Nowy numer 41/2019 Archiwum

Oglądać z dystansem

Dawid Junke mówi o wątkach religijnych w amerykańskich serialach, które okazują się lustrem społecznych nastrojów.

Maciej Rajfur: Niedawno ukazała się Pana książka „Transcendencja i sekularyzacja. Motywy religijne we współczesnych amerykańskich serialach telewizyjnych”. Skąd taki pomysł na publikację?

Dawid Junke: Powstała ona na podstawie mojego doktoratu. Serialami zajmowałem się już wcześniej – na studiach, m.in. pisałem na te tematy prace dyplomowe. Zauważałem tam liczne motywy religijne, jednak zawęziłem pole badań do motywów judeochrześcijańskich. Wybrałem formę dogłębnej analizy zamiast leksykonu, wobec czego wziąłem pod naukową lupę sześć seriali. Pierwszy człon tytułu książki wyznaczał mi pewien azymut badań. Interesowało mnie, na ile wpływ obecnego w Stanach Zjednoczonych zeświecczenia jest widoczny na płaszczyźnie seriali.

Musielibyśmy przeanalizować po trosze współczesną religijną mozaikę Stanów Zjednoczonych i tendencje, które miały zapewne wpływ na twórców.

Trzeba zaznaczyć, że nie mówimy o sekularyzacji identycznej z tą zachodzącą w Europie Zachodniej. Stanom Zjednoczonym bliżej do sytuacji w Polsce. Odsetek ateistów, jak na społeczeństwo tak wysoko rozwinięte, jest za oceanem wciąż bardzo niski. Badacze zauważają tam natomiast inny proces – rośnie liczba osób uduchowionych, ale nie religijnych. Odchodzą one od Kościoła w sensie instytucjonalnym, ale wierzą w siłę wyższą.

Czy to przekłada się właśnie na popkulturową rzeczywistość serialową?

Tak, choć wnioski, do których doszedłem, brzmią paradoksalnie. Popkultura często godzi sprzeczne tendencje.

Analizował Pan m.in. przedstawienie symboli religijnych w konkretnym kontekście. Jak ukazuje się krzyże?

Bardzo często w jednym serialu zestawia się wiele symboli. Krzyż pojawia się najczęściej, ale jest on zazwyczaj ukazany na równi z posągiem Buddy czy półksiężycem. Przesłanie wydaje się mówić, że wszystkie religie prowadzą do jednego celu. Nieważne, jaką drogą konkretnie podążasz, w ramach jakiego wyznania. Widzimy to na przykład w serialu „Ocalić Grace” czy „Zagubieni”. Produkcje te ukazują symbole, odrywając je od tradycji religijnej, w której niosą konkretne znaczenie. Przedstawia się je jako emblemat duchowości jako takiej. Choć na przykład w scenie z „Zagubionych” krucyfiks zdecydowanie wyrasta ponad inne symbole, co wydaje się znaczące, choć być może niezamierzone przez twórców.

Na czym więc polega ta sprzeczność wniosków?

Dalsza analiza serialowych motywów religijnych wykazała, że mamy do czynienia z bardzo silnie zakorzenionymi w tradycji judeochrześcijańskiej wątkami, które trudno przetłumaczyć na inne tradycje religijne. W „Zagubionych” znajdziemy koncept czyśćca, który w innych religiach nie występuje. W „Ocalić Grace” pojawia się chrześcijańsko ujęta kwestia odkupienia za grzechy i nawrócenia, a w ostatnim sezonie bohaterka przechodzi doświadczenie podobne do ciemnej nocy duszy św. Jana od Krzyża. Na powierzchownym poziomie seriale te przedstawiają więc pozornie niesprecyzowaną duchowość oderwaną od konkretnego wyznania, ale jeśli przyjrzymy się bliżej głębokiej strukturze, okazuje się, że wyraźnie nawiązuje ona do tradycji chrześcijańskiej.

Wydaje się jednak, że seriale nie mają na celu bezpośredniej ewangelizacji widza, założenia nawracania albo chociaż zainteresowania religijnością.

Świadomie żaden z twórców raczej nie miał takiego zamiaru. Niektórzy chcieli po prostu uczciwie opowiedzieć o religii, widzieli w tym swoistą misję, ale niekoniecznie chodziło o bezpośrednią ewangelizację. Ważne było raczej podkreślenie wagi duchowości, roli wiary w życiu człowieka, ale bez przyporządkowania do konkretnego wyznania. W trakcie badań okazało się natomiast, że przy każdym z sześciu wybranych przeze mnie seriali pracował wierzący katolik albo ktoś wychowany w tradycji katolickiej. Pewne elementy mogły zostać zatem umieszczone podświadomie.

Aspekt religijny w analizowanych przez Pana przypadkach tworzy tło, pewne uzupełnienie czy może gra istotną rolę w fabule?

W pięciu z sześciu wybranych seriali wątek religijny jest motywem centralnym. Tak dzieje się na przykład w „Joan z Arkadii”. To produkcja opowiadająca o tym, co by się stało, gdyby Joanna d’Arc była nastolatką żyjącą współcześnie w Stanach Zjednoczonych. Objawia jej się Bóg pod różnymi postaciami ludzkimi.

Możemy ten serial polecić katolikom?

Myślę, że tak, jeśli odbiorca podejdzie do niego z odpowiednim dystansem. To znaczy nie będzie oczekiwał produkcji ewangelizacyjnej, w pełni zgodnej z nauczaniem Kościoła, a zamiast tego przyjmie opowieść o kwestiach wiary.

maciej.rajfur@gosc.pl

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Zobacz także

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone przez internautów komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama

Sponsorowane

Https://Www.AUTOdoc.PL