Nowy numer 41/2019 Archiwum

Ta wiosna trwa już ponad 75 lat

Wszystko zaczęło w czwartek 11 listopada 1943 roku. II wojna światowa zmieniła na zawsze posługę Sióstr de Notre Dame w Krzydlinie Małej.

Niewielka wioska w archidiecezji wrocławskiej od ponad 150 lat związana jest ze Zgromadzeniem Sióstr Szkolnych de Notre Dame. Zakonnice przybyły tu na początku 1861 roku. Kto by się spodziewał, że rozpędu tej historii nada okrutna fala faszyzmu zalewająca Europę...

Trudne zadanie na trudne czasy

Druga wojna światowa zamknęła wieloletni okres działalności szkolno-edukacyjnej Sióstr Notre Dame w Krzydlinie Małej. Natomiast w zawierusze działań wojennych otworzył się nowy rozdział, który wyznaczył kierunek posługi praktycznie do czasów współczesnych. Otóż w 1940 r. władze hitlerowskie nakazały siostrom zamknięcie prowadzonej do tej pory Szkoły Gospodarstwa Domowego. Jesienią 1943 r. sekretariat niemieckiej Caritas w Breslau zaproponował zakonnicom nowe i bardzo trudne zadanie – opiekę nad niemowlętami matek, które trafiły na roboty przymusowe na Dolnym Śląsku. I tak 11 listopada do Krzydliny Małej trafiły pierwsze dzieci. Najmłodsze miało niespełna półtora miesiąca. Dwóch polskich chłopców przywiozła siostra z Czerwonego Krzyża, małą Rosjankę przyprowadziła matka. Na drugi dzień dostarczono trzymiesięcznego chłopca i miesięczną dziewczynkę. W następnych dniach przybywały kolejne dzieci. Do końca 1944 r. było ich już 35. Najczęściej przekazane niemowlęta były chore lub osłabione. Niektóre opóźnione w rozwoju. Bardzo często nie miały ubrań na zmianę. Z zachowanych notatek wiadomo, że siostry spały w pomieszczeniach razem z nimi, aby czuwać także nocą. Prowadzone gospodarstwo rolne zapewniało żywność.

Zostały na służbie

W styczniu 1945 r. większość mieszkańców Krzydliny Małej i okolic opuściła swoje domy, ponieważ zbliżał się front z okrutną Armią Radziecką. Z całej wsi liczącej ponad 1500 osób pozostało jedynie 20 mieszkańców. – Żaden transport nie chciał zabrać dzieci pochodzenia polskiego, rosyjskiego czy ukraińskiego. Zakonnice bez wahania zostały z bezbronnymi podopiecznymi. Ksiądz proboszcz Petzold w uroczystej procesji przeniósł z kościoła do klasztoru Najświętszy Sakrament. Na zbliżających się Rosjan czekało 30 dzieci, 30 starców, kapłan oraz 17 sióstr, w dodatku bez przełożonej, która zmarła miesiąc wcześniej. Większość zakonnic pochodziła ze Śląska, trzy z nich to były Polki – opowiada Bożena Kolasińska, pracownik Zespół Placówek Opiekuńczo-Wychowawczych „Wiosna” w Krzydlinie Małej. Opiekę i staranie o całą wspólnotę oraz powierzone osoby w tym najtrudniejszym czasie przejęła Polka s. Ryszarda Komander. Jej rozsądek i opanowanie w kontaktach z żołnierzami radzieckimi pozwoliły uniknąć niejednej niebezpiecznej sytuacji. – Tak naprawdę przetrwać ten czas pomogły dzieci robotników z Polski, Ukrainy czy Rosji. To one zmieniły nastawienie Armii Czerwonej do całego krzydlińskiego klasztoru – mówi Bożena Kolasińska.

28 nazwisk

W końcu wojska radzieckie przeszły. Dom prowadzony przez Siostry Szkolne de Notre Dame był jedynym w okolicy, który nie został opuszczony. W archiwalnych notatkach możemy przeczytać o bardzo wzruszającym momencie spotkania rodaków – osadników z Kresów Wschodnich. Oni, idąc od strony Wołowa, nie kryli zaskoczenia i radości, widząc polskie zakonnice na dalekim zachodzie. Kontakt z siostrami nawiązali również przedstawiciele nowej miejscowej władzy PRL. Od początku starano się zachować życzliwe stosunki. Klasztor potrzebował pomocy w zdobyciu żywności, szczególnie cukru dla dzieci. Siostry kontynuowały opiekę nad sierotami i nie czyniły już starań o przywrócenie pozwolenia na prowadzenie szkoły. Decyzja niemieckiej Caritas odmieniła los placówki i wyznaczyła nowy kierunek działania w nowym państwie. – Większość dzieci przysłanych do Krzydliny przez niemiecki Urząd Pracy doczekało końca wojny. Kilkoro nie wytrzymało ciężkich warunków. Były i takie, które zostały odebrane przez rodziców. Lista sporządzona w połowie 1945 r. zawiera 28 nazwisk. Po wojnie do placówki trafiały jednak wciąż nowe dzieci – opowiada Bożena Kolasińska. Przez dziesiątki lat Siostry de Notre Dame z oddaniem poświęcały się opiece najmłodszym i bezbronnym. Przetrwały wojnę, okres stalinizmu, PRL i przemiany społeczno-ekonomiczne w demokratycznej Polsce. W 2016 r. przeprowadziły niezbędny remont, tworząc cztery osobne mieszkania. W każdym z nich mieszka 14 dzieci, a każda z czterech placówek to samodzielnie funkcjonujący rodzinny dom dziecka pod nazwą Zespół Placówek Opiekuńczo Wychowawczych „Wiosna”. Korzystałem z materiałów archiwalnych opracowanych przez Bożenę Kolasińską.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Zobacz także

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone przez internautów komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama

Sponsorowane

Https://Www.AUTOdoc.PL