Nowy numer 42/2018 Archiwum

Z sentymentem do ojcowizny

Polska muzyka chóralna rozbrzmiewała w pełnej krasie wśród rodaków na Ukrainie, którzy są głodni polskiego słowa i polskiej pieśni. To było nietypowe i piękne świętowanie jubileuszu 5-lecia chóru Smolec Cantans.

W podróż na Kresy Wschodnie, dla wielu smolczan śladem rodzinnych miejscowości, udali się chórzyści, ich rodzice oraz liczna grupa mieszkańców gminy. Odwiedzili m.in. Lwów, Matków, Mochnate, Iwaszkowce, Pawłów, Komarniki, Starą Sól i Rudki. Wyjazd przy okazji, a może przede wszystkim, stał się doskonałą promocją sztuki chóralnej i polskiej kultury wśród naszych rodaków na Ukrainie.

Wspominali stare dzieje

– Przeżyliśmy ten wyjazd niezwykle emocjonalnie, z wielkim sentymentem do ojcowizny i bogactwem opowieści historycznych. Spotkaliśmy się z Polakami, którzy tam pozostali i z wielkim utęsknieniem oczekują na rodaków. Cieszą się każdym usłyszanym polskim słowem. Zaprezentowaliśmy im swój dorobek artystyczny, obdarowaliśmy ich skromnymi darami – opowiada Marek Gierczak, muzyk, organista i śpiewak operowy ze Smolca. 46-osobowa grupa wyruszyła 11 lipca. W drodze słuchali opowieści związanych z Kresami. – Po przekroczeniu granicy wstąpiliśmy do kościoła św. Wawrzyńca w Chyrowie, który przez lata komunizmu był domem kultury, gdzie organizowano dyskoteki i biesiady. W 2011 r. budynek został zwrócony miejscowym Polakom. Podobnie jak w Matkowie, Mochnatym oraz Iwaszkowcach, podarowaliśmy dla tego kościoła duży obraz Matki Bożej Częstochowskiej – mówi dyrygent chóru „Smolec Cantans”. 12 lipca – w uroczystość św. Piotra i Pawła według kalendarza juliańskiego –smolczanie udali się na Mszę św. w obrządku wschodnim w Matkowie. Po wspólnej modlitwie dolnośląski chór wystąpił z koncertem dla licznie zgromadzonych wiernych. Polacy odwiedzili też Mochnate oraz Iwaszkowce. Zapalili znicze na grobach swoich przodków i zaśpiewali kilka pieśni dla tamtejszych mieszkańców. – Najważniejsze podczas tego wyjazdu były wspólne rozmowy, wspominanie dawnych dziejów, wymiana kontaktów, oglądanie zdjęć – stwierdza Sebastian Kotlarz.

Powrót Matki Bożej do domu

13 lipca grupa skierowała się w stronę Lwowa i trafiła do Strzałkowic, rodzinnej miejscowości M. Gierczaka. Smolczanie spotkali się z rodziną pana Marka. Nawiedzili lokalną świątynią. – Przywieźliśmy figurę Matki Bożej, która do 1958 r. znajdowała się w kościele w Strzałkowicach, a przywędrowała na Dolny Śląsk i stała się relikwią rodzinną państwa Paluszkiewiczów. Figurę przekazał Paweł Paluszkiewicz z Wągrowca, a Krystyna Banach ze Smolca wykonała drobną renowację – informuje Tymon Godzwon, prezes stowarzyszenia „Smolec Cantans”. W Kamionce Buskiej Dolnoślązacy przeżyli ciekawe spotkanie. – Poznaliśmy pięć wspaniałych kobiet, a wśród nich Halinę Warwarską (z domu Kopczyńską). To emerytowana laborantka i żona pediatry. Jakież było nasze zaskoczenie, gdy powiedziała, że przez 20 lat pracowała w Pawłowie. Obiecała nam pomoc w uzyskaniu informacji o przodkach smolczan pochodzących z tej wsi – opowiada T. Godzwon. Smolczanie odwiedzili także polską stolicę kresową, czyli Lwów. Na cmentarzach: Łyczakowskim i Orląt Lwowskich zapalili znicze na grobach wybitnych Polaków. – Przy pomniku Marii Konopnickiej zaśpiewaliśmy Rotę, a na Cmentarzu Orląt Lwowskich, oprócz postawienia zniczy, modliliśmy się w intencji poległych oraz odśpiewaliśmy Mazurka Dąbrowskiego – opisuje S. Kotlarz.

Głodni polskiego śpiewu

Kulminacją pobytu na Kresach była Msza św. w archikatedrze lwowskiej, pod przewodnictwem ks. Waldemara Kontka, proboszcza ze Smolca. Chór „Smolec Cantans” przewodniczył śpiewom podczas liturgii, a na koniec wykonał kilka utworów dla licznie zgromadzonych wiernych. – Efekty tego wyjazdu pozostaną oczywiście w naszych sercach. Podczas wyjazdu chórzyści przeprowadzili kwestę na rzecz pomocy Polakom na Kresach. Zebraliśmy znicze, pieniądze oraz produkty, które przekazaliśmy rodakom za wschodnią granicą. To wszystko dzięki pomocy burmistrza Kątów Wrocławskich Antoniego Kopcia – mówi T. Godzwon. Polska muzyka chóralna rozbrzmiewała w pełnej krasie wśród Polaków na Kresach, którzy są głodni polskiego słowa i polskiej pieśni. Rodacy mieszkający w Turce mówili, że był to dopiero trzeci występ chóru w ich kościele, który wznowił swoją działalność w latach 90. Z kolei w Kamionce Strumiłowej stwierdzili, że jeszcze Pan Jezus Milatyński nie słyszał w tej świątyni tak pięknego śpiewu. – Pani Helena Turczyn napisała do nas po wyjeździe: „Składamy Panu i całemu gronu Pielgrzymów wraz z Księdzem serdeczne Bóg zapłać za wspólną modlitwę, piękny śpiew, rozmowy serdeczne i ciepło Waszych serc. Zapraszamy ponownie”. Dla takich słów warto pojechać tam ponownie – podsumowuje dyrygent smoleckiego chóru.

« 1 »
oceń artykuł

Zobacz także

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zapisane na później

Pobieranie listy