Nowy numer 03/2020 Archiwum

Od rękopisu do oryginału

W listopadzie minęła kolejna rocznica wystosowania „Orędzia biskupów polskich do ich niemieckich braci w Chrystusowym urzędzie pasterskim”. Badacze wciąż odkrywają nowe okoliczności jego powstania.

W Centrum Historii Zajezdnia od 10 lat prowadzone są badania historyczne i archiwalne dotyczące kard. Bolesława Kominka i orędzia, którego był autorem. W dniu 54. rocznicy tego wydarzenia Ośrodek „Pamięć i Przyszłość” oraz Instytut Pamięci Narodowej zorganizowali konferencję naukową „Kardynał Bolesław Kominek – pasterz i wizjoner”. Podczas jej trwania dr Wojciech Kucharski, zastępca dyrektora Ośrodka „Pamięć i Przyszłość” ds. naukowych i współpracy instytucjonalnej, podsumował badania nad przełomowym w stosunkach polsko-niemieckich dokumentem oraz podzielił się nowymi ustaleniami.

Dlaczego?

Doktor Kucharski przypomniał, że w tym roku w Archiwum Polskiego Papieskiego Instytutu Kościelnego w Rzymie doszło do przełomowego odkrycia rękopisu orędzia. Przyznaje, że to wydarzenie skłoniło go do ponownego przejrzenia źródeł, które są cytowane w literaturze opisującej dokument z 1965 r. – Orędzie biskupów polskich do niemieckich jest badane przede wszystkim w kontekście relacji polsko-niemieckich, a na ten dokument warto spojrzeć też z innych perspektyw – zaznaczył. Następnie zarysował pewien kontekst historyczny, w którym wyróżnił trzy kwestie. – Pierwszą są przygotowania do obchodów milenijnych. W związku z tym polscy biskupi postanowili wystosować listy zapraszające na obchody do episkopatów na całym świecie – wyjaśniał. Podkreśla przy tym, że ta inicjatywa pojawiła się w episkopacie w marcu 1965 r., ale w początkowej fazie – do rozpoczęcia Soboru Watykańskiego II – abp Bolesław Kominek nie brał udziału w jej realizacji. – Dopiero na soborze podjęto decyzję, by te listy spersonalizować, by stały się indywidualnymi komunikatami skierowanymi do poszczególnych episkopatów. To jednak nie dzieje się w 100 procentach. Mamy kilkanaście indywidualnych listów i kilkadziesiąt sztampowych zaproszeń. Mogę też stwierdzić, że podawana w literaturze liczba 56 zaproszeń jest błędna. Możemy zidentyfikować ok. 70 adresatów – dodał. Jednym z nich jest m.in. episkopat… Ukrainy. – Nigdy nie wyobrażalibyśmy sobie, że w 1965 r. biskupi wpadną na taki pomysł. Przypuszczalnie innym z adresatów była Wspólnota z Taizé – zaznaczył. Wojciech Kucharski przekonuje, że kontekst milenium jest bardzo ważny dla przygotowania orędzia. W związku z tym jego treść wiąże się z planowanymi obchodami. Drugą kwestią był Sobór Watykański II. Doktor Kucharski postawił tezę, że bez tego wydarzenia nie byłoby orędzia. Dlaczego? Historyk zwrócił uwagę, że w związku z obradami zintensyfikowały się relacje między Kościołami polskim i niemieckim. – Biskup Kominek podkreślał wielokrotnie, że to sobór stworzył płaszczyznę spotkań, rozmów, wyjaśnień. To przełożyło się w bardzo dużym stopniu na treść dokumentu i jego charakter – dodał. Trzecim aspektem było 20-lecie polskiej administracji kościelnej na Ziemiach Zachodnich, które miało miejsce na przełomie sierpnia i września 1965 r. – Uroczystości z tej okazji spotkały się z krytycznym odbiorem w Niemczech. Biskup Kominek nie rozumiał, dlaczego tak się stało, ale doszedł do wniosku, że to ogromna przeszkoda w normowaniu relacji między Kościołami w Polsce i Niemczech oraz Polską i Niemcami w ogóle – opowiadał. Zaznaczył przy tym, że mimo religijnego odniesienia orędzia trudno nie zauważyć w nim elementów politycznych.

Kiedy i gdzie?

