pawła z naukami doktrynalnymi itp. Jest też możliwe, że ktoś pod wpływem fascynacji jakimś ruchem zaczyna praktykować jakieś dziwactwa i nazywa działaniem Ducha Świętego coś, co nim na pewno nie jest.

O jakich dziwactwach ksiądz biskup mówi?

Zdarzały się na spotkaniach niektórych wspólnot sceny zbiorowej euforii, histerycznego śmiechu, krzyków czy nawet tarzania się po ziemi. Takich scen nie znajdziemy w Piśmie Świętym czy w historii chrześcijaństwa w ogóle. To coś nowego, dziwnego i niepokojącego. Zdecydowanie przestrzegam przed udziałem w spotkaniach, na których zachęca się do takiego zachowania.

Rozmawiała Iwona Żurek, PAP

« 1 »
TAGI:

Zobacz także

  • k
    24.07.2018 09:38
    Ks. biskup Siemieniewski miał odwagę piętnować nadużycia w ruchu "odnowy". Przytoczę fragmenty jego oficjalnego listu z 18 października 2012 dostępnego w sieci:

    Pierwszą przesłanką do oceny każdej modlitewnej praktyki jest jej zakorzenienie w Objawieniu Bożym, a więc w Biblii i w Tradycji Kościoła. Czy w Biblii znajdziemy choć jeden przykład, aby ktoś modląc się zwracał się do swojego Stwórcy wyznając, że wybacza Bogu? Nie, takiego przykładu nie ma. Czy jest chociaż jeden przykład, aby jakiś święty, jakiś doktor Kościoła, jakiś papież lub bohater wiary z historii Kościoła tak się modlił? Nie, takiego przykładu też nie ma ani jednego. Modlitwa wybaczenia Bogu jest więc absolutną nowością w historii chrześcijaństwa: czegoś takiego nigdy nie było, jest to coś absolutnie nowego. Ten fakt powinien wzbudzić naszą ostrożność, gdyż chrześcijaństwo polega na kontynuacji Tradycji pozostawionej przez Pana Jezusa oraz Jego Apostołów i rozwijanej pod natchnieniem Duch Świętego w Kościele. Jeśli coś jest zupełną nowością, nigdy wcześniej niespotykaną – musimy zastanowić się, czy nie jest to „kult według własnego pomysłu” (Kol 2,23), przed którym przestrzega nas Pismo święte.

    paradygmat apostolski a paradygmat New Age-owski
    Paradygmat apostolski mówi: „Poznacie Prawdę i Prawda was wyzwoli”. Paradygmat New Age mówi: „Cóż to jest prawda? Jeśli coś ci pomaga, to jest to prawdą, niezależnie od tego, czy wyraża poprawną naukę Ewangelii, czy nie!” Paradygmat New Age’owski ujęty jest w watykańskim dokumencie Jezus Chrystus dawca wody żywej tak: „Zasadniczą kwestią jest znalezienie swojej własnej prawdy zgodnej z dobrym samopoczuciem: ocena religii jest zależna od czyichś uczuć i doświadczeń”.

    2. „MODLITWA POKOLENIOWA”
    Często przez modlitwę pokoleniową rozumie się następującą praktykę: ustala się genealogię osoby, nad którą mamy się modlić, na kilka lub kilkanaście pokoleń wstecz. Następnie stara się ustalić ewentualne grzechy popełnione przez dziadka, pradziadka lub pra-pra-prababcię. I te właśnie grzechy miałyby spowodować demoniczne spętania i zniewolenia, którym podlegają osoby, za które dziś się modlimy. Dlatego, uczą zwolennicy tak rozumianej modlitwy pokoleniowej, osoby te potrzebują modlitwy o uwolnienie a nawet egzorcyzmu.

