Nowy numer 04/2020 Archiwum

Powiernicy polskiej armii

W 80. rocznicę wybuchu II wojny światowej przybliżamy ludzi do zadań specjalnych. To komandosi Pana Boga. Odgrywają w wojsku ważną, niezastąpioną rolę.

Księża są tam, gdzie są ludzie. A zatem także w armii, w której Boża obecność okazuje się nie tylko potrzebna, ale i bardzo wyczekiwana. Najważniejsze zadanie kapelana wojskowego? – Być przy żołnierzach. W ten sposób zdobywamy ich zaufanie, a chcemy pomagać kształtować kręgosłup moralny armii. Służba i praca w wojsku wiąże się bowiem z wieloma dylematami, nie tylko podczas wojny, lecz również w czasie pokoju – mówi ks. kpt. Maksymilian Jezierski, od trzech lat kapelan w Akademii Wojsk Lądowych oraz Centrum Szkolenia Wojsk Inżynieryjnych i Chemicznych we Wrocławiu. Ksiądz otacza armię troską duszpasterską, sprawując sakramenty.

Oprócz tego umundurowani potrzebują indywidualnego duchowego wsparcia, czyli kogoś, komu będą mogli się wygadać oraz wyżalić. Kapelan staje się powiernikiem ich trosk i problemów. Oficerowie, żołnierze zawodowi, podchorążowie przychodzą do niego z różnymi rozterkami, dylematami i oczekują wsparcia, wskazania kierunku, w którym mają iść. – Ja nie jestem od tego, by przygotować im gotowe rozwiązania, ale w duchu Ewangelii pokazać, jak postępować po chrześcijańsku, z szacunkiem do drugiego człowieka. Moja obecność w armii nie polega na nachalnym nawracaniu każdego napotkanego wojaka. Chodzi o dawanie świadectwa swoją ofiarną postawą i zachęcanie do życia według chrześcijańskich wartości i chrześcijańskiej etyki – tłumaczy ks. kpt. Jezierski. Podkreśla, że chce pomagać ludziom w mundurach moro odkrywać sens wiary. W zdecydowanej większości wojskowi to ludzie ochrzczeni, którzy mieli kontakt z katolicyzmem, ale perypetie życiowe sprawiły, że oddalili się od Boga. Ich wiara osłabła. – Ja postrzegam swoją rolę w rozpaleniu tego, co przygasło, ale nie na siłę, przez narzucanie się, lecz obecnością, przykładem, radą i pomocą. Kapelanowi możesz zaufać, on nie chce cię skrzywdzić, tylko zrozumieć twoją sytuację i pomóc na przykład przetrwać trudny czas – stwierdza ks. Maksymilian. Żołnierze powinni widzieć różnicę między dobrem a złem i świadomie wybierać to pierwsze. Jak do nich trafić z Ewangelią, która głosi miłość bliźniego? – W wojsku jak zawsze liczy się konkret, rzeczowe argumenty. Bez owijania w bawełnę. Żołnierze cenią sobie homilie, które motywują ich do myślenia na tematy niewygodne. Kapelan ma być świadkiem Chrystusa, który niejednokrotnie musi iść pod prąd. Bo nie jest tak, że ląduję w wojsku, by głaskać wszystkich po głowie i chwalić. Nieraz trzeba konkretnie postawić sprawę: „Tak nie powinno się robić” – opowiada kapelan. Jego zdaniem człowiek wierzący, ukształtowany moralnie potrafi w stu procentach wypełnić słowa przysięgi wojskowej: „krwi własnej ani życia nie szczędzić”. Uważa, że w wojsku polskim drzemie ogromny chrześcijański potencjał, który daje niesamowite pole do ewangelizacji. – W Akademii Wojsk Lądowych spotykam wielu ludzi z piękną duszą. Wystarczy ją odpowiednio kształtować przez Msze Święte, słuchanie słowa Bożego, adorację Najświętszego Sakramentu czy akcje charytatywne. Niektórzy się śmieją, że kapelan ma w wojsku władzę nad duszami. To Bóg ją ma, a ja jestem Jego narzędziem akurat w tej strefie – uśmiecha się kapłan z wrocławskiej parafii cywilno-wojskowej pw. św. Elżbiety. Praca duszpasterska w wojsku potrafi przynosić na co dzień wymierne efekty. Przełożeni AWL szybko zauważyli, jak spotkania w ramach duszpasterstwa pomagają i kształtują charakter młodych podchorążych, którzy stali się bardziej zdyscyplinowani, solidni, zaangażowani. To konkretne owoce bycia blisko Boga w czasie służby w armii. •

Płacili cenę najwyższą

abp Józef Kupny, metropolita wrocławski – Pamiętajmy, że w marszu do niepodległości naszym żołnierzom towarzyszył Kościół. Cud listopada 1918 roku, cud zmartwychwstania Polski, nie byłby możliwy, gdyby nie przetrwał duch narodu wzmacniany przez Kościół. Po odzyskaniu niepodległości kapłani wnosili swój wkład w kształtowanie ducha narodu. Józef Piłsudski podczas wojny polsko-bolszewickiej prosił kardynała Aleksandra Kakowskiego o dobrych kapelanów, bo, jak powiedział: „wojsko pozbawione morale nie może skutecznie walczyć”. Symbolem stał się ks. Ignacy Skorupka, który porwał za sobą młodzież do walki z bolszewikami w obronie Warszawy. Nic dziwnego, że najeźdźcy, okupanci, zwłaszcza podczas II wojny światowej, tak jak oficerów i żołnierzy mordowali także kapelanów wojskowych. Przypomnijmy noc wigilijną 1939 roku, kiedy Sowieci zabrali wszystkich kapelanów z Kozielska, Starobielska i Ostaszkowa, a później ich bestialsko zamordowali. Z kolei jedną z pierwszych niemieckich akcji likwidacyjnych było aresztowanie i zabicie grupy księży w lasach koło Palmir. To pokazuje, że Kościół był z narodem. Uczył patriotyzmu. Walczył o wolność i suwerenność Polski. Często płacił za to bardzo wysoką cenę.

Tam nie pytają, czy jest potrzebny

bp gen. bryg. Józef Guzdek, biskup polowy Wojska Polskiego – Księża w polskim wojsku sprawdzili się natychmiast po utworzeniu ich korpusu. Mówię o wojnie polsko--bolszewickiej w 1920 roku. Wówczas ponad 500 kapłanów towarzyszyło żołnierzom podczas Cudu nad Wisłą. Potem kapelani zdali kolejny egzamin – w roku 1939, towarzysząc wojsku w czasie walki. Po kapitulacji nie skorzystali z prawa do tego, by być wolnymi, ale razem ze swoimi żołnierzami udawali się do oflagów i więzień. Wspomnijmy choćby bł. ks. Władysława Miegonia, uczestnika wojny polsko-bolszewickiej i kampanii wrześniowej. Kiedy 19 września dostał się do niewoli niemieckiej, zgodnie z konwencją genewską okupant chciał go zwolnić. Otrzymał więc dokumenty gwarantujące mu nietykalność. Odrzucił je jednak, aby pozostać z żołnierzami, którzy potrzebowali jego posługi. Ostatecznie trafił do obozu koncentracyjnego Buchenwald, a potem do Dachau. Tam został zamęczony, a jego ciało spalono w krematorium. Wielu spoczęło na Wschodzie razem ze swoimi żołnierzami w dołach śmierci. Po II wojnie światowej nie wszyscy Polacy godzili się na nowy ład narzucony nam ze Wschodu, więc postanowili pójść do lasu i walczyć. Im także towarzyszyli księża. Wspomnę tylko ks. Władysława Gurgacza. Dzisiaj np. w Kanadzie nikt nie pyta, czy potrzebny jest kapelan w armii. Tam przypada jeden ksiądz na 500 żołnierzy. W Stanach Zjednoczonych panuje taka sama sytuacja. Biskup amerykański prosi mnie o 30–40 duchownych do oddelegowania do niego, bo brakuje mu księży katolickich. A w laickiej na wskroś Francji, która oddziela się grubą kreską od Kościoła? Nawet tam nie wyobrażają sobie, żeby w armii nie było tych, którzy wspierają duchowo żołnierzy. W naszym ordynariacie polowym obecnie służy 107 księży.

Wskazują właściwe wartości

gen. bryg. Dariusz Skorupka, rektor komendant Akademii Wojsk Lądowych – Uważam, że kapelan jest nie tylko potrzebny, ale niezbędny w każdym wojsku. W naszym fachu najważniejsze okazuje się morale. Jeśli to nie występuje, trudno mówić o profesjonalizmie armii, która broni swojego kraju. Wówczas mamy do czynienia bardziej z najemnikami. Można bowiem każdego człowieka wyszkolić i wykształcić, ale nie każdy będzie potem w stanie poświęcić swoje zdrowie i życie dla bliskich, społeczeństwa, czyli po prostu bronić swojej ojczyzny. Dzisiejsze czasy są niełatwe, specyficzne, bo bardzo skomercjalizowane. Część młodzieży, która przychodzi do wojska, spogląda na świat przez pryzmat gadżetów, atrakcji, pieniędzy, nastawiona jest trochę roszczeniowo. Rola kapelana oraz nas – kadry uczelni wojskowej – to pokazanie rzeczywistości innej niż komercja, czyli świata wartości, w którym ważne jest nie BMW czy jacuzzi, ale oddanie innym, wierność przyjaciół, poświęcenie dla drugiego. Człowiek jest bowiem tyle wart, ile jest w stanie zrobić dla innych osób. Bliska więź z Bogiem, o którą dba kapelan w wojsku, pomaga nam zrozumieć, że istnieją rzeczy, które są ważniejsze od dóbr materialnych, ważniejsze nawet od naszego zdrowia i życia w kontekście wieczności. Kapelan buduje także pewną społeczność opartą na zaufaniu w szeregach wojska. Jednoczy ludzi i tworzy ważne więzi między nimi. Nie wyobrażam sobie armii bez niego.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone przez internautów komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama