GN 33/2019 Archiwum

To nie lekcja na pół gwizdka

Owszem, język angielski przyda się dzieciom w przyszłości. Jednak religia także może zaważyć na ich przyszłości, i to wiecznej!

Jak zainteresować w szkołach katechezą, która wypada między WF-em a fizyką? Kiedy uczniowie przychodzą prosto z boiska zgrzani i zmęczeni, a za chwilę czeka ich trudny i ważny sprawdzian z obszernego działu termodynamiki? Jak efektywnie skupić uwagę na sprawach niebieskich, kiedy głowę zaprząta młodym umysłom przyziemna walka o przetrwanie w szkolnych ławkach? W przeddzień rozpoczęcia roku szkolnego wrocławscy katecheci opowiadają o swoich sposobach, metodach i podejściu do ucznia.

Co z angielskim po śmierci?

Siostra Rafała zakonnica ze Zgromadzenia Sióstr Szkolnych de Notre Dame – Uczę ponad 20 lat w szkole podstawowej. Coraz trudniej zainteresować dzieci jakimś tematem, zwłaszcza religijnym. Swoją uwagę mają skierowaną na tablety i smartfony. My, katecheci, współcześnie także musimy korzystać z multimediów. Metody pracy z biegiem lat się zmieniają. Pokazanie dziecku obrazka już nie zdaje egzaminu. Kiedyś skupiło na nim uwagę, a dzisiaj zatrzymać dłużej wzrok ucznia nawet na tablicy multimedialnej to nie lada wyzwanie. Dlatego ja preferuję metody ruchowe, pracę w grupach. Dla każdej klasy nauczyciel musi zastosować inną metodę. Nie ma jednakowych uczniów, jednakowych klas. Lekcje religii powinny być atrakcyjne, ale nie chodzi o stawanie na rzęsach i robienie jakiegoś show. Można pięknie rozmawiać z dziećmi i przekazywać im różne wartości w tej dyskusji. Młodzi mają swoje problemy i chcą o nich mówić, zadawać pytania, na które nie znają odpowiedzi. Dlatego religia staje się dla nich ciekawa, gdy dotyczy ich życia w kontekście działania Pana Boga. Oczywiście zwykłe książkowe wykładanie materiału jest potrzebne, ale nie może stanowić stu procent naszego nauczania. Potrzebna jest inwencja twórcza, kreatywność, pomysłowość. Dlatego staram się sięgać po różne formy. Najlepiej sprawdza się plastyka. Dzieci chętnie się w nią angażują. Oprócz tego – przedstawienia teatralne, tańce, filmy, a nawet muzyka na żywo. Ile razy mam problem w klasie, przynoszę gitarę i… uczniowie są moi! (śmiech) Katecheta ma inspirować, nie stać nad uczniem, by szybko zakuł wszystkie modlitwy. Dzieci bardzo lubią się przebierać i odgrywać jakieś role. Wiele razy zdarzało mi się z nimi przebierać, np. podczas lekcji o powołaniu człowieka. Nieraz ktoś stawał się księżniczką, a czasem kimś gorszym. (śmiech) Lubię również dawać przykłady ze swojego życia, ponieważ jako dziecko byłam urwisem. Dzieci dziwią się, gdy słyszą moje przygody, a ja wtedy mówię: „Widzicie? Tak Pan Bóg sobie ze mną poradził!”. Nieraz grałam z uczniami w piłkę nożną czy ping- -ponga. To jest mój atut, bo wygrywam. Jak sobie czasem z kimś nie radzę, proponuję mu pojedynek sportowy w tenisie stołowym. Jeśli wygram, przyjmuje moje zasady. Jak dotąd mam na szczęście nieprzerwaną passę zwycięstw. (śmiech) Przy katechezie nie wolno nam popaść w rutynę, dlatego ciągle z natchnienia Bożego szukam nowych pomysłów. Nie można się zniechęcać. Bóg uzdalnia. A rodzice, gdy widzą pozytywną aktywność katechety (jasełka, konkursy itp.), czyli coś więcej niż tylko suchą lekcję, potrafią to docenić. Miałam kiedyś krótką rozmowę z innym nauczycielem. „Ja nie wiem, po co ta religia. Na przykład angielski czy polski przydadzą się dzieciom w przyszłości. To jedne z ważniejszych przedmiotów” – stwierdził. Odparłam od razu: „A co z angielskim będzie po śmierci? Religia wtedy może się bardzo przydać”.

Nie jesteśmy od usypiania

Grzegorz Stasik katecheta w Szkole Podstawowej nr 81 we Wrocławiu, wcześniej w Gimnazjum nr 23 – Podstawą w nauczaniu katechezy jest nawiązanie relacji i porozumienia, inaczej nie ma mowy o jakiejkolwiek współpracy między uczniem a nauczycielem. Bardzo podoba mi się zdanie św. Jana Pawła II: „Nie sposób uczestniczyć w wychowaniu młodzieży, nie uczestnicząc w ich troskach i trudach codziennego życia”. Trzeba wejść w ich świat, udowodnić im, że temat religii, Kościoła, Boga może być ciekawy i ważny. Warto wykorzystywać przeróżne rekwizyty czy produkty kultury, by tłumaczyć uczniom Boże prawdy. Przykład? Matrioszka, prosta rosyjska zabawka. Opowiadam im o Bogu, którego nieustannie odkrywamy. Za każdym razem wydaje nam się, że już wiemy o Nim wszystko, a tu przychodzi kolejny etap. Jak w odsłanianiu coraz mniejszych matrioszek. Swoim nauczaniem mamy pokazać, że katecheza to nie jest coś archaicznego, co przeminęło, ale coś aktualnego, co działa i ma moc. Oczywiście spotykam się z myśleniem uczniów: „Co on mi może zrobić, przecież z religii nie można nie zdać”. Wobec tego muszę zdobyć ich szacunek, zbudować autorytet swoją osobowością. Bardzo pomaga mi fakt, że pracuję z samorządem szkolnym, więc młodzież mnie widuje także w innym kontekście. Udzielam się przy imprezach szkolnych, zatem nie postrzegają mnie wyłącznie przez pryzmat religii, ale także społecznej aktywności. Mierzę się niekiedy z podejściem, że jak ktoś został katechetą, to pewnie nie wiedział, co ze sobą zrobić albo coś mu nie wyszło. Mnóstwo jest mitów o naszym zawodzie. Trzeba je odkłamywać, być wśród ludzi, nie alienować się. Tworzyć integralną część grona pedagogicznego, a nie jakiś niechciany religijny dodatek. Jako katecheci SP nr 81 angażujemy się w różne wydarzenia z życia szkoły. Pani dyrektor często korzysta z naszej pomocy, ufając nam jako pedagogom. Powstaje coraz więcej profesjonalnych materiałów. Internet jest pełen takich rzeczy. Choć trzeba zaznaczyć, że ma to jedynie pełnić funkcję pomocy naukowej. Zdarzało mi się puszczać np. fragmenty z „Matrixa”, które były wstępem do jakiegoś tematu religijnego. Czasem pomysły na lekcję pojawiają się w ostatniej chwili, np. w aucie, kiedy słucham radia i wpada mi w ucho jakaś historia. Opowiadam ją potem uczniom, przechodząc płynnie do kwestii głównej. Dzisiaj trzeba się nagimnastykować, żeby wywalczyć skupienie i zaangażowanie uczniów. 20 lat temu młodzież była ciekawa, chętna do pracy i bardzo twórcza. Teraz trudno wyciągnąć kogokolwiek z ławki. Często pada pytanie: „A co ja będę z tego miał?” albo po prostu wymówka: „Nie mam czasu”. Granica między show a atrakcyjną lekcją? Dobry katecheta pełni funkcję narzędzia, które prowadzi do celu, jakim jest Jezus. Nie można budować katechezy na sobie. Z drugiej strony nie ma nic gorszego niż katecheta anestezjolog, który usypia klasę i jest zadowolony, że odbębnił robotę. Nieżyciowość, przestarzałość w metodach – to trapi środowisko katechetyczne.

Fajerwerki niepotrzebne

Ks. Marcin Krawczyk wikariusz parafii pw. św. Maksymiliana Kolbego we Wrocławiu – Zanim zaczynam mówić uczniom o religii, pozwalam, żeby oni weszli w mój świat, zobaczyli, jaki jestem, abym i ja mógł zostać wpuszczony w ich rzeczywistość. Nie można Bogiem, Kościołem atakować. Kiedy zdobędę ich szacunek i zaufanie, zaczynam działać. Pierwszy miesiąc to etap poznawania. Pozwalam im się wygadać, opowiedzieć o swoich problemach i przy tym nie oceniam, nie jestem natarczywy, nie moralizuję. Widzę ogromną różnicę w nauczaniu dzieci w wioskach, małym mieście i w takiej metropolii jak Wrocław. To niesamowita przepaść. Wrocławska młodzież nie ma czasu, jest mniej chętna do wspólnych inicjatyw. Oczywiście „sucha” lekcja nie wystarczy. Ja urozmaicam ją przykładami ze swojego życia lub z życia osób, które znam. To od razu stwarza bazę do dyskusji, a uczniowie chętnie się włączają. I przez przykład przechodzę do merytoryki lekcji, czyli stosuję trochę kamuflaż. Dobrze jest mieć dostęp do multimediów. Choć najbardziej do nich przemawia przykład z życia. Moje upadki i moje zwycięstwa. Dla nich to jest żywe. Po kilku latach wspominają lekcje religii i dobrze pamiętają te historie z życia. Uczniowie widzą na lekcjach religii, że jestem normalnym człowiekiem, który walczy z grzechem, potrafi z nim wygrać i głosić Pana Boga. Nie muszę urządzać im pokazu fajerwerków. Samym fajerwerkiem jest inteligentna rozmowa. Ja np. lubię się z nimi kłócić, ale kulturalnie i konstruktywnie, z lekko podniesionym ciśnieniem, które staje się potem źródłem kolejnej rozmowy. Uważam, że katecheta to ktoś więcej niż nauczyciel. Kupujemy uwagę młodzieży za cenę o wiele wyższą niż inni pedagodzy. A potem jeszcze mierzymy się z tym, by przekonać rodziców, aby nie stłamsili tego ducha w dzieciach. I, co ogromnie ważne, nie możemy sobie pozwolić na unikanie odpowiedzi na pytania, które zadają nam uczniowie. Jeśli nie potrafisz odpowiedzieć od razu, postaraj się znaleźć odpowiedź do następnej lekcji. W ten sposób budujemy szacunek i więź. Pokazujemy, że nam na człowieku zależy, traktujemy go dojrzale i nie jest dla nas jedynie numerem w dzienniku. Kiedyś wchodzę do III klasy gimnazjum. Tam same osiłki, bo to grupa koszykarzy. Wszyscy wyżsi ode mnie. Połowa pomieszczenia pływa w dymie z elektronicznych papierosów. Śmiech na wejściu, bo ksiądz się pojawił i ciekawe, co zrobi. Wstali, pomodliliśmy się i mówię od razu: „Panowie, pójdźcie do ostatniego okienka, jak chcecie sobie palić, dobrze?”. Zgłupieli, nie wiedzieli, co zrobić. Nie spodziewali się tego. Mówiono potem, że to była najgorsza klasa w szkole. Najlepsza, z jaką mi się pracowało. Na początku gra toczy się o szacunek. I nie możemy być sztywni. Od czasu do czasu dowcip też buduje relacje. Bo katecheta w pewnym momencie staje się wychowawcą i mentorem. Do tego trzeba dążyć. Nie jesteśmy tylko od przekazywania wiedzy religijnej, ale mamy być dla młodych stabilnym lądem w tym sztormie pomieszanych światopoglądów.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Zobacz także

Polecamy

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone przez internautów komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji

Reklama

Zapisane na później

Pobieranie listy

Sponsorowane

Https://Www.AUTOdoc.PL