    c. nie zaprzeczać mocy sakramentu chrztu
    Katechizm Kościoła katolickiego wyraża tę dogmatyczną prawdę:
    „Chrzest nie tylko oczyszcza ze wszystkich grzechów, lecz także czyni neofitę «nowym stworzeniem» (2 Kor 5, 17), przybranym synem Bożym, który stał się «uczestnikiem Boskiej natury» (2 P 1, 4), członkiem Chrystusa, a z Nim «współdziedzicem» (Rz 8, 17), świątynią Ducha Świętego” (KKK 1265).
    „Chrzest odpuszcza wszystkie grzechy, grzech pierworodny i wszystkie grzechy osobiste, a także wszelkie kary za grzech. W tych, którzy zostali odrodzeni, nie pozostaje więc nic, co mogłoby przeszkodzić im w wejściu do Królestwa Bożego, ani grzech Adama, ani grzech osobisty, ani skutki grzechu, wśród których najcięższym jest oddzielenie od Boga” (KKK 1263).
    doceń 8
  • Gosc
    24.07.2018 13:19
    W tzw. mediach katolickich pisze się ostatnio o wspólnotach charyzmatycznych więcej złego niż dobrego. Skutkiem w praktyce jest potem, że wspólnoty te przeżywają ogromne cierpienia ze strony ich lokalnych biskupów. Pytanie, czy ta cała krytyka odzwierciedla fakty na temat tych wspólnot czy zwyczajne diabelskie "czepianie się" krytyków. Dzięki kilku znanym charyzmatykom nawróciło się więcej ludzi niż dzięki gromadzie znanych krytyków. To że są epizody przegięć, nie neguje ogromnego dobra, które na skutek przeakcentowania dyskusji jest tłamszone.
    doceń 12
  • St. Joseph ora pro nobis
    12.10.2018 10:28
    Naprawdę św. Jan od Krzyża i św. Teresa na dzisiejsze czasy koniecznie potrzebni. Warto by każdy a szczególnie łowcy wrażeń poczytali Z "Drogi na Górę Karmel"
    Nigdy zatem nie powinna dusza ośmielać się pragnąć i dopuszczać do siebie tych objawień, choćby nawet były, jak mówię, od Boga. Gdyby bowiem pragnęła je przyjmować, spadnie na nią sześć przykrych następstw.

    Pierwsze: pomniejszy swoją wiarę, doświadczenie bowiem zmysłowe bardzo osłabia wiarę, ponieważ wiara, jak mówiliśmy, przekracza wszelkie odczucie zmysłowe. Nie zamykając oczu na te wszystkie rzeczy zmysłowe, pozbawia się środka zjednoczenia z Bogiem.

    Drugie: objawienia te nie odrzucone są przeszkodą dla ducha, bo na nich zatrzymuje się dusza (12) i duch nie może wzlecieć do tego, co jest niewidzialne. To właśnie była jedna z przyczyn, dla których Zbawiciel powiedział uczniom, iż lepiej jest, by On odszedł od nich, bo inaczej nie przyjdzie Duch Święty (J 16, 7). Dlatego również Marię Magdalenę, która po Zmartwychwstaniu przypadła do Jego stóp, oddalił, by umocniła się w wierze (J 20, 17).

    Trzecie: dusza, zatrzymując się na posiadaniu tych objawień, nie dąży do prawdziwego wyrzeczenia i ogołocenia ducha.

    Czwarte: traci wewnętrzny skutek i ducha tych objawień, albowiem zwraca oczy na to, co w nich zmysłowe, a co stanowi wartość podrzędną. Dlatego nie otrzymuje już tak obficie ducha, którego one sprawiają, ten bowiem udziela się i zachowuje dzięki wyrzeczeniu się wszystkiego co odczuwalne i bardzo różne od czystej duchowości.

    Piąte: traci łaski Boże, gdyż je sobie przywłaszcza i nie korzysta z nich należycie. Przywłaszczać je zaś sobie i nie korzystać z nich, to znaczy pragnąć ich, uważać je za swoje. A przecież Bóg nie daje ich duszy na własność, dusza nie powinna zapominać, że są one własnością Boga.

    Szóste: pożądanie tych objawień otwiera drogę szatanowi, by mógł duszę oszukiwać innymi widziadłami, które umie on bardzo naśladować i przedstawić je duszy jako dobre. Mówi bowiem Apostoł, (s.219) że diabeł może się przemienić w anioła światłości (2 Kor 11, 14). Za łaską Bożą będziemy jeszcze mówili o tym przedmiocie w trzeciej księdze, w rozdziale o łakomstwie duchowym.

    Jest przeto zawsze rzeczą stosowną, by dusza odrzucała te zjawiska z zamkniętymi oczami, od kogokolwiek by pochodziły.
    Jeżeli tego nie uczyni, da miejsce zjawom diabelskim i taką moc szatanowi, że nie tylko jedne zjawy będzie przyjmować za drugie, lecz tym sposobem mnożyć się będą te od złego ducha, a ustawać te od Boga i dojdzie do tego, że pozostaną same diabelskie.

    Doświadczyło tego wiele dusz nieostrożnych i nieroztropnych, które do tego stopnia się czuły bezpieczne przyjmując te rzeczy, że wiele spośród nich musiało wielkiego użyć trudu, by wrócić do Boga przez czystą wiarę.
    A niemało było takich, które nie mogły wcale wrócić, gdyż szatan już je zbyt usidlił. Przeto pożytecznie jest zamykać się i bronić przed nimi wszystkimi. Odrzucając bowiem złe, unika się błędów diabelskich, a odrzucając dobre, unika się przeszkody w wierze i duch zbiera z nich owoce. Jeśli wówczas, kiedy dusza je przyjmuje, Bóg je odbiera (ponieważ zagarnia je na własność, nie wykorzystując ich odpowiednio), a szatan wprowadza i pomnaża swoje, znajdując dla nich miejsce i okazję – to przeciwnie, gdy dusza wyrzeka się ich i jest im przeciwna, zły duch zaczyna ustępować, widząc, że nie sprawia szkody, Bóg zaś zwiększa i pomnaża łaski w tej pokornej i ogołoconej duszy, stawiając ją nad wieloma, jak owego sługę, który był wierny w małym (Mt 25, 21).
    doceń 0
  • St. Joseph ora pro nobis
    12.10.2018 10:30
    Św. Jan od Krzyża pomoże nam wszystkim.Droga na Górę Karmel :
    Nigdy zatem nie powinna dusza ośmielać się pragnąć i dopuszczać do siebie tych objawień, choćby nawet były, jak mówię, od Boga. Gdyby bowiem pragnęła je przyjmować, spadnie na nią sześć przykrych następstw.

