Nowy numer 20/2019 Archiwum

Serce, żołądek i Pan Bóg

Jeśli ktoś nie zdążył zgłosić się na gigantyczną akcję pieczenia pierników dla ubogich i chorych, niech się nie martwi. Przy ulicy św. Józefa nie brak kolejnych okazji do spotkań.

Słynna już piernikowa inicjatywa przedświąteczna zrodziła się w związku z innym kulinarno-duchowym przedsięwzięciem – przygotowywaniem bułeczek św. Elżbiety. Rzecz dzieje się zawsze w okolicach liturgicznego wspomnienia patronki Zgromadzenia Sióstr św. Elżbiety, obchodzonego 17 listopada. XIII-wieczna królewna chętnie obdarowywała ubogich jedzeniem. Gdy kiedyś mąż zażądał, aby pokazała, co wynosi w fartuchu, okazało się, że znajdujące się tam pieczywo zmieniło się w róże. Taka patronka zobowiązuje.

Znad bułek do ołtarza

Przez żołądek do serca? Jeśli dbasz o czyjś żołądek i serce, z pewnością Pan Bóg trafia też do twojego serca. Elżbietańskie bułki rozdzielane potrzebującym powstają w ramach cyklu Młodzi Ubogim. Przygotowywanie pieczywa wiąże się z modlitwą, rozmowami o tym, jak pomagać, Eucharystią oraz agapą z ubogimi i bezdomnymi. – Spotkanie z bułkami organizujemy od ponad 15 lat. Napływało tak dużo zgłoszeń ze strony młodych, prośby o powtórzenie akcji w kolejnym miesiącu, że zrodziła się grudniowa inicjatywa z piernikami – wyjaśnia koordynująca spotkania s. Maria Czepiel. – Młodzi mają wielką potrzebę serca, by czynić dobro. Święta jednoczą. Są okazją, by pobyć z drugim człowiekiem i wspólnie coś zrobić. Towarzyszy temu mnóstwo radości. Owoce takich spotkań są różnorodne. Jakiś czas temu odwiedziła nas para, która poznała się na pieczeniu bułeczek. Tu rosła ich miłość, a dwa lata później się zaręczyli – zresztą w naszym ogrodzie zakonnym. Teraz są już po ślubie – dodaje zakonnica. Na „piernikowe spotkania” nie mieszczą się wszyscy chętni. Można przyjąć ok. 60 osób. – Spokojnie przyjechałoby ze dwa razy więcej. To bardzo przekonująca inicjatywa. Tyle mówi się przed świętami o wrażliwości serca, gotowości do pomocy. I tu mamy taki konkret – mówi o. Robert Pyrka CMF, towarzyszący młodym. Do uczestników dołącza zawsze bp Jacek Kiciński, zaangażowany w towarzyszenie osobom bezdomnym przy elżbietańskim domu.

Zanim zabrzmi Alleluja

– Wobec dużego zainteresowania pomysłem zrodziła się inicjatywa związana z okresem wielkanocnym – mówi s. Maria. – W marcu lub kwietniu, zależnie kiedy wypadają święta, organizujemy kiermasz, z którego dochód przeznaczamy na posiłki wielkanocne dla naszych bezdomnych. Młodzi robią wtedy świąteczne dekoracje. To może być baranek z filcu, świece, wszelkiego rodzaju rękodzieło. Na najbliższą Wielkanoc mamy nowe pomysły, których jeszcze nie zdradzamy. Siostra wspomina o prawdziwych cudach dokonujących się w życiu młodych. – Najbardziej wzruszająca jest chwila, gdy idą do obłożnie chorych w Zakładzie Opiekuńczo-Leczniczym i osobiście wręczają im pierniki czy bułeczki. Niektórzy obawiają się takiego spotkania, muszą się przełamać. Dzieją się wtedy piękne rzeczy. – Znajomi mi powiedzieli, że jest niezła okazja, by się spotkać. Przyjechałem i… zauroczyłem się – mówi Marceli, przyjeżdżający do elżbietanek z Chojnowa. – Jest tu dużo fajnych osób. Jest też czas na modlitwę. A jeśli ktoś chce, to nawet może się nawrócić – dodaje z uśmiechem.

Przedsięwzięcia są dedykowane i dziewczętom, i chłopcom. – Prócz tego kilka razy w roku mamy spotkania, jak mówimy, „w babskim kręgu” – wyjaśnia siostra. – Rozmawiamy o powołaniu kobiety, o tym, jak znaleźć właściwego mężczyznę, jak rozeznać swoje powołanie. Miałyśmy na przykład spotkanie połączone z przygotowywaniem albumów ze zdjęciami dzieci przed urodzeniem. Wywołałam wtedy ok. 600 zdjęć maluszków w różnej fazie rozwoju, począwszy od 3. tygodnia życia. Dla dziewczyn to było bardzo mocne doświadczenie. Patrzyły na to, jak kiedyś pod ich sercem będzie się rozwijało życie. – Uczestniczyłam m.in. w spotkaniu powołaniowym, w wędrownych rekolekcjach „W drodze ku szczęściu” przeżywanych w górach. Byłam też na rekolekcjach dla dziewcząt poświęconych tematowi miłości. Oglądałyśmy wtedy film o św. Bakhicie, która była czarnoskórą niewolnicą – mówi Wiktoria ze Strzelina. – Podoba mi się atmosfera, ludzie – czasem pełni niedoskonałości, ale tacy, z którymi dobrze jest spędzać czas. Ważne jest spotkanie z ciszą zakonu, w przestrzeni, gdzie łatwiej wsłuchać się w głos Boga, możliwość pomocy ubogim i bezdomnym, zetknięcie z chorymi, potrzebującymi czyjejś obecności, spotkanie z ludźmi w różnym wieku. Wszystkiego po trochu. Osoby zainteresowane elżbietańskimi inicjatywami znajdą więcej informacji na stronie elzbietanki.wroclaw.pl.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Zobacz także

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji

Reklama

Zapisane na później

Pobieranie listy

Sponsorowane

Https://Www.AUTOdoc.PL