Nowy numer 34/2019 Archiwum

Na szlaku z Abrahamem

Wędrowali po najwyższych polskich górach, a jednocześnie przemierzali wzgórza biblijne.

Dla wielu to idealne połączenie: wakacje, górskie wędrówki i rekolekcje. Od 1 do 7 lipca grupa trzech kleryków Metropolitalnego Wyższego Seminarium Duchownego z Wrocławia i pięciu chłopaków, z prefektem seminaryjnym ks. Marcinem Werczyńskim na czele, zagościła na tatrzańskim szlaku.

Na Synaju i Taborze

Motywem przewodnim całego wyjazdu był psalm 121 ze znanym wersetem: „Wznoszę swe oczy ku górom”. Każdego dnia uczestnicy zagłębiali się w inną historię biblijną z górą w tle. Na początek obozowicze zajrzeli na Górę Błogosławieństw, na której Pan Jezus opowiada o drodze do szczęścia. Ks. Werczyński nawiązał do tego wykorzystując pierwsze czytanie z dnia. – Przed Abrahamem Pan Bóg objawia swoje plany, bo ten miał czyste serce. A wiemy przecież, że błogosławieni czystego serca, bo oni Boga oglądać będą – opowiada ks. Marcin. Dzień drugi upłynął mężczyznom na górze oczekiwania o nazwie Ararat. – Tam według tekstu z Księgi Rodzaju osiadła Arka Noego. Jej właściciel potem oczekuje aż wody opadną. Często w życiu trzeba czekać, bo nie zawsze wszystko dzieje od razu tak, jak chcemy. Tam Pan Bóg zawarł pierwsze przymierze z człowiekiem, którego znakiem jest tęcza – oświadcza prefekt wrocławskiego seminarium. Trzeciego dnia przyszedł czas, by wspiąć się na górę oczyszczenia w krainie Moria. Na niej Bóg wystawił na próbę Abrahama, który miał złożyć w ofierze syna. –  Mówiliśmy wtedy o uwolnieniu drugiego człowieka ze swojego serca. Na przykład rodzice nie raz nie potrafią uwolnić z takich więzów swojego dziecka. Abraham był bardzo mocno związany z synem emocjonalnie i Pan Bóg wystawił go na próbę, by pokazał, że jego serce jest czyste, nie zniewolone przez drugą osobę – tłumaczy ks. Werczyński. Następna do zdobycia okazała się góra przymierza – Synaj. Mojżesz wchodził na nią długo, etapami. Czekał sześć dni przed obłokiem i dopiero w siódmym dniu stanął na szczycie. A tam spędził 40 dni i 40 nocy. – Nie chodziło o to, że Bóg tak długo pisał kamienne tablice, ale o to, by serce Mojżesza przyjęło ich treść. Tak samo u nas współcześnie – przykazania muszą się stać częścią naszego życia, żebyśmy mogli przekazywać je dalej – wyjaśnia kapłan. Wędrowcy z archidiecezji wrocławskiej odwiedzili również górę Nebo (tam umarł Mojżesz), Tabor oraz Hermon.

Czas święty i świetny

– Nocowaliśmy u sióstr urszulanek w Zakopanem-Jaszczurówce. Mieszkaliśmy w domu świętych. Założyła go św. Urszula Ledóchowska, a odwiedzali go św. Jan Paweł II, bł. ks. Jerzy Popiełuszko. To dla nas było bardzo budujące – przyznaje kleryk Mateusz Smaza. Trasy wędrówek dostosowywali do sił uczestników. Każdy chodził swoim tempem, tak jak potrafił. – Kiedy chciałem odmówić Różaniec, odłączałem się. Dzięki modlitwie czas na trudnych podejściach przyjemniej upływał – uśmiecha się kleryk. Wyjazd stał się okazją, by kolejny raz przemyśleć swoje powołanie. Wkrótce czekają go ostateczne decyzje – przyjęcie święceń diakonatu. Krzysztof Leśniewicz z parafii pw. NMP Różańcowej we Wrocławiu pojechał do Zakopanego, by rozeznać swoje powołanie i zmierzyć się ze swoimi słabościami. – W górach naprawdę można wzrastać duchowo, łatwiej przychodzi mi modlitwa, widać ogrom stworzenia – opisuje 18-latek. Najmocniejszym punktem wyjazdu były dla niego codzienne Msze święte i homilie ks. Marcina. Pamięta dobrze także satysfakcję i radość po wejściu na zaplanowane szczyty. – To spełnienie motywowało do kolejnych wycieczek. Czuliśmy się wolni i swobodni – ocenia. W dzieciństwie bywał w Tatrach, ale nigdy wcześniej nie wchodził na wyższe partie gór. Obóz wędrowny zaraził go tym rodzajem turystyki. Karola Kaczkowskiego na wyjazd skusiła nazwa. Nigdy nie był w żadnych górach, bo zawsze ciągnęło go na plażę. Tym razem chciał coś zmienić, z ciekawości. Od września uczestniczy w dniach skupienia i rekolekcjach w seminarium. – Zdobywaliśmy dwutysięczniki tatrzańskie i tam czułem, jak przemawia do mnie Jezus. Ten wysiłek połączony z modlitwą świetnie na mnie wpłynął i zbliżył do Boga. Nie pamiętam, żebym wcześniej czegoś takiego doświadczył. Umacniała mnie codzienna wspólnotowa modlitwa – opowiada 17-latek z parafii pw. NMP Matki Miłosierdzia w Oleśnicy. Najbardziej ekstremalnym przeżyciem okazała się wizyta w Jaskini Mylnej, gdzie trzeba było się czołgać w wodzie i błocie. – Obóz spełnił w zupełności moje oczekiwania, szczególnie te duchowe – podkreśla Karol.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Zobacz także

Polecamy

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone przez internautów komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji

Reklama

Zapisane na później

Pobieranie listy

Sponsorowane

Https://Www.AUTOdoc.PL