    Pierwsze: pomniejszy swoją wiarę, doświadczenie bowiem zmysłowe bardzo osłabia wiarę, ponieważ wiara, jak mówiliśmy, przekracza wszelkie odczucie zmysłowe. Nie zamykając oczu na te wszystkie rzeczy zmysłowe, pozbawia się środka zjednoczenia z Bogiem.

    Drugie: objawienia te nie odrzucone są przeszkodą dla ducha, bo na nich zatrzymuje się dusza (12) i duch nie może wzlecieć do tego, co jest niewidzialne. To właśnie była jedna z przyczyn, dla których Zbawiciel powiedział uczniom, iż lepiej jest, by On odszedł od nich, bo inaczej nie przyjdzie Duch Święty (J 16, 7). Dlatego również Marię Magdalenę, która po Zmartwychwstaniu przypadła do Jego stóp, oddalił, by umocniła się w wierze (J 20, 17).

    Trzecie: dusza, zatrzymując się na posiadaniu tych objawień, nie dąży do prawdziwego wyrzeczenia i ogołocenia ducha.

    Czwarte: traci wewnętrzny skutek i ducha tych objawień, albowiem zwraca oczy na to, co w nich zmysłowe, a co stanowi wartość podrzędną. Dlatego nie otrzymuje już tak obficie ducha, którego one sprawiają, ten bowiem udziela się i zachowuje dzięki wyrzeczeniu się wszystkiego co odczuwalne i bardzo różne od czystej duchowości.

    Piąte: traci łaski Boże, gdyż je sobie przywłaszcza i nie korzysta z nich należycie. Przywłaszczać je zaś sobie i nie korzystać z nich, to znaczy pragnąć ich, uważać je za swoje. A przecież Bóg nie daje ich duszy na własność, dusza nie powinna zapominać, że są one własnością Boga.

    Szóste: pożądanie tych objawień otwiera drogę szatanowi, by mógł duszę oszukiwać innymi widziadłami, które umie on bardzo naśladować i przedstawić je duszy jako dobre. Mówi bowiem Apostoł, (s.219) że diabeł może się przemienić w anioła światłości (2 Kor 11, 14). Za łaską Bożą będziemy jeszcze mówili o tym przedmiocie w trzeciej księdze, w rozdziale o łakomstwie duchowym.

    Jest przeto zawsze rzeczą stosowną, by dusza odrzucała te zjawiska z zamkniętymi oczami, od kogokolwiek by pochodziły.
    Jeżeli tego nie uczyni, da miejsce zjawom diabelskim i taką moc szatanowi, że nie tylko jedne zjawy będzie przyjmować za drugie, lecz tym sposobem mnożyć się będą te od złego ducha, a ustawać te od Boga i dojdzie do tego, że pozostaną same diabelskie.

    Doświadczyło tego wiele dusz nieostrożnych i nieroztropnych, które do tego stopnia się czuły bezpieczne przyjmując te rzeczy, że wiele spośród nich musiało wielkiego użyć trudu, by wrócić do Boga przez czystą wiarę.
    A niemało było takich, które nie mogły wcale wrócić, gdyż szatan już je zbyt usidlił. Przeto pożytecznie jest zamykać się i bronić przed nimi wszystkimi. Odrzucając bowiem złe, unika się błędów diabelskich, a odrzucając dobre, unika się przeszkody w wierze i duch zbiera z nich owoce. Jeśli wówczas, kiedy dusza je przyjmuje, Bóg je odbiera (ponieważ zagarnia je na własność, nie wykorzystując ich odpowiednio), a szatan wprowadza i pomnaża swoje, znajdując dla nich miejsce i okazję – to przeciwnie, gdy dusza wyrzeka się ich i jest im przeciwna, zły duch zaczyna ustępować, widząc, że nie sprawia szkody, Bóg zaś zwiększa i pomnaża łaski w tej pokornej i ogołoconej duszy, stawiając ją nad wieloma, jak owego sługę, który był wierny w małym (Mt 25, 21).
    doceń 0

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zapisane na później

Pobieranie listy