Nowy numer 45/2019 Archiwum

W Kenii i Tanzanii mieszka Bóg

Potwierdzają to ci, którzy zanieśli tam Dobrą Nowinę osobiście.

Diakonia Misyjna Ruchu Światło–Życie Archidiecezji Wrocławskiej poprowadziła Różaniec misyjny w parafii pw. św. Bonifacego we Wrocławiu. W czasie nabożeństwa dwoje polskich misjonarzy świeckich opowiadało o swojej działalności ewangelizacyjnej w egzotycznych krajach.

Pragną oazy

Izabela Ostrowska jest związana z misjami od 2013 roku, kiedy to pierwszy raz wyjechała do Kenii na 9 miesięcy. Teraz była na misjach po raz trzeci. Posługiwała przez 2,5 miesiąca jako animatorka na rekolekcjach oazowych w Kenii i Tanzanii. Jak opisywała, wielkim osiągnięciem stało się tak duże zaangażowanie Afrykanów w ewangelizację, że później również oni sami posługiwali już jako animatorzy. – To nie jest tak jak w Polsce, że wymyślamy plan, a potem go w 90 procentach realizujemy. Tam wszystko jest spontaniczne, jak Duch Święty zawieje. Niczego nie można oczekiwać. Pamiętam pierwszy dzień, kiedy przyszli do mnie Kenijczycy i błagali, żeby nie przydzielać im funkcji animatorów, bo Polacy na pewno zrobią to lepiej. Wtedy się załamałam i zaczął się kryzys. Miałam bowiem 80 uczestników, ale tylko 4 animatorów z Polski. Jedynie Duch Święty mógł rozwiązać ten problem. I tak się stało. Kenijczycy przekonali się, że sobie poradzą – opowiadała misjonarka. Do tubylców bardziej niż angielski przemawia ich rodowity język – suahili. Polka obserwowała, jak afrykańscy animatorzy wzrastali w wierze, a potem dzielili się mocnymi świadectwami, które zarażały wiarą ich kolegów i koleżanki z Kenii. – Często słyszeliśmy przeżycia, których się nie spodziewaliśmy: patologie w rodzinie, alkoholizm, narkotyki, orgie seksualne, dramatyczna bieda. I oni z takich doświadczeń wychodzą ku światłości i umacniają nas żywą wiarą, bliskością z Bogiem, energią, tańcami, uśmiechem – wspominała I. Ostrowska. Kenijczycy pragną, by Ruch Światło–Życie rozprzestrzeniał się w Afryce, i to się udaje. Miejscowi biskupi zaakceptowali polskich wolontariuszy i zachęcają, by dalej działali na ich ziemiach, bo widzą dobre efekty ich pracy. Zwłaszcza że brakuje tam formacji dla młodzieży. – Sama zauważam, jak ci sami ludzie, których spotykam po latach, już nie są tacy sami. Inaczej przeżywają swoje chrześcijaństwo. Inaczej przeżywają np. ciszę, która w Afryce jest ewenementem. 19-letni chłopak powiedział mi, że niedawno w ciszy usłyszał pierwszy raz swój głos wewnętrzny, to, że Pan Bóg przemawia, że da się w ciszy modlić w piękny sposób na adoracji – opisywała Izabela.

Potrzebują wody życia

Stanisław Dziurdź także ewangelizował w Kenii i zauważył, że tam zupełnie powszechnie chwali się przy przywitaniu Pana Boga. W Polsce używa się pobożnych pozdrowień tylko w stosunku do kapłana czy w kościele. W Afryce słychać je co chwilę na ulicy, w domach, dlatego że tamtejsi katolicy nie wstydzą się Jezusa. – W Europie chrześcijaństwo zaczyna być wstydliwe, bo jest w mniejszości. W Afryce odwrotnie: wierzący człowiek czuje się godny i ma się czym szczycić – mówi Stanisław. Kiedy przyjechał do miejscowości Ruiri w Kenii, okazało się, że od dwóch miesięcy nie było tam wody. Tej nocy, gdy przybyli misjonarze, spadł deszcz. Miejscowy ksiądz stwierdził, że to błogosławieństwo. – Przyznam się, że przed wyjazdem nigdy nie myłem się w zimnej wodzie. Wolałem się w ogóle nie wykąpać. Teraz doceniam, że woda w ogóle jest. Już nie mam problemu z jej temperaturą. W Kenii czasami musieliśmy utrzymywać higienę chusteczkami nawilżanymi – oświadczył misjonarz. Pierwsze rekolekcje przeprowadził w sierocińcu, gdzie uczy się około 700 dzieci. Urzekła go w ich wspólnocie otwartość na drugiego człowieka i życzliwość. Kenijczycy bardzo się cieszyli z obecności Polaków. Białego człowieka wciąż stawiają na wyższym poziomie. Są wobec siebie rasistami. – Jeśli biały przyjeżdża i się uniża, prowadząc rekolekcje, to dla nich wiele znaczy. Kiedy nauczyłem się modlitwy w suahili, bardzo to docenili, bo „biały podjął trud, żeby modlić się tak jak my, Kenijczycy”. Dla nas to proste rzeczy, ale dla nich niezwykle istotne. Pomagają nam w ewangelizacji – stwierdził wrocławianin. Jak dodaje, pojechał do Afryki jako narzędzie Boże, a sam wyniósł z tego wiele dobra. – Może udało mi się coś zasiać, a Pan Bóg, jeśli zechce, da wzrost – podsumowuje.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Zobacz także

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone przez internautów komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama