Nowy numer 41/2018 Archiwum

Jezus poszedłby na Marsz Równości?

Jezus byłby tutaj z nami na tej scenie - stwierdził podczas Marszu Równości Konrad Imiela. I na drugi dzień Jezus mu odpowiedział w Ewangelii.

Ulicami Wrocławia przeszedł 10 MarszRówności. Nie będę się skupiał na tym, dlaczego, ile osób i kto. Wiadomo, że chodzi o społeczność LGBT, LGBTQ, LGBTQ+ czy jakoś tak.

I pewnie nie poruszyłbym tematu tego wydarzenia, gdyby nie parę słów, które padły publicznie ze sceny. Do uczestników pochodu przemawiał bowiem Konrad Imiela, dyrektor wrocławskiego Teatru Capitol, który w przypływie duchowego uniesienie (jak mniemam) stwierdził:

Jezus byłby tutaj z nami na tej scenie. A czarne bilbordy są do dwudziestu razy mniej skuteczne niż miłość.

Od razu zaznaczę - nie znam religijności pana Imieli, ale po tych słowach mogę się domyślić, jakie prezentuje do religii podejście, a przynajmniej, jaką ma znajomość Pisma Świętego.

Dyrektor Capitolu nawiązał w swojej wypowiedzi do obecności Krucjaty Różańcowej, która przygotowała kontrmanifestację obok Marszu Równości oraz do jeżdżących po mieście banerach, które informują: „Stop pedofilii. Pedofilia występuje do 20 razy częściej wśród homoseksualistów”.

Czy Jezus zatem szedłby w Marszu Równości? Być może i by się wybrał, ale z pewnością nie po to, żeby machać kolorową chorągiewką i cieszyć się manifestacją.

Poszedłby tam zapewne, aby przekazać ludziom słowa, które wypowiedział dzień później w Ewangelii podczas niedzielnej Mszy świętej. Może przypomnę, bo nie wiem, czy pan Konrad Imiela słyszał.

Lecz na początku stworzenia Bóg stworzył ich jako mężczyznę i kobietę: dlatego opuści człowiek ojca swego i matkę i złączy się ze swoją żoną, i będą oboje jednym ciałem. A tak już nie są dwojgiem, lecz jednym ciałem. Co więc Bóg złączył, tego niech człowiek nie rozdziela.

Natomiast chwilę wcześniej słyszymy w pierwszym czytaniu Liturgii Słowa:

[…] mężczyzna powiedział: "Ta dopiero jest kością z moich kości i ciałem z mego ciała! Ta będzie się zwała niewiastą, bo ta z mężczyzny została wzięta". Dlatego to mężczyzna opuszcza ojca swego i matkę swoją i łączy się ze swą żoną tak ściśle, że stają się jednym ciałem.

Odpowiedź Jezusa chyba nie wymaga dalszej analizy. Może dobrze, że jednak nie kroczył w marszu.

A pan Imiela niech lepiej już nie wyciera sobie gęby Jezusem i religią, szczególnie publicznie, zapewne wiedząc doskonale, jaki Kościół, a zatem i sam Jezus, a zatem i sam Bóg, ma stosunek do pojmowanej przez manifestantów równości, homoseksualizmu, małżeństw jednopłciowych itd.

Na pocieszenie dodam, że zgadzam się z drugim stwierdzeniem dyrektora Capitolu. Miłość jest skuteczniejsza niż czarne bilbordy, ale miłość nie polega na robieniu wszystkiego, co nam się podoba i co wymyślimy, na zgadzaniu się na wszystko i poklepywaniu po plecach.

I może tutaj warto zacytować bliskiego przyjaciela Jezusa, człowieka, nazywanego Apostołem Pogan (czyli nas), w temacie swobody obyczajów.

Wszystko mi wolno, ale nie wszystko przynosi korzyść. […] ciało nie jest dla rozpusty, lecz dla Pana, a Pan dla ciała. […] Czyż nie wiecie, że ciała wasze są członkami Chrystusa? Czyż wziąwszy członki Chrystusa, będę je czynił członkami nierządnicy? Przenigdy! Albo czyż nie wiecie, że ten, kto łączy się z nierządnicą, stanowi z nią jedno ciało? Będą bowiem – jak jest powiedziane – dwoje jednym ciałem. […] Strzeżcie się rozpusty! Bo czyż jakikolwiek grzech popełniony przez człowieka jest poza ciałem? Lecz kto grzeszy rozpustą, przeciwko własnemu ciału grzeszy.

Ktoś powie, a co to obchodzi uczestników Marszu Równości? Nie muszą być wierzący i słuchać św. Pawła. Oczywiście. Ale wmawianie sobie, że Jezus dołączyłby do kolorowej manifestacji to już wyraźne naginanie rzeczywistości.

« 1 »
oceń artykuł

Zobacz także

  • tadeuszogorek
    08.10.2018 18:00
    Jezus już raz potraktował LGTB jak należy w Sodomie i Gomorze. I tak miał masę wyrozumienia.
    doceń 15
  • Dremor
    08.10.2018 18:59
    A ja sądzę, że wypowiedź Jezusa wymaga dalszej analizy. Patrząc na kontekst kulturowy, Jezusowi przyszło żyć w czasach, gdy instytucja małżeństwa przeżywała kryzys ze względu na ogromne wpływy różnych filozofii greckich. Promowano bezżeństwo i homoseksualizm jako wyższe formy miłości. Jezus nie sprzeciwia się temu nigdzie wprost, jedynie podkreśla wyjątkowy charakter małżeństwa. Jest to bardzo niezrozumiałe, przecież powinien wyraźnie potępić akty homoseksualne. Zastanawiające jest też milczenie Jezusa na ten temat przy okazji uzdrowienia sługi setnika z Kafarnaum. W polskim przekładzie Pisma jest słowo "sługa", ale greckie słowo nie pozostawia wątpliwości co do charakteru służby tego chłopca, który według opisu biblijnego był drogi setnikowi. Jezus nie wykorzystuje tej okazji, by potępić czyn homoseksualny, zamiast tego chwali wiarę, której nie spotkał nawet w Izraelu.
    Jednoznacznie w tej kwestii wypowiada się Paweł, ale jeśli chodzi o postawę Jezusa, to wcale nie jest to a tak oczywiste, jak może wydawać się niektórym.
Komentowanie dostępne jest tylko dla .

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zapisane na później

Pobieranie listy