Marzena Sala od zawsze kochała kwiaty. Jako dziecko przynosiła do domu pachnące naręcza z pól i łąk. Marzyła o kursie florystycznym – ale życie toczyło się innymi drogami. Aż przyszła chwila, gdy choroba na pewien czas wytrąciła ją z rytmu zajęć, oderwała od pracy zawodowej. – Nadarzyła się okazja i mogłam w takim wymarzonym kursie uczestniczyć – wspomina. Raz czy drugi wykorzystała potem swoje umiejętności, przygotowując ślubne dekoracje. Spodobały się. Zapragnęła móc służyć innym szerzej swoim kwiatowym talentem.
To dla nas sygnał, że cenisz rzetelne dziennikarstwo jakościowe. Czytaj, oglądaj i słuchaj nas bez ograniczeń.
Czytasz fragment artykułu
Subskrybuj i czytaj całość
już od 14,90 zł