16 października 1965 r. biskupi spotkali się na pierwszym zebraniu polskich ojców soborowych podczas czwartej sesji. – Tam dzielą się zadaniami związanymi m.in. z komunikowaniem się z episkopatami na świecie. Arcybiskup Bolesław Kominek oraz biskupi Jerzy Stroba i Bernard Czapliński dostają zadanie komunikowania się z episkopatem Niemiec – zauważył. Doktor Kucharski podkreśla, że nie jest jasne, w którym momencie zapadła decyzja, że do biskupów niemieckich skierowany zostanie indywidualny list. – Jeszcze pod koniec września prymas kard. Stefan Wyszyński planował przygotować jeden tekst, który miał być przetłumaczony na pięć języków – dodał. Zapewne więc postanowiono o tym na początku października. Co do autorstwa orędzia nie ma dziś już żadnych wątpliwości. Kwestię rozstrzyga definitywnie znaleziony w tym roku rękopis. Naukowcy wciąż jednak dociekają, kiedy i gdzie powstało orędzie oraz jak kształtowała się jego ostateczna wersja. – Mamy bardzo ciekawą relację ks. Zdzisława Seremaka, sekretarza abp. Bolesława Kominka, który rok później (1966) w liście do Marii Winowskiej pisze, że dokument w klasztorze sióstr elżbietanek w Fiuggi pod Rzymem powstał w jedną noc – zaznaczył. Rzeczywiście udało się potwierdzić, że rządca diecezji wrocławskiej przebywał tam od 7 do 13 października. – To jest więc moment tworzenia rękopisu orędzia, który jest kapitalnym, dotychczas nieznanym źródłem – przekonywał. Wojciech Kucharski opisuje rękopis jako 20-stronicowy dokument. Przekonuje, że treść jest kompletna i nie są to notatki. Zaznacza, że w ponad 90 proc. jest zgodny z wersją ostateczną. – Jest datowany na grudzień 1965 r. Można więc założyć, że dokument miał być przekazany biskupom niemieckim po soborze lub na jego zakończenie – wyjaśnia. W ostatnim akapicie jest zdanie: „(…) udzielamy wybaczenia i prosimy o nie”. – To o tyle ważne, że trwają dyskusje, kto był pomysłodawcą tego sformułowania – dodał. Jego obecność w rękopisie jest dowodem, że było ono autorskim pomysłem abp. Kominka. Jakie są różnice w stosunku od ostatecznej wersji orędzia? Brakuje w nim m.in. podziękowania skierowanego do ewangelików – „I prosimy Was też, abyście przekazali nasze pozdrowienia i wyrazy wdzięczności niemieckim Braciom Ewangelikom, którzy wraz z Wami i z nami trudzą się nad znalezieniem rozwiązania naszych trudności”. Doktor Kucharski podkreślił, że obala to tezę części historyków, którzy wskazują, że wpływ na treść orędzia miało tzw. Memorandum wschodnie z 1 października 1965 r. [zostało wystosowane z inicjatywy niemieckich ewangelików i miało stworzyć warunki do porozumienia między Niemcami a Polską 20 lat po zakończeniu II wojny światowej – przyp. red.]. Zaznaczył, że abp Kominek 13 października nie znał jeszcze tego dokumentu, dlatego w rękopisie nie ma powyższego zdania.

Dopieszczanie szczegółów

List został przepisany na maszynie prawdopodobnie przez ks. Z. Seremaka. – Przypuszczalnie 15 października abp Kominek pewne fragmenty dopisuje, a pewne skreśla. Dodany jest wątek o Wielkiej Nowennie. Wydaje się, że jest to bezpośrednia ingerencja prymasa Stefana Wyszyńskiego w orędzie – przekonywał dr Kucharski. Do 24 października powstała na pewno jeszcze trzecia redakcja, choć jej maszynopis się nie zachował. – Skąd to wiemy? Bo istnieje również… czwarta redakcja, w której są uwagi bp. Kazimierza Kowalskiego. Na podstawie identyfikacji miejsc, do których pisze swoje komentarze, możemy z całą pewnością stwierdzić jej istnienie. Dwóch fragmentów już nie ma, musiały zostać usunięte między drugą a czwartą redakcją – zauważył. Podkreślił przy tym, że przyjęta numeracja ma charakter czysto porządkowy. – Tekst orędzia jest gotowy ostatecznie 24 października. Wówczas dano go polskim biskupom do konsultacji. Jako że jest to dokument pisany od razu po niemiecku, trafia on do tych biskupów, którzy dobrze rozumieją ten język – podkreślił. Jak zaznaczył W. Kucharski, poprawki stylistyczne i merytoryczne naniósł wspomniany już bp Kowalski. W kolejnym maszynopisie większość z nich została wprowadzona. Poza jedną. – Proponował, by w orędziu pojawiła się wzmianka o kard. Adolfie Bertramie [metropolita wrocławski w latach 1914–1945 – przyp. red.] jako pozytywnej postaci związanej z relacjami polsko-niemieckimi. Co ciekawe, w rękopisie jest o nim mowa, ale w drugiej redakcji ten fragment został usunięty. Ostatecznie poprawka bp. Kowalskiego nie została wprowadzona – opowiadał. Zanim orędzie uzyskało ostateczny kształt, była jeszcze jedna, piąta redakcja. W niej pojawia się ingerencja biskupów niemieckich. Zachowały się dwa listy z drobnymi poprawkami edytorskimi. Kiedy zatem hierarchowie niemieccy dowiedzieli się o liście? Wojciech Kucharski przeanalizował wiele dokumentów i sprawdził liczne poszlaki. Z żadnej nie wynika, że było to wcześniej niż pod koniec października. – Między piątą redakcją a wersją finalną jest zapewne jeszcze szósta. Gdy czytamy maszynopis i porównujemy go z oryginałem, który znajduje się w Kolonii, to znajdujemy jeszcze 36 różnic. Dotyczą one przede wszystkim sposobu zapisów nazw miejscowych – niemiecki zapis zamieniony jest na polski – analizował. Dokument finalny został podpisany przez biskupów 18 listopada i przekazany… Marii Winowskiej, która miała go oprawić w okładkę wydrukowaną w drukarni watykańskiej. Historyk podkreśla, że istnieje wiele hipotez dotyczących tego, kiedy list ostatecznie został przekazany stronie niemieckiej. – Bez wątpienia ta postawiona przez Severina Gawlittę, że przed 23 listopada adresaci jej nie znali, wydaje się bardzo prawdopodobna – dodał. Podkreślił, że z całą pewnością wiemy, że biskupi niemieccy dysponowali oryginałem 27 listopada. Był to egzemplarz wysłany do kard. Juliusa Döpfnera podpisany tylko przez prymasa Wyszyńskiego. Dopiero po tym terminie zaczęły się prace nad odpowