Nowy numer 46/2018 Archiwum

Wojna polsko-polska na stulecie

I kto by się spodziewał, prawda? Festiwal odwoływania marszów trwa. W jednej z głównych ról oczywiście Wrocław.

Niestety, ale spełnia się jeden z najgorszych scenariuszy na obchody 100. rocznicy odzyskania niepodległości, czyli wojna polsko-polska. Najpierw przez kilkanaście miesięcy od lewa do prawa trąbili, że to wyjątkowy czas, że jedność, że naród, że Polska jest najważniejsza. Że obojętnie, czy popierasz takich czy owakich (i nie tylko o politykę chodzi) - ważne, że razem możemy cieszyć się z czegoś wielkiego, wspólnego.

Ta narracja naprawdę ujmowała i dawała nadzieję (w zależności od stopnia optymizmu w organizmie, a może naiwności), jednak w miarę upływu czas wypychała ją inna. I już prawie wypchała.

Możemy dziś powiedzieć, że wojna polsko-polska wybuchła. Padły pierwsze strzały, są już pierwsze ofiary. Sądzę jednak, że najmocniejsze działa zostawiono na potem. Wielkie narodowe i niestety żenujące kino przed nami.

Wrocław jest sztandarowym przykładem tego konfliktu. Rafał Dutkiewicz wraz z prezydentem-elektem Jackiem Sutrykiem zadecydowali o odwołaniu Marszu Polski Niepodległej, który miał przejść przez stolicę Dolnego Śląska wieczorem 11 listopada. Z analiz, jakie przeprowadzili wraz z policją, wynika, że jednak istnieje za duże ryzyko prowokacji i niebezpiecznych sytuacji. 

Z jednej strony mamy zatem władzę samorządową, która deklaruje tolerancję i akceptację dla wszystkich wrocławian, która walczy o konstytucję i prawa w niej zawarte tak mocno, że zaczyna je sama wypaczać i dostosowywać do swoich poglądów.

Podobają mi się słowa p. Ilony Gosiewskiej, prezes stowarzyszenia „Odra-Niemen”, osoby doświadczonej, która zjadła zęby na budowaniu świadomości patriotycznej, upowszechnianiu najnowszej historii Polski i organizowaniu wszelkiego rodzaju wydarzeń społeczno-kulturalnych o wymiarze patriotycznym.

Na wolności zgromadzeń osadza się też demokracja. W latach 80-tych w ramach działania w Niezależnym Zrzeszeniu Studentów, w bardzo szerokiej przestrzeni poglądów, o tej wolności mówiliśmy wszyscy. Dziś ta wartość staje się narzędziem politycznym. […] Zakaz zgromadzeń nie ma nic wspólnego ze społeczeństwem obywatelskim, dla rozwoju którego od lat działam, a o które wszystkie siły polityczne ponoć mocno dbają.

Z drugiej strony stoją organizatorzy marszu - zapienione środowiska narodowe, kibicowskie z Piotrem Rybakiem i Jackiem Międlarem na czele. Prowokatorzy, skandaliści, choć, niestety, dla niektórych bohaterowie. Postacie kontrowersyjne, które w przestrzeni publicznej nie przebierają w słowach, a każdego, kto się z nimi nie zgadza, określają mianem Żyda, masona, mendy lewackiej (słowa Piotra Rybaka w kierunku Rafała Dutkiewicza) itp.

Policja podkreśla, że już niejednokrotnie dochodziło do ostrych starć podczas takich marszów we Wrocławiu. Nie da się ukryć, że nie brakowało prowokatorów oraz środowisk negatywnie nastawionych do maszerujących ludzi, co szybko doprowadzało do eskalacji emocji.

I tak te dwie strony się ścierają ze sobą właściwie od lat. Naiwni ci, którzy myśleli, że w 100-lecie niepodległości będzie inaczej. Jedni odwołują marsz, bo w ich odczuciu jest nieodpowiedni. Drudzy się odwołują sądownie od tego ruchu zapowiadając od razu, że bez względu na decyzję sądu i tak przejdą przez ulice Wrocławia.

Nie brakuje oczywiście określeń, które urągają debacie publicznej. Tak to można radośnie celebrować niepodległość. Ani jedna, ani druga strona nie potrafi zrozumieć, że nie ma monopolu na formę świętowania.

Wielu ludzi zapewne chciało w spokoju przejść przez Wrocław wieczorem 11 listopada. Podobnie jak w Warszawie. Niestety, u nas organizatorzy nie wzbudzili wystarczającego zaufania. I w sumie trudno się dziwić, patrząc na ich poprzednie czyny (np. spalenie kukły Żyda), z drugiej strony włodarze miasta (teraz przez chwilę mamy ich aż dwóch) ewidentnie przyznają prawo wolności swojemu światopoglądowi, odbierają je tym, którzy im się nie podobają.

Może trzeba było wcześniej porozmawiać, ustalić, może wyjść z propozycją, aby zapobiec? Ale kto pierwszy? I dlaczego ja? Właśnie na tym polegałaby wyjątkowa postawa w tym wyjątkowym roku. I nawet jeśli druga strona odrzuca naszą wyciągniętą rękę - próbowaliśmy. Tutaj widać doskonale, że prób nie było.

Tak przyszedł 11 listopada. Ostateczne rozstrzygnięcie, kluczowa bitwa w wojnie polsko-polskiej.

A między jedną a drugą linią wojska stoi mnóstwo ludzi, którzy się temu przyglądają. Ja też tam stoję i nie widzę dla siebie miejsca ani w jednym, ani w drugim mundurze.

« 1 »
oceń artykuł

Zobacz także

  • Dremor
    07.11.2018 20:18
    Podstawowy błąd w rozumowaniu polega na traktowaniu środowiska Międlara i Rybaka oraz wrocławskiego ratusza jako równoprawnych partnerów w dyskusji. A tak nie jest, ci pierwsi łamią prawo, ci drudzy są od pilnowania porządku, więc nie ma tu miejsca na jakieś dyskusje, czy pojednania. Narodowcy chcą maszerować, to niech zaczną przestrzegać prawa, ratusz przestanie się czepiać.
  • losm
    07.11.2018 20:22
    Nie wiem, czy był Pan Redaktor na marszu we Wrocławiu kiedykolwiek. Ja byłam, nie raz. To, że marsz organizuje Międlar i Rybak to jedno, ale drugie, kto bierze udział. W zdecydowanej większości są to normalni ludzie, którzy od lat chodzą na ten marsz, niezależnie od tego, kto go organizuje. I to oni są najbardziej poszkodowani.
  • tnn
    07.11.2018 20:34
    Schizofrenia. Feministki nawołują w swoich zgromadzeniach do zabijania dzieci, atakują fizycznie innych , jak p. Lempart, Koderaści znieważają na demonstracjach władze państwowe, atakują policję i nie rozumiem, dlaczego jeszcze pozwala się im na organizowanie publicznych zgromadzeń i manifestacji. Dudi i jego świeżo wybrany przyboczny chcąc w swoim mniemaniu zapobiegać "faszyzmowi" w istocie pokazują właśnie faszystowski i totalitarny sposób myślenia. Dokładnie to samo z HGW. Ktoś ma jeszcze wątpliwości o tym, kto tu naprawdę boi się demokracji?
    doceń 2
  • MichałSikorski
    07.11.2018 22:17
    Niepokoi fakt z jaką lekkością autor artykułu przeszedł nad poglądami Rybaka i Międlara nazywając ich kontrowersyjnym i pisząc, że dla niektórych są bohaterami. Dla kogo? Jako gazeta katolicka powinniście w sposób jednoznaczny określać ich i ich zwolenników postawę jako antychrześcijańską! Dutkiewicz, choć podjął decyzję nie do końca przemyślaną pod względem bezpieczeństwa, to jednak daje przykład, że dla nienawiści we Wrocławiu miejsca nie ma. Nigdzie nie ma. I nie ma tu czego tolerować. O wolności zgromadzeń można rozmawiać na przykładzie marszu w Warszawie.
    doceń 3
Komentowanie dostępne jest tylko dla .

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zapisane na później

Pobieranie listy