GN 33/2019 Archiwum

Idą i głoszą

Dla nich droga to za mało. Dokładają jeszcze wielką wędrowną ewangelizację.

Kiedy oczy wielu w naszym regionie zwrócone są na Pieszą Pielgrzymkę Wrocławską na Jasną Górę, przez archidiecezję przechodzi inna pątnicza wędrówka. Ma wyjątkowy charakter. Jej uczestnikami są młodzi ludzie związani ze zgromadzeniem salezjanów – gimnazjaliści, licealiści i studenci. Oni nie tylko pokonują pieszo 365 km do Częstochowy, ale po drodze jeszcze ewangelizują na różne sposoby okolicznych mieszkańców. To takie 150 procent tradycyjnej formy.

Jak św. Paweł z Tarsu

W archidiecezji wrocławskiej zatrzymują się tylko raz – w Miliczu. Właśnie tam doskonale widać, jaki charakter ma Salezjańska Pielgrzymka Ewangelizacyjna. To, co odróżnia ją choćby od Pieszej Pielgrzymki Wrocławskiej, to fakt, że uczestnicy śpią i żywią się w domach, przyjmowani przez mieszkańców. Nie biorą ze sobą namiotów. – Jeszcze nie zdarzyło się, żeby ktokolwiek pozostał bez dachu nad głową. Ludzie są bardzo otwarci. Ja uczestniczę już 16. raz i nigdy nie poszedłem do sklepu po jedzenie. Św. Paweł mówił w swoich listach, że gdy ewangelizował, napotkana ludność dzieliła się z nim tym, co miała – tłumaczy ks. Mariusz Jawny SDB. Po dojściu do miejsca noclegowego salezjańska społeczność nie odpoczywa, tylko rozpoczyna uliczną ewangelizację: koncerty, kabarety, przedstawienia teatralne, zabawy, tańce i śpiewy. Wszystko w plenerze, by wyjść z Dobrą Nowiną o Jezusie do mieszkańców. W Miliczu ewangelizowanie odbyło się na osiedlu między blokami. W wielu miejscach, jak np. w Poniecu, uczestniczą w tych wydarzeniach tłumy. Ponadto w poszczególne wieczory organizowane są sportowe rozgrywki. W Miliczu akurat co roku trwa tzw. święta wojna, czyli mecz piłkarski między salezjanami a pielgrzymami.

Dzienna wędrówka, nocne rozmowy

Nieodłączną częścią SPE jest głoszenie kerygmatu w domach. – Zdarzało mi się rozmawiać z gospodarzami do późnej nocny na tematy religijne, duchowe mimo wczesnej pobudki. Taki mamy charyzmat. Idziemy nie dla samej drogi, ale by mówić ludziom o Bogu radośnie, czyli tak, jak uczył św. ks. Jan Bosko – opisuje ks. Jawny. Puentą ewangelizacyjnego wieczoru są czuwania, nabożeństwa uwielbienia oraz świadectwa, czyli wspólna modlitwa w kościele, na którą są zapraszani także mieszkańcy. – Tutaj nabieram sił na cały rok, ładuję się duchowo, by potem dawać wyraźne chrześcijańskie świadectwo na co dzień. I zawsze dochodzi czynnik ludzki, czyli idziemy, by pobyć razem z rówieśnikami. Na SPE namówił mnie kleryk salezjański, który zachęcał ministrantów w parafii do pójścia – opisuje Maciej Miniszewski z Rumi. Jego zdaniem ewangelizatorzy podczas spotkań z mieszkańcami odwiedzanych miejscowości także bardzo wiele zyskują. – Ludzie obdarzają nas ogromnym zaufaniem, zostawiają nam klucze do domów podczas swojej nieobecności. A nie zawsze są to osoby wierzące. Rozumiemy każde podejście, ale pokazujemy naszą drogę, z której każdy może wziąć coś dla siebie – zwraca uwagę 20-latek. – Niosę ze sobą dużo ważnych intencji związanych z moją rodziną. Mam poza tym ogromny sentyment do tych ludzi i całej tej drogi – stwierdza Ewa Proczkowska ze Szczecina, która idzie w SPE po raz szósty. Zaznacza, że do kolejnych edycji pielgrzymkowych zachęcają ją m.in. spotkania z gospodarzami, z których czerpie bardzo wiele. – Nie muszą to być rozmowy tylko o wierze. Ludzie nam opowiadają swoje historie życia, przywiązujemy się do siebie. Ważne jest dla nich to, że ich wysłuchujemy.

Nie do przejedzenia

– Idea naszej pielgrzymki wywodzi się ze słów Jana Pa- wła II wypowiedzianych podczas Światowych Dni Młodzieży w Częstochowie w 1991 roku. Wtedy papież prosił, by ewangelizować Europę Wschodnią. Wówczas nasi klerycy poczuli wezwanie, by nie tylko przejść w pielgrzymce w swoim gronie i pomodlić się, ale też dawać coś od siebie, spotkać się z mieszkańcami, wyjść do ludzi – tłumaczy ks. Michał Mejer SDB, główny przewodnik SPE. Droga jest ważna, ale pierwszorzędne okazuje się spotkanie z ludźmi, których pielgrzymi mijają po drodze. – Omadlamy ich sprawy w trasie. Układamy krótkie etapy, średnio po 25 kilometrów, żeby mieć siły na wieczorną ewangelizację plenerową. Właściwie pielgrzymka staje się pretekstem do spotkania – mówi ks. Mejer. Podkreśla, że gospodarze traktują młodych pielgrzymów jak własne dzieci i wzruszają się ich świadectwem wiary. – Ludzie nas karmią tak hojnie, że nie jesteśmy w stanie wszystkiego zjeść. Zwykle jest więcej chętnych udostępniających swoje domy niż pielgrzymów. A my dajemy im salezjańską radość, którą czerpiemy ze wszystkiego, co nas spotyka – podsumowuje salezjanin.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Zobacz także

Polecamy

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone przez internautów komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji

Reklama

Zapisane na później

Pobieranie listy

Sponsorowane

Https://Www.AUTOdoc.PL