Nowy numer 32/2020 Archiwum

Monopol na cudotwórczynię

W tej rzeczywistości to Wrocław znajduje się obok Gniechowic, a nie na odwrót. A to za sprawą św. Filomeny.

Drugi dom

Parafię w Gniechowicach cechuje duże zaangażowanie osób świeckich. Modelowym tego przykładem jest przedstawienie teatralne pt. „Wierna i niezłomna”, które mieszkańcy okolicznych wiosek pod przewodnictwem Elżbiety Gajdy wystawiają co roku przy okazji uroczystości odpustowych. W tym roku zorganizowali oni także Gniechowicki Bieg św. Filomeny oraz 25-kilometrową Nocną Pieszą Pielgrzymkę ze św. Filomeną. – Żyję tu od 10 lat, ale przez 5 lat niewiele wiedziałam o naszej patronce. Bardzo chciałam być częścią żywej wspólnoty parafialnej, która nie tylko przychodzi co niedzielę do kościoła. Takiej, w której się znamy, działamy, marzymy o pięknych rzeczach i w dodatku spełniamy te marzenia. Już parę mamy za sobą. Parafia to mój drugi dom – przyznaje Anna Gużda, katechetka Powiatowego Zespołu Szkół nr 1 w Krzyżowicach. Już trzy razy zagrała w spektaklu „Wierna i niezłomna” jako matka św. Filomeny. Aktorzy z całej okolicy co roku wkładają mnóstwo zaangażowania i za każdym razem dotyka ich coś innego w historii patronki. Próby trwają do późnych godzin wieczornych. – Ona chce nam pokazać różne sprawy ze swojego życia, które dotyczą także nas. Jej postać na nas działa, jej losy nas dotykają za każdym razem inaczej. Czasem jedno zdanie, które słyszysz po raz wtóry, może wejść mocno do serca, powalić i poruszyć – mówi A. Gużda. Po spektaklu aktorzy zawsze spotykają się z ogromną życzliwością i wdzięcznością widowni. Nie brakuje łez wzruszenia. Świętą Filomenę mają na co dzień, więc nie patrzą za każdym razem na swój kościół tak, jak wierni z innych miejscowości i regionów. – Kiedy się modlę, swoje pierwsze zawołanie kieruję właśnie do niej. Jest dla mnie szczególnie ważna. Nie zwracamy już uwagi na to, że mieszkamy na terenie jedynej takiej parafii w Polsce, choć ta świadomość wzrosła znacznie w ostatnich latach wśród lokalnej społeczności. Wokół świętej integrują się sąsiednie wioski, nie tylko Gniechowice – opowiada katechetka z Krzyżowic.

To nie maskotka

Anna sama stara się zachęcać uczniów w szkole do poznawania postaci męczennicy i dziewicy z IV wieku. Pokazywać, że mogą się do niej zwracać. – Szczególnie czwartym klasom technikum przybliżam jej historię, informując, że w przyszłości może im realnie pomóc w problemach rodzinnych czy małżeńskich. Filomena nie jest przy nas dla samego bycia, ale ona realnie działa. To nie maskotka, wyjątkowy okaz czy jakiś superbohater z legendy, tylko skuteczny orędownik – przekonuje. Na pielgrzymkę do Gniechowic w uroczystość ustanowienia sanktuarium zgłosiło się 60 osób z Luzina na Kaszubach w archidiecezji gdańskiej. Tam w parafii św. Wawrzyńca swego czasu w nabożeństwach ku czci św. Filomeny uczestniczyło ok. 2,5 tys. osób! – Ludzie stali w zakrystii na szafach, byleby zmieścić się w kościele – wspomina ks. Zbigniew Neumüller, będący na rencie chorobowej. Jak oświadcza, to nie on znalazł św. Filomenę, lecz ona jego. W 2013 roku. Wtedy spotkał się z przypadkową kobietą, która przekazała mu niebieską buteleczkę z olejem, mały różaniec i instrukcję obsługi. Stwierdziła: „Proszę wziąć ten olej i posmarować chore miejsca, a następnie proszę modlić się na tej koronce do św. Filomeny”. Wtedy zaczął czytać więcej o nieznanej i tajemniczej postaci. – Wkrótce poczułem, że to wielka moja orędowniczka i powierzyłem jej swoje życie – opowiada ks. Neumüller. Jak dodaje, widział wiele uzdrowień i łask za wstawiennictwem św. Filomeny i dlatego ze wszystkich sił propaguje jej kult. – Macie u siebie wielki skarb, czyli gniechowickie sanktuarium. Doceniajcie go, korzystajcie z niego i przyjeżdżajcie do św. Filomeny po pomoc – zachęca Dolnoślązaków kapłan z Pomorza.•

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama