Nowy numer 28/2020 Archiwum

Ludzie są dobrzy

Najstarsza córka Kląskałów, Małgosia, choruje na neuroblastomę. To niebezpieczny dla życia nowotwór.

Pan Bóg, wystawiając nas na ciężkie próby życiowe, ma swój cel. W tym wypadku jeden z nich jest już bardzo dobrze widoczny. Ogrom dobra, życzliwości, wrażliwości, miłości i chrześcijańskiego współczucia przerósł oczekiwania bardzo wielu, zwłaszcza rodziców Małgosi, którzy walczą o życie swojej córki. Wszystkich polecali w sierpniu częstochowskiej Maryi, a w październiku, podczas Pieszej Pielgrzymki Wrocławskiej, św. Jadwidze Śląskiej.

Walka z chorobą

– Wszystko zaczęło się, gdy Gosia miał 3,5 roku. Pojawiły się bardzo ostre bóle brzucha. Przez cztery miesiące szukaliśmy przyczyny. Po kilku konsultacjach lekarskich dostaliśmy skierowanie na badanie USG, które wykazało bardzo duży guz – zaczyna opowieść Anna Kląskała. Wówczas zostało zastosowane bardzo ostre leczenie – 6 cykli chemioterapii, 14 naświetleń, 6 miesięcy terapii retnoidami. – Leczenie trwało łącznie 14 miesięcy i zakończyło się sukcesem. Małgosia była zdrowa i wróciła do normalnego życia, również do swojej grupy w przedszkolu – dodaje. Po roku, w grudniu 2018 r., znów pojawiły się bóle brzucha. W związku z okresem świąteczno-noworocznym nie udało się znaleźć ich źródła. – Wielokrotnie było robione badanie USG, ale nie wykazało żadnych zmian. Dopiero w połowie stycznia wykonano badanie tomografem komputerowym, który wykazał „niewielkie zmiany”. Później okazały się one znów tym samym nowotworem – mówi Marcin Kląskała. Guz tym razem pojawił się z drugiej strony jamy brzusznej. Pojawiły się też przerzuty na węzły chłonne i na płuca. – Zapadła decyzja, by potraktować raka najcięższymi działami. – Małgosia przeszła 10 cykli chemioterapii, a następnie tzw. megachemię – autoprzeszczep szpiku. Przy tej ostatniej spędziliśmy w szpitalu 51 dni – wylicza Ania. Podkreśla, że wiązało się to z ogromnym stresem, bo Małgosia nie mogła opuszczać swojego sterylnego pokoju. Była „przywiązana” do łóżka 6-metrowym kablem. Mogła co najwyżej pójść do toalety i wyjrzeć przez zamknięte okno.

Nie zostali sami

Ten etap 6-latka ma już za sobą. Wszystko wskazuje na to, że jest „czysta”, choć nauczeni doświadczeniem rodzice wciąż walczą, by nowotwór nie wrócił. Szansą jest immunoterapia przeciwciałami anty-GD2, którą można porównać do szczepionki zwiększającej odporność na chorobę. Problem jest jeden – cena. Koszt terapii w klinice w niemieckim Greifs- waldzie kosztuje 1,7 mln zł… – Kwota rzeczywiście szokuje. Mamy czas do 15 listopada – mówi Marcin. W cztery tygodnie na portalu fundacji siepomaga.pl udało się osiągnąć już ponad milion złotych. Wpłat dokonało kilkanaście tysięcy darczyńców. – Wiemy, że sami nie bylibyśmy w stanie ogarnąć tego wszystkiego. Na szczęście wokół mamy wielu dobrych osób – dodaje. Zbieranie pieniędzy to nie tylko wpłaty na konto. – Ludzie przekazują nam całe mnóstwo rzeczy na facebookowe licytacje. W ich przeprowadzaniu pomaga nam bezinteresownie pięć osób. Liczba ludzi, którzy chcą zapłacić niemałe pieniądze za blachę ciasta, bułeczki czy… opiekunkę do dzieci, by rodzice mogli mieć dla siebie wolny wieczór, jest gigantyczna – przekonuje Ania. Zwraca uwagę, że udało się w niesamowity sposób poruszyć świat. – Pewnego razu zadzwoniła do mnie… Anna Kląskała. Zbaraniałam. Opowiadała o tym, że kolega z pracy przeczytał informację o Małgosi i był pewien, że sytuacja dotyczy tej pani, która akurat była na zwolnieniu lekarskim. Zorganizował zbiórkę w firmie. Po sprostowaniu informacji pani Anna chciała sprawę zostawić, ale ostatecznie postanowiła znaleźć kontakt do mnie i przekazać zebraną kwotę – opowiada. Są też bardzo poruszające historie. – Dzieciątko naszych przyjaciół żyło dwa dni. Gdy Małgosia walczyła o swoje życie na oddziale przeszczepowym, ono kilka oddziałów dalej walczyło o swoje. Jego rodzice w tym trudnym dla nich momencie pomyśleli, że bukiety kwiatów na grobie ich świętego synka niczego mu nie dodadzą. Poprosili więc swoich przyjaciół i rodzinę, by przynieśli po jednej białej róży, a pieniądze, które przeznaczyliby na bukiety, przelali na leczenie Małgosi – zaznacza Ania ze łzami wzruszenia w oczach. Więcej o dobrych ludziach wokół Małgosi na: wroclaw.gosc.pl. Zachęcamy również do odwiedzenia profilu „Małgosia Kontra Neuroblastoma” na Facebooku. Tam też informacje, jak dołączyć do dobrych ludzi.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama