Nowy numer 42/2019 Archiwum

Nauka kroków to za mało

Na co dzień modlimy się przed posiłkiem, przed spaniem, egzaminem lub jakimś innym ważnym wydarzeniem, ale przed… pląsami? Witajcie na Międzyduszpasterskim Kursie Tańca.

Karnawał to doskonała okazja, by pokazać, że katolickie środowiska chcą i potrafią tańczyć. Najlepszy przykład? Szkoła tańca Mateusza Zaparta – profesjonalnego instruktora, który postanowił wypełnić niszę od dawna proszącą się o zagospodarowanie. Na pierwsze zajęcia 2,5 roku temu w Duszpasterstwie Akademickim „Wawrzyny” przyszło kilkanaście osób. Niedługo później aż pięćdziesięciu kursantów zaczęło przychodzić na każdą kolejną edycję.

Ogromne zapotrzebowanie

Swoją przygodę z tańcem zaczął trzy lata temu w jednej z wrocławskich renomowanych szkół. Gdy dostał tam pracę jako instruktor, postanowił ruszyć z projektem międzyduszpasterskich kursów tańca. Skąd pomysł? Mateusz związany był z Duszpasterstwem Akademickim „Redemptor”. Tam zajmował się organizacją imprez, różnego rodzaju integracją. Szybko zauważył, że wierzący studenci lubią się bawić i spędzać czas na parkiecie przy muzyce. – Nie spodziewałem się, że ten pomysł może się rozwinąć do takich rozmiarów. Miejsca na kolejne edycje kursu zapełniały się coraz szybciej: pewnego razu w trzy dni, a później nawet w… 10 minut – opowiada Mateusz Zapart.

Chętni przychodzili praktycznie ze wszystkich duszpasterstw akademickich Wrocławia i nie tylko. Wkrótce zaczęli też uczęszczać członkowie różnych wspólnot. Wieść rozchodziła się przez Facebooka, ale i pocztą pantoflową. Ludzie przyprowadzali znajomych, a ci kolejnych znajomych. Od pierwszego kursu z pomysłem związana była Joanna Wojciechowska, studentka Politechniki Wrocławskiej z DA „Dach”. Najpierw jako kursantka, teraz już jako asystentka Mateusza. – Uczestniczyła w każdym kursie, który prowadziłem, szybko się uczyła, więc połączyliśmy siły i teraz mi pomaga. To takie moje „taneczne dziecko” – mówi M. Zapart.

Może każdy

Krok po kroku, zajęcia po zajęciach i przez Międzyduszpasterskie Kursy Tańca przewinęło się ponad dwa tysiące osób! W tym momencie Szkoła Tańca Zapart prowadzi dziewięć grup na różnych poziomach. Łącznie tańców takich jak bachata, taniec użytkowy „Zapart Dance” i salsa cubana uczy się tam 200 osób. Wszystkie zajęcia prowadzone są przy ul. Stysia 16 w kompleksie duszpasterskim ojców jezuitów przy parafii pw. św. Ignacego Loyoli. – Uderzyliśmy nie tylko do studentów katolików, ale otworzyliśmy się na wspólnoty postakademickie czy inne działające przy parafiach. Nie chcemy ograniczać się jedynie do katolików. Zapraszamy wszystkich chrześcijan. Właściwie to… zapraszamy wszystkich! – uśmiecha się Asia Wojciechowska.

Lekcje na różnych poziomach odbywają się raz w tygodniu. Kurs podstawowy trwa trzy miesiące, potem można rozszerzać umiejętności. Na salę taneczną trafiają nie tylko katolicy, ale także ludzie poszukujący Boga czy nawet deklarujący się jako niewierzący. Namawiali ich znajomi i zostawali na dłużej, bo podobało im się podejście prowadzących, ich profesjonalizm, a przy tym luźna atmosfera i brak presji. Są narzeczeni, którzy pragną przygotować się do pierwszego tańca na weselu. Są rodzice, którzy marzyli, by się nauczyć tańczyć, kiedy dzieci już podrosną. – Przychodzą młode samotne osoby, które na co dzień boją się wyjść do drugiego człowieka, ale u nas odnajdują przyjazną przestrzeń, zyskują pewność siebie – opisuje M. Zapart.

Módl się nogami

Szkoła tańca Mateusza Zaparta ma wymiar ewangelizacyjny. – Wszystkie zajęcia zaczynamy i kończymy modlitwą. Osoba, która przychodzi pierwszy raz, od razu się zorientuje, kim jesteśmy. Nie chcemy ukrywać naszej wiary, wręcz przeciwnie – mówi Joanna. Grupa staje w kółku i spotkanie rozpoczyna się znakiem krzyża oraz modlitwą „Ojcze nasz”. – Były już u nas modlitwa równoczesna, spontaniczna, dziękczynna. Ten fragment zajęć, podobnie jak poziom tańca, ewoluuje, bo widzę, jak ludzie się otwierają – dodaje Mateusz. Czy nie boi się, że łatka katolickości zabije interes? Odepchnie część potencjalnych kursantów? – Wrocław jest bardzo tanecznym miastem. Poza tym widzę, ile od Boga otrzymuję. Nie chcę i nie mogę się Go wstydzić.

Tak naprawdę… nigdy nie chciałem zakładać szkoły, wolałem być po prostu instruktorem. Pan Bóg pokazał mi jednak, ile przynosi to dobra – tłumaczy tancerz. Szybko zauważył pozytywny odbiór ludzi, którzy dzielili się swoimi wrażeniami. Łamali granice swojej nieśmiałości, pokonywali bariery introwertycznej osobowości, nabierali pewności siebie, poznawali Boga albo wracali do Niego. – Kiedy słyszysz takie świadectwa, nie możesz odpuścić. Musisz się zaangażować. Przekazywanie kroków i ruchów to za mało. Owszem, sprawiało mi radość, ale na krótką metę. Jeżeli w pracy, która jest twoją pasją, masz jeszcze okazję przybliżyć komuś Boga, twoje życie nabiera rozpędu, głębszego sensu, nie musisz rozglądać się za motywacją. To rewelacyjna sprawa – uważa M. Zapart. Pracą z Joanną udowadniają, że można bardzo kreatywnie i efektywnie połączyć wiarę w Boga i taniec. Wielu ludzi wciąż to zaskakuje.

Prosty plan

Kajetan Wiśniewski zna Mateusza jeszcze z czasów DA „Redemptor” i wiedział, czego się spodziewać. – Dobrego kontaktu z kursantami, dużej dawki humoru i profesjonalizmu. Wiele osób go polecało, a ja chciałem się nauczyć tańczyć w dobrej atmosferze. To mój drugi kurs. Wcześniej na warsztat wziąłem taniec towarzyski, teraz użytkowy. Nawet nie wiem, kiedy minęły te cztery miesiące! – mówi student piątego roku energetyki na Politechnice Wrocławskiej. Dagna Budakiewicz, związana z Ruchem Światło–Życie, wpadła na Międzyduszpasterski Kurs Tańca z kilku powodów. – Szukałam katolickiego środowiska rówieśniczego dla siebie, bo w oazie opiekowałam się młodszymi.

Po drugie, potraktowałam to jako alternatywę dla speed datingu, czyli miejsce do poznania wartościowych mężczyzn. Chciałam też się więcej poruszać, zadbać o formę. I w końcu – kocham tańczyć – stwierdza studentka dietetyki, która realizuje równolegle dwa kursy. Zwraca uwagę, że z powodu katolickiego charakteru kursu ma do partnerów więcej zaufania, a to okazuje się ważne przy tańcach kontaktowych, takich jak bachata. – Wiem, że tutaj żaden z facetów nie będzie chciał przekroczyć granicy bliskości, nie wykorzysta mojej wrażliwości – podsumowuje Dagna. W stolicy Dolnego Śląska pan Zapart nie ma konkurencji, więc może dobrze byłoby otworzyć się na inne akademickie miasta? – Na razie zajmujemy się Wrocławiem. Chcemy zjednoczyć chrześcijan w tańcu. To byłoby piękne. Choć plan jest prosty: podbicie całej Polski! (śmiech) – podsumowuje instruktor.•

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Zobacz także

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone przez internautów komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama

Sponsorowane

Https://Www.AUTOdoc.PL