Nowy numer 33/2019 Archiwum

Jasne zasady, zdrowe więzi

Jak budować w Kościele przestrzeń dobrych, przejrzystych relacji między ludźmi? Jak leczyć rany? W archidiecezji wrocławskiej doskonalone są procedury i metody zapobiegania wykorzystaniu seksualnemu.

Osoby wyznaczone do pomocy osobom pokrzywdzonym to delegat ds. ochrony dzieci i młodzieży (pisaliśmy o jego zadaniach w nr. 21.) oraz diecezjalny duszpasterz ds. pomocy duchowej ofiarom wykorzystywania seksualnego i ich rodzinom. Wsparcia gotowi są udzielić psychologowie i terapeuci z poradni rodzinnych archidiecezji wrocławskiej. Tworzony jest również system prewencji. W budowaniu go archidiecezja współpracuje z Ewą Kusz – psychologiem, seksuologiem, terapeutką.

Ksiądz – nie anioł i nie diabeł

Ewa Kusz zwraca uwagę na dwie skrajne postawy widoczne w obecnych dysputach. – Z jednej strony mamy opinię, że wszyscy księża to pedofile, a z drugiej, że mówienie o wykorzystywaniu seksualnym przez księży to atak na Kościół. Żadna z tych skrajności nie jest prawdziwa. Faktycznie, istnieją tacy księża. Coś zaniedbaliśmy w Kościele. Teraz musimy zadbać o to, by był miejscem bezpiecznym – mówi. Podkreśla, że celibat sam w sobie nie jest zagrożeniem. – Statystyki dowodzą, że dwie trzecie przypadków wykorzystania seksualnego ma miejsce w domach rodzinnych – sprawcami nie są więc raczej celibatariusze. Natomiast oczywiście osoba, która niedojrzale przeżywa celibat czy przyszła do seminarium z jakimiś problemami seksualnymi, może być zagrożeniem dla innych – twierdzi. Podkreśla, że nie powinno się używać pochopnie słowa „pedofil”. Pedofilia to zaburzenie preferencji seksualnej – gdy dla danej osoby atrakcyjne seksualnie jest dziecko przed okresem dojrzewania. – Można być pedofilem, ale nigdy nikogo nie skrzywdzić. Tak się zdarza, gdy ktoś wcześnie rozpozna w sobie takie skłonności, nie akceptuje ich. Może skorzystać z pomocy i nauczy się funkcjonować, nikogo nie krzywdząc. Osoby, które dopuszczają się nadużyć, to sprawcy czynów pedofilnych – wykorzystujący dziecko będące przed okresem dojrzewania, lub sprawcy efebofilni – wykorzystujący osoby małoletnie w okresie dojrzewania. Moim zdaniem najlepiej mówić ogólnie o przeciwdziałaniu wykorzystywaniu seksualnemu – wyjaśnia. Podkreśla, że ważne są działania już na poziomie parafii. Najlepiej, by osobą odpowiedzialną za prewencję we wspólnocie parafialnej był ktoś z ludzi świeckich, odpowiednio do tego przygotowany – nauczyciel, pedagog. – Wszyscy pracujący w parafii z dziećmi i młodzieżą powinni nauczyć się tego, jakie zachowania nie są właściwe. Jeśli mówimy o prewencji w Kościele, to nie chodzi o to, że chcemy chronić dzieci przed księżmi. Chodzi w ogóle o to, by dzieci były bezpieczne, niezależnie od tego, kim mógłby być sprawca nadużyć.

Na straży granic

– Trzeba zwrócić uwagę na te zachowania, które jeszcze nie są wykorzystaniem, ale są już jakimś przekroczeniem granic – tłumaczy E. Kusz. Dodaje, że obecnie poszczególne diecezje próbują opracowywać swoje własne kodeksy zachowań. Porządkują one na przykład kwestię nieprzekraczania określonych granic fizycznej bliskości. Ujmują takie zasady jak niedopuszczanie, by jakakolwiek osoba poza rodzicem sama wyjeżdżała gdzieś z dzieckiem, czy zakaz prowadzenia przez opiekuna prywatnych rozmów z dzieckiem w mediach społecznościowych. – Warto zwrócić uwagę na sygnały ostrzegawcze. Jest nim choćby sytuacja, gdy animator, ksiądz, nauczyciel chce przebywać wciąż z jakimś jednym dzieckiem, wyróżnia je; kiedy zaczyna się zachowywać trochę tak, jakby był w wieku swych podopiecznych, bardzo skracając dystans – mówi E. Kusz. – Takie zachowania, zwykle publiczne, nie muszą wynikać ze złych intencji, ale są przekraczaniem granic, które może prowadzić do kolejnych kroków. Warto zdobyć się wówczas choćby na koleżeńskie zwrócenie komuś uwagi – przekazanie, że dane zachowanie budzi wątpliwości, dziwi, niepokoi. W ten sposób ustrzeżemy przed krzywdzącym czynem i potencjalnego sprawcę, i potencjalną ofiarę. Nie bez znaczenia jest unikanie atmosfery wulgarności, dwuznacznych żartów. Ewa Kusz zwraca uwagę na nauczenie rodziców mądrej rozmowy z dziećmi o dojrzewaniu seksualnym, o uwrażliwieniu młodych na sytuacje, w których powinni umieć zaprotestować (na przykład gdy ktoś chce, by dziecko gdzieś z nim poszło). – Ważne jest, by – jeśli je coś zaniepokoi – dziecko miało komu o tym powiedzieć, zarówno w domu, jak i na przykład w parafii, wobec godnej zaufania osoby – dodaje. Podkreśla, że – jeśli już doszło do nadużycia – bardzo ważne jest, by ofiara mogła liczyć na wsparcie kogoś bliskiego, by możliwie szybko podjęła terapię. Jeśli jest wierząca – by skorzystała z pomocy duszpasterskiej, a jeśli trzeba – także prawnej.

Lekarz pierwszego kontaktu

Ksiądz Bartosz Mitkiewicz od niedawna sprawuje funkcję diecezjalnego duszpasterza ds. pomocy duchowej ofiarom wykorzystywania seksualnego i ich rodzinom. Wyjaśnia, że o ile delegat jest osobą, która zajmuje się głównie kwestiami formalnymi (przyjęcie zgłoszenia, wstępne dochodzenie umożliwiające rozpoczęcie procedury kanonicznej, w razie potrzeby zgłoszenie sprawy do prokuratury), o tyle duszpasterz ma pomóc pokrzywdzonemu uzyskać kompleksowe wsparcie duchowe, psychologiczne. Przyznaje, że nie wszystkie ofiary chętnie korzystają z takiej pomocy. – Część tych osób nie chce po raz kolejny opowiadać komuś o swoich traumatycznych przeżyciach; niektórzy, będąc ofiarami księży, mają trudność, by zaufać jakiemukolwiek człowiekowi w sutannie. Jednak wielu tych ludzi nadal jest w Kościele, uczestniczy w życiu wspólnot parafialnych; oczekuje wsparcia, zrozumienia. Większość z nich decyduje się na rozmowę. Najczęściej mówią, że chcą po prostu pewne rzeczy z siebie wyrzucić – mówi. Dodaje, że jest przygotowany na różne reakcje. – Nie dziwi mnie postawa agresywna, niechętna. Zwykle takie osoby przeżywają wielką samotność, smutek, zagubienie, lęk, poczucie winy, złość. Uczą się siebie od nowa. Często mówią, że przestały już do kogokolwiek mieć zaufanie, straciły wiarę we wszelkie autorytety. Rozumiem to – wyjaśnia ks. Mitkiewicz. Podkreśla, że nie zamierza samotnie mierzyć się z problemami, o jakich usłyszy. – Nie o to też chodzi. Moja rola przypomina trochę funkcję lekarza pierwszego kontaktu: kierowanie ludzi do odpowiednich specjalistów – psychologów, terapeutów. Tak to rozumiem. Czasem łatwiej będzie komuś przyjąć wsparcie ze strony osoby świeckiej. Terapia bywa długofalowa, wymaga zmierzenia się z wieloma różnymi emocjami. Każdego trzeba potraktować w sposób indywidualny. Jeśli ktoś będzie chciał spotykać się ze mną i rozmawiać, jestem gotów – mówi.

To nie jest prywatna sprawa

Ksiądz B. Mitkiewicz powtarza, że pomocy wymagają nie tylko bezpośrednie ofiary wykorzystania. To także sprawa ich rodzin, środowiska, w którym żyją. – Trzeba tu wielkiej delikatności – zarówno wobec nich, jak i z ich strony. Skrzywdzony człowiek musi sam podjąć decyzję, ile chce powiedzieć o traumatycznych dla siebie wydarzeniach. Ktoś z jego otoczenia, kto wie o jego dramacie, nie powinien na własną rękę tego upubliczniać. Może w ten sposób pogłębić cierpienie ofiary – mówi. Dodaje, że upublicznienie swojej historii oznacza szersze skutki społeczne. Jeśli bliscy czy koledzy z pracy nic o trudnych wydarzeniach nie wiedzieli, mogą także doświadczyć traumy. I oni potrzebują pomocy. Czasem zresztą ofiarę spotykają wówczas nowe cierpienia. Czy skrzywdzeni ludzie potrafią szukać pomocy w wierze? – Zanim się będzie głosić Ewangelię głodnemu, trzeba go nakarmić. Trudno tak poranionemu człowiekowi mówić od razu o Bogu, o Jego miłości, o zaproszeniu do wspólnoty Kościoła. Najpierw trzeba go wysłuchać, pomóc w zaleczeniu ran. Jak mówił św. Jan Vianney: „Nie mów nikomu o Panu Bogu, ale żyj tak, by ktoś sam cię o Niego pytał” – zauważa ks. B. Mitkiewicz. – Na pewno skrzywdzony człowiek będzie umiał żyć w większym pokoju, jeśli zdobędzie się na przebaczenie. Jeśli się drapie ranę, powstaje bolesny strup. Kiedy przestajemy ją drapać, pozwalamy jej się zabliźnić. Blizna pozostanie, ale już nie boli. Ten proces wymaga jednak czasu. Ranę trzeba oczyścić, opatrzyć… Duszpasterz prosi wspólnoty i osoby indywidualne o modlitwę, post, ekspiację. – Potrzebujemy wielkiego wsparcia modlitewnego – mówi. – Modlitwy i za ofiary, i za ich rodziny, i za nas, którzy próbujemy im pomóc.•

Tu czeka pomoc

Wsparcie ze strony psychologów, psychoterapeutów – także w przypadkach związanych z wykorzystaniem seksualnym – znaleźć można w poradniach rodzinnych archidiecezji wrocławskiej, których pełna lista oraz dane kontaktowe znajdują się na stronie archidiecezja. wroc.pl (zakładka Kuria, zakładka Wydział Duszpasterstwa Rodzin). Kontakt z diecezjalnym duszpasterzem ds. pomocy duchowej ofiarom wykorzystywania seksualnego i ich rodzinom: pomocofiarom@archidiecezja.wroc.pl.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Zobacz także

Polecamy

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone przez internautów komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji

Reklama

Zapisane na później

Pobieranie listy

Sponsorowane

Https://Www.AUTOdoc.PL