Nowy numer 47/2020 Archiwum

Smak gościnności

To miejsce, które opowiada historię ważniejszą od nienawiści, śmierci i okrucieństwa, jakie wywołuje każda wojna.

Mieszkam w domu, który musieli opuścić ci, którzy go wybudowali. Rozumiem ich żal, poczucie krzywdy i niesprawiedliwości – taka niestety jest wojna. Ostatecznie rani i niszczy zarówno agresorów, jak i ofiary – mówi z przejęciem Roma Żołyńska i dodaje: – Jednak w Marienthal dotarło do mnie coś ważnego: wiara w Jezusa uwalnia od nienawiści i bólu. Przynosi przebaczenie. Dlatego tak dobrze czuliśmy się u niemieckich cysterek.

Ksiądz Jan Sienkiewicz, proboszcz w Moczydlnicy Klasztornej, zaznacza, że pomysł na pielgrzymkę do klasztoru na styku trzech granic: polskiej, niemieckiej i czeskiej, okazał się strzałem w dziesiątkę. – A kontekst rocznicy wybuchu wojny i kolejnych wspomnień walk kampanii wrześniowej potęguje znaczenie i siłę oddziaływania tego spotkania – dodaje. – Tak to widzimy – potwierdza pani Roma kilka dni po powrocie. – Gościnne, serdeczne i opiekuńcze, a przy tym wyjątkowe, bo przecież w Polsce nie ma mniszek żyjących według Reguły św. Benedykta, siostry są dla nas znakiem jedności wiary, szacunku i nadziei na przyszłość – mówi o gospodyniach miejsca.

Cysterki modlą się i pracują w tym miejscu od 1234 r. Klasztor ufundowała Kunegunda Czeska jako ekspiację za morderstwo. – Kolejne pokolenia mniszek śpiewem psalmów, ofiarą z życia i ciężką pracą odbudowywały zniszczone mury i chroniły swój dom przed bezbożnymi systemami – mówi opatka, matka Elisabeth. Reguła św. Benedykta, podstawa życia monastycznego, podkreśla wagę gościnności. Pewnie dlatego parafianie z Moczydlnicy tak dobrze czuli się w Marienthal. – Wiem też, że to miejsce porusza nie tylko zmysły, ale też ducha, w czym pomaga miejscowy kapelan, Polak, ks. Tomasz, i przewodniczka, Polka, pani Beata – podsumowuje pani Roma.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama