Nowy Numer 37/2019 Archiwum

Smartfon na pieszej pielgrzymce - jak, gdzie, ile i kiedy?

W XXI wieku, kiedy ludzie praktycznie w kieszeni noszą połączenie z całym światem, coraz częściej podnoszona jest kwestia używania telefonu komórkowego na pieszej pielgrzymce. Zapytaliśmy o to starszych i młodszych.

20-letni Karol Woźniak w tym roku przeszedł całą trasę Wrocław-Jasna Góra. Jako członek służby porządkowej w grupie nr 20 nie zauważył, żeby ludzie przesadnie często korzystali ze smartfonów, a "dwudziestkę" tworzyła w zdecydowanej większości młodzież.

- Telefon przydawał się w czasie godzinek, bo ci, którzy skorzystali z wersji online, włączali się chętnie w śpiew. Poza tym niektórzy robili zdjęcia czy kręcili filmy na pamiątkę. Ale generalnie na pielgrzymce to zbędny gadżet, który zabiera nam kontakt z drugim człowiekiem, kradnie nasze skupienie. Nie po to wyruszamy w drogę, by patrzeć na ekran smartfona - uważa.

Jego zdaniem, pielgrzymi potrafią dawkować klikanie na pielgrzymce, choć warto o tym regularnie przypominać, szczególnie młodym. Gdzie leży zatem ten złoty środek? Karol uważa, że w zaglądaniu do smartfona na postojach końcowych, po dojściu do celu. Pełny zakaz nie ma sensu, bo niepotrzebnie wchodzimy w klimat obozu wojskowego. - Ludzie sami powinni dojrzeć, a nie być do tego przymuszani. Ja osobiście przez 5 dni miałem wyłączony telefon. Potem, gdy go odpaliłem, zaczął prawie tańczyć od masy powiadomień. Jestem zadowolony, że w tym czasie uwolniłem się od codzienności. Oderwałem się i w końcu zobaczyłem, jak wiele czasu dziennie zajmuje mi np. przeglądanie mediów społecznościowych - przyznaje wrocławianin.

Używanie telefonów przez młodzież na pielgrzymce budziło obawy ks. Jakuba Deperasa, przewodnika grupy 20 na Pieszej Pielgrzymce Wrocławskiej. Kapłan uczy w szkole katechezy i wie, że uczniowie z wielkim trudem wytrzymują jedną lekcję bez spojrzenia na ekran smartfona. - Wiedziałem, że młodym uczestnikom pielgrzymki suchy i kategoryczny zakaz nic nie da, dlatego pierwszego dnia wędrówki po prostu wytłumaczyłem im, że przeżycie tego czasu zależy tylko od nich, od tego, jak się włączą w pielgrzymkę i wyłączą ze swojej codzienności, właśnie poprzez ograniczenie zaglądania do komórek - opowiada ks. Jakub.

Z jego tegorocznych obserwacji wynika, że młodzież na trasie praktycznie nie korzystała z telefonów. Pozwalała sobie na to na postojach, na noclegach, w namiocie, jednak tam także w ograniczonym stopniu, bo nie miała stałego źródła prądu. - Ostatecznie zaskoczyłem się pozytywnie młodymi ludźmi, a przy tym przekonałem się, że mądre wytłumaczenie może zdziałać więcej niż zakaz. Warto też zastanowić się, czy tej już prawie naturalnej aktywności młodych ludzi na smartfonach, która sprowadza się do działań w mediach społecznościowych, nie można przekuć w sukces promocyjny pielgrzymki - zastanawia się wikariusz parafii pw. NMP Bolesnej we Wrocławiu.

« 1 2 3 »
oceń artykuł Pobieranie..

Zobacz także

  • SOLO_DIOS_BASTA
    31.08.2019 20:16
    NAPRAWDĘ da się przeżyć bez telefonu kilka dni - i warto sobie taki czas zrobić. Pielgrzymka ku temu dobrze służy. Nie trzeba takich praktyk ograniczać jedynie do zamkniętych rekolekcji w milczeniu. 😉
    doceń 0
  • podaj nick
    01.09.2019 15:18
    Z wypowiedzi Księdza wynika, że brak prądu w namiocie to słabszy argument niż samodyscyplina - a im po prostu padły telefony pierwszego wieczoru i problem się sam rozwiązał.
    Telefon na pielgrzymce jest pielgrzymowi niepotrzebny - w razie wypadku są wokół ludzie, którzy biorą za grupę odpowiedzialność i oni poratują. Po co zwykłym pielgrzymom telefony? Do "stałego kontaktu" (który jest niepotrzebny) i do robienia zdjęć (które są jeszcze bardziej niepotrzebne - po co Ci w telefonie ten kwiatuszek i ta biedronka?) Słabej jakości zdjęcia pstrykane maniakalnie na każdym kroku dobrze pokazują schorzenie, które toczy społeczeństwo - chorobliwą potrzebę zapisania, zamiast chłonąć, rejestracji, zamiast zapamiętać, obejrzenia przez ekranik, zamiast na żywo. Mój dziadek na wojnie żadnego aparatu nie miał - ale za to jak opowiadał historie z wojny, to jakbym tam był. Czy to naprawdę ma mniejszą wartość niż maniakalne fotografowanie własnych butów i posiłków?
    doceń 1

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone przez internautów komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama

Sponsorowane

Https://Www.AUTOdoc.PL