Nowy numer 43/2020 Archiwum

Będzie przypominał

W Ryczeniu na terenie parafii Osetno, w okolicach Góry, na jednym z drzew od niedawna znajduje się niezwykła pamiątka. Kryje w sobie historię ocalenia z dramatycznej sytuacji i przywołuje rodzinne dzieje.

Kapliczka to wotum dziękczynne za ocalenie brata z katastrofy górniczej – wyjaśnia Marek Kubicki. I przypomina wydarzenia, które rozegrały się 29 stycznia bieżącego roku na terenie Zakładów Górniczych „Rudna” w pobliżu Polkowic. Około 13.50 miał wtedy miejsce wstrząs, w wyniku którego ucierpiało 26 górników. Wśród nich był Wojciech Kubicki, brat pana Marka.

Nasze „dziękuję”

W kopalni zatrudnieni są obaj panowie, a także syn i zięć M. Kubickiego. Wyjaśnia on, że pracę górników na „Rudnej” wspomaga mnóstwo maszyn (na dole w ciągu jednego dnia zużywa się przy ich obsłudze 50 tys. litrów ropy), co nie znaczy, że praca ta jest lekka. Wyzwaniem w tej ogromnej kopalni rudy miedzi bywają choćby bardzo wysokie temperatury. – Górników łączy silna więź. Na jedną zmianę do szybu 500–600 osób zjeżdża jedną „dziurą”. Nawet jeśli nie wszyscy są bliskimi kolegami, to jest między nimi poczucie solidarności. Wszystkie wstrząsy czy trudne sytuacje przeżywa każdy z nas – wyjaśnia pan Marek, pracujący jako sztygar mechaniczny. – Pamiętam dobrze katastrofę sprzed kilku lat, kiedy zginęło ośmiu naszych kolegów. Ja, syn i brat byliśmy wtedy w pracy. Podobnie jak podczas wstrząsu w tym roku. Najpierw człowiek się nad tym nie zastanawia, ale potem przychodzą różne refleksje – nad życiem, nad planem Bożej Opatrzności. Wojciech Kubicki, ślusarz-mechanik maszyn i urządzeń górniczych pod ziemią, w chwili wstrząsu w styczniu tego roku obsługiwał ładowarkę ŁK-1. Jego maszyna została zasypana. Wydostał się z niej o własnych siłach, przeciskając się przez nieduże okienko. – Poobcierał się, miał jakieś urazy kręgosłupa, nogi, ale w sumie wszystko się dobrze skończyło – wyjaśnia pan Marek. Dodaje, że dojeżdżają do pracy razem z bratem i synem. Pomysł na kapliczkę wotywną zrodził się kiedyś podczas rozmowy w trakcie podróży.

Pierwszy był Jan

Czemu wybór padł akurat na św. Antoniego z Padwy, a nie na przykład na św. Barbarę? – To właśnie ten święty jest patronem górników kruszcowych, czyli wydobywających metale. Kapliczka została wykonana z dębowej deski, a Marta z Kubickich Dąbrowska opatrzyła ją wypalonymi napisami – wyjaśnia M. Kubicki. Tłumaczy, że ludzie pracujący pod ziemią przed wiekami modlili się do św. Barbary jako do patronki dobrej śmierci. Kiedy w kopalni coś się wydarzyło, trudno było wtedy o ratunek. Proszono raczej „tylko” o to, by śmierć nie była straszna. Z czasem dopiero zaczęto się w takich sytuacjach modlić o ocalenie – także za przyczyną świętej. Ją również w przyszłości pan Marek chciałby uczcić przez specjalny obraz. Już kilka lat temu zainicjował powstanie w Ryczeniu innej kapliczki – w formie płaskorzeźby ze sceną śmierci św. Jana Nepomucena (autorstwa rzeźbiarza Tomasza Wojnowskiego). Została poświęcona 31 maja 2015 r. Inspiracją do powstania tamtej kapliczki był XVIII-wieczny zapis Friedricha Bernharda Wernera o znajdującym się w okolicy „świętym zdroju”, zapewne miejscu pogańskiego kultu. – Pojawił się pomysł, by w pobliżu rzeki Baryczy umieścić jakiś akcent chrześcijański – wyjaśnia. Obecna kapliczka, św. Antoniego, znalazła się po drugiej stronie wsi. Poświęcił ją 15 sierpnia proboszcz ks. Ryszard Skocz po Mszy św. w kościele pw. Najświętszego Serca Pana Jezusa w Ryczeniu. Eucharystia została odprawiona z prośbą o Boże błogosławieństwo dla wszystkich potomków Michała Kubickiego z Lipki (1885–1941) i wpleciona była w rodzinny zjazd. Towarzyszyła mu prezentacja książki autorstwa Marka Kubickiego poświęconej rodzinnej historii, pełnej niezwykłych wydarzeń. Wiele z nich dokonało się na terenie dzisiejszej Białorusi, skąd Kubiccy zostali wysiedleni w 1945 r., dzieląc los innych wygnańców. 15 sierpnia wyruszył pociąg, którym jechali na Zachód. – Trzeba pamiętać o swoich przodkach, swoich korzeniach – podkreśla pan Marek. Może św. Antoni z Ryczenia każdemu przechodniowi podpowie, że warto odnajdywać historie zagubione w mrokach dziejów, odkrywać ślady Bożej Opatrzności. Przypomni o królewskiej cnocie: wdzięczności.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama