Nowy numer 34/2019 Archiwum

Ksiądz w dom, Bóg w dom

We wrocławskich akademikach mieszka ponad 10 tysięcy osób. Tam również docierają kapłani z kolędą. Wygląda ona jednak nieco inaczej niż ta w naszych domach.

Wizyta duszpasterska w akademiku ma ten sam cel co każda inna kolęda – spotkanie, wspólna modlitwa, poświęcenie mieszkania. Jednak jej forma, tak jak życie w akademiku, odbiega nieco od pozastudenckiej rzeczywistości.

Przeszli śpiewająco

W pewien zimowy wieczór w całym akademiku T2, znanym jako „Telemik”, należącym do Politechniki Wrocławskiej, przez kilka godzin wybrzmiewały piękne kolędy. Zawitał tam ks. Grzegorz Dłużniak SDB, kapłan z parafii pw. Najświętszego Serca Jezusowego we Wrocławiu, kapłan opiekujący się Salezjańskim Duszpasterstwem Akademickim „Most”. Zazwyczaj na kolędzie do drzwi pukają ksiądz i ministrant. W „Telemiku” pukali ksiądz, siostra zakonna i... orkiestra z gwardią śpiewaków. Salezjanin zabrał bowiem ze sobą całą świtę. I tak po korytarzach akademika w radosnej atmosferze kroczyła s. Agnieszka Bednarczyk FMA oraz studenci z „Mostu”, którzy stworzyli niemały zespół. Gitarzystka, klarnecistka, skrzypaczka i saksofonista, a do tego grupa śpiewaków. Odwiedziny w „Telemiku” potraktowali jako świetną okazję do ewangelizacji i pretekst, by zaprosić swoich rówieśników do duszpasterstwa akademickiego przy moście Grunwaldzkim. Jak wynikało z listy, na którą mogli się wpisać studenci, chętnych na kolędę prawie nie było – zgłosiły się zaledwie dwie ekipy. Studenci robili jednak tak pozytywny Boży raban w budynku, że zainteresowanie znacznie wzrosło. Pukając od drzwi do drzwi, kolędnicy poszerzyli listę do 20 mieszkań.

Wymówki są różne

Ogłoszenie na ściennej tablicy w korytarzu, post na Facebooku czy zapisy na portierni nie zawsze przekonają studenta do kolędy. Jaki jest sposób „Mostowiaków”? – Wyjść do ludzi i stanąć twarzą w twarz z uśmiechem. Osobiste spotkanie może przekonać człowieka, żeby przyjął księdza, a co za tym idzie – błogosławieństwo Boże do swoich czterech ścian – tłumaczy Maria Kozyra, wiceszef „Mostu”. – Zawsze na studiach, gdy mam możliwość, przyjmuję kolędę. To jest dla mnie naturalne. Muszę przyznać, że kiedyś się stresowałem. W końcu ksiądz nie wpada do pokoju z grupą innych ludzi codziennie. Myślę, że było w miarę posprzątane, przynajmniej moje rzeczy – śmieje się Piotr Makowski-Czerski, student IV roku automatyki i robotyki. Kolędę przyjął razem ze współlokatorem, który choć na początku się wahał, po namowie uczestniczył w spotkaniu. Kilku mieszkańców „Telemika” uważa, że wizyta duszpasterska jest piękną tradycją. Kapłan przychodzi, by pobłogosławić miejsce, w którym na co dzień spędzają czas. – Jeżeli mieszkamy aktualnie w akademiku, który przez jakiś okres staje się dla nas drugim domem, dlaczego ksiądz miałby nie zajrzeć? Przebywamy tu od rana do wieczora. Poza tym wizyta duszpasterska to okazja, by dać świadectwo swojej wiary i pomodlić się we wspólnocie – wyjaśnia Anna Ostrowska, studentka III roku elektrotechniki. Jej zdaniem wielu młodych ma skrzywiony obraz Kościoła i nie czuje potrzeby takiej praktyki religijnej, dlatego zamyka przed księdzem drzwi. Inni wychodzą na zajęcia albo w celach rozrywkowych i nie ma ich w budynku. Jakaś grupa pewnie boi się bezpośredniego spotkania z księdzem, bo nie wie, czego się spodziewać. Pojawia się też przyziemny argument: „Nie wpuszczę księdza, bo mam straszny bałagan”. Choć znaleźli się tacy odważni, którzy nie byli tym specjalnie skrępowani i przyjmowali „mostową” grupę. W końcu na czas studiów bałagan zastępuje się akademickim pojęciem – ład artystyczny.

Na „Tekach” jest co robić

Opiekun duszpasterstwa akademickiego „Redemptor” w sezonie kolędowym ma gdzie chodzić. Na terenie jego parafii znajduje się osiedle Wittigowo, nazywane popularnie „Tekami”. To kompleks domów studenckich w formie wieżowców. Mieszka tam ok. 2 tysięcy żaków. – Interesujemy się życiem studentów, chcemy być także tam, gdzie przebywają na co dzień, a nie czekać na nich w kościele. Kolęda stwarza do tego dobrą okazję – mówi o. Mariusz Mazurkiewicz CSsR. Redemptorysta podkreśla, że Pan Bóg przychodzi do człowieka przez relacje międzyludzkie, które wizyta duszpasterska wzmacnia. Wyjście do ludzi to naturalna postawa w pracy w duszpasterstwie akademickim. – Drugim ważnym aspektem jest wspólna modlitwa, możliwość uwrażliwienia religijnego studentów, ale też w drugą stronę – wyczulenia duszpasterza na potrzeby duchowe młodzieży – tłumaczy o. Mazurkiewicz. Wskazuje jeszcze na bardzo ważny charakter wędrówki po pokojach studenckich – ewangelizacyjny. Ludzie widzą księdza na korytarzu akademika, wiedzą, kto przed nim otworzył drzwi, a więc trzeba przyznać się do swojej wiary. – Czasem student stawia opór kolegom, koleżankom, którzy są przeciwni Kościołowi. Dzisiaj uczeń Chrystusa musi być misjonarzem, dawać świadectwo, nie wystarczy wyznawać wiarę poprzez przyjście do kościoła. Kolęda ujawnia lub przypomina, kto jest katolikiem i uważa się za niego, zwłaszcza w akademiku, gdzie żyje wielu obojętnych na miłość Bożą młodych ludzi – stwierdza redemptorysta. Na te spotkania zawsze chodzą z nim członkowie DA „Redemptor”, którzy zachęcają i zapraszają lokatorów do duszpasterstwa akademickiego, przybliżając swoje działania i opowiadając o różnych przygodach. – Czasem studenci chcą porozmawiać na osobiste tematy, podzielić się problemami, poprosić o radę, co jeszcze bardziej utwierdza mnie w przekonaniu, że kapłan powinien się pojawiać w akademikach – uważa o. Mariusz. Jego zdaniem na „Tekach” księdza po kolędzie przyjmuje między 20 a 25 proc. wszystkich mieszkańców. Ale to nie oznacza, że tylko tylu jest wierzących. Do części nie dociera informacja, część po prostu nie chce, nie odnajduje motywacji, ma inne priorytety.

Modlitwa w barwach moro

Wizyta duszpasterska we Wrocławiu odbywa się również w izbach żołnierskich u podchorążych Akademii Wojsk Lądowych. Co ciekawe, w koszarach trend przyjmowania kolędy okazuje się odwrotny niż w cywilnych akademikach. To znaczy, że z roku na rok chętnych przybywa. – W zeszłym roku rozdałem 800 obrazków, a każdemu daję jeden. Wszystkich studentów wojskowych mieszkających na terenie akademii jest niewiele ponad tysiąc – informuje ks. kpt. Maksymilian Jezierski. Kapelan AWL przez 10 dni odwiedza młodych żołnierzy w ich pokojach. Chodzi od 18.30 czasem nawet do 1.00 w nocy. – Ujmuje mnie to, jak się wspaniale przygotowują do tej wizyty. Często są odświętnie ubrani, przystrajają pokoje. Nie zawsze mają biały obrus i nie wszystko jest jak w podręczniku, ale widzę, że się starają. Wielu przygotowuje nawet kolację! Tworzą rodzinną atmosferę, tak bardzo docenianą w koszarach – opowiada duszpasterz DA „Nieśmiertelni”. Wachlarz dyskusji kolędowych jest szeroki. Żołnierze często dopytują o przygotowanie do sakramentów bierzmowania czy małżeństwa. Wizyta kapelana, z jednej strony uroczysta, stwarza atmosferę zaufania, w której podchorążowie śmiało poruszają trudne tematy, które nurtują ich na co dzień. – Co ważne, nie tylko pytamy, ale także dzielimy się własnymi opiniami. Kościół chce nas wysłuchać, dlatego kolęda nas integruje, tworzymy silną relację. Cenimy sobie ten bezpośredni kontakt z kapłanem – mówi sierż. pchor. Witold Pruchnicki, który studiuje na specjalizacji obrona przeciwlotnicza. Jak dodaje, kolęda nie jest dla niego niczym nowym. W swojej rodzinnej parafii przez 10 lat służył przy ołtarzu jako ministrant i także chodził pomagać księdzu w wizycie duszpasterskiej. Teraz na wyjątkowym spotkaniu podał naleśniki ze szpinakiem, przyrządzone wcześniej przez jego ukochaną. – W tym czasie kapelan nas jednoczy i pobudza do mężnego wyznawania wiary. To dobrze, że odwiedza nas w naszych pokojach. Potrzebujemy Bożego błogosławieństwa w miejscu, w którym żyjemy. Przyjmowanie kolędy traktuję jako dawanie świadectwa, bo nie ma przymusu czy rozkazu. Otwieramy drzwi dobrowolnie – oświadcza sierż. pchor. Żaneta Kołton ze specjalności saperskiej.•

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Zobacz także

Polecamy

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone przez internautów komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji

Reklama

Zapisane na później

Pobieranie listy

Sponsorowane

Https://Www.AUTOdoc.PL