Nowy numer 41/2019 Archiwum

Módl się, pracuj i zalajkuj

Zakon kontemplacyjny, który ma świetnie prowadzony profil na Facebooku. Dwie wykluczające się rzeczywistości? Nie u sióstr benedyktynek. Dlatego tak mocno chwytają za serce!

Żyją w tzw. klauzurze konstytucyjnej. To znaczy, że mogą wychodzić poza teren domu, ale w uzasadnionych przypadkach. Na ogół więc nie prowadzą działalności zewnętrznej. Klasztor przy ulicy Poznańskiej 13 w Wołowie jest niewielki i niepozorny, niezorientowani mogą go łatwo przeoczyć. Wspólnotę obecnie tworzy zaledwie siedem sióstr, większość już wiekowych. Podane fakty w rozumieniu tego świata „nie powalają”. A jednak od benedyktynek bije wielka moc wypływająca z historii, ale też z ich spojrzeń pełnych troski i uśmiechów przepełnionych ciepłem.

Ten żeński zakon jeszcze niedawno istniał w obrządku ormiańskim. Po II wojnie światowej, w 1946 roku w wyniku utraty Kresów Wschodnich przez Polskę, benedyktynki ormiańskie opuściły Lwów, w którym działały od założenia, czyli prawie 300 lat. Zamieszkały u ojców benedyktynów w Lubiniu w Wielkopolsce. Do Wołowa trafiły dzięki inicjatywie bp. Bolesława Kominka. Późniejszy ojciec pojednania polsko-niemieckiego przebywał w lubińskim klasztorze. Był internowany przez władze komunistyczne. Tam poznał benedyktynki i wiedział, że w powojennej rzeczywistości szukają odpowiedniego dla siebie klasztoru. A w Lubiniu nie mogły otworzyć nowicjatu. Wkrótce, już jako arcybiskup wrocławski, miał dla benedyktynek propozycję nie do odrzucenia. Siostry boromeuszki zgłosiły bowiem w kurii, że opuszczają dom zakonny w Wołowie. Hierarcha natychmiast powiadomił zaprzyjaźnione zakonnice z Lubinia i sprowadził je do archidiecezji wrocławskiej. Wówczas wspólnota zakonna liczyła osiem sióstr, więc niewielki budynek przy Poznańskiej okazał się odpowiedni. Siostry zdecydowały się w 1961 roku na przejście z obrządku ormiańskiego na łaciński. W tym roku benedyktynki obchodzą 60. rocznicę przybycia do Wołowa. Zakonnice wrosły w klimat niewielkiego miasta. Ich profesja obejmuje także złożenie ślubów stałości miejsca. – Żyje nam się tu dobrze. Społeczność jest dla nas bardzo życzliwa – mówi s. Agnieszka, najstarsza we wspólnocie. Do klasztoru przy Poznańskiej zapukała w 1963 roku. Obecnie najmłodsza z nich trafiła tu w 1994. Siostry żyją znanym benedyktyńskim charyzmatem przejawiającym się w haśle: „Ora et labora”, czyli: „Módl się i pracuj”. Prowadzą ogródek, hodują kury i króliki. Od lat szyją ornaty, sukienki do I Komunii Świętej, ubranka chrzcielne czy komże. Stwarzają dla mieszkańców i przyjezdnych przestrzeń do modlitwy. Ludzie z zewnątrz mogą wchodzić w ciągu dnia do kaplicy czy uczestniczyć we Mszy Świętej. Od wtorku do soboty odprawiana jest o 6.10, w niedzielę o 7.00 i o 9.00, w poniedziałki o 19.00. – Kiedyś więcej ludzi zaglądało i szukało kontemplacji w murach zakonu. Dawniej, gdy młodzież szła do szkoły, zachodziła do kaplicy. Teraz rzadko się zdarza, żeby ktoś młody przyszedł – przyznaje s. Maria, przeorysza. Klasztor benedyktynek gości często także wrocławskich biskupów. – Trudno nam przyjmować kogoś obcego ze względu na brak miejsca. Raz miałyśmy sytuację, że dwie Ukrainki zapukały wieczorem w deszczu do klasztoru i zapytały, czy mogą przenocować. Żal mi się ich zrobiło, choć czułam lęk przed wpuszczaniem obcych. Zaryzykowałam i przyjęłam. Opowiadały, że należą do jakiejś wspólnoty religijnej. Jak wynikło potem z rozmów, była to sekta. Były z nami trzy dni. I potem się okazało, że jedna z nich odeszła z tej grupy dzięki wizycie u nas – wspomina s. Maria. Kto by się spodziewał, że niewielki zakon kontemplacyjny stworzy jeden z najsilniejszych w kraju katolickich profili na Facebooku. Klasztor sióstr benedyktynek w Wołowie (pod taką nazwą funkcjonuje w sieci) obserwuje prawie 15 tys. ludzi! Dla porównania ogólnopolski profil franciszkanów konwentualnych, jednego z największych zakonów w Polsce, ma 10 tys. lajków, portal informacyjny Wołowa 4 tys., a dwie wołowskie parafie razem wzięte uzbierały zaledwie ponad 1400. – My też musimy iść z duchem czasu, ale mądrze i rozsądnie – zaznacza s. Maria. To ona założyła 2 lata temu facebookowy profil sióstr. Sama wyszukuje treści i sama je też chętnie tworzy. Największą popularnością cieszą się robione przez nią filmy. Jeden z nich tylko w dwa dni uzbierał 25 tys. odsłon. Najchętniej oglądany materiał ma 150 tys. odsłon, a regularnie filmowe prezentacje notują po kilkanaście tysięcy. Teraz co tydzień mają 200–300 nowych polubień na profilu. A ludzie proszą o więcej treści, która ich umacnia. – Czuję się zobowiązana, bo wiem, że ludzie czekają, a ja mogę ich przybliżać do Pana Boga przez takie działania – uśmiecha się zakonnica.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Zobacz także

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone przez internautów komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama

Sponsorowane

Https://Www.AUTOdoc.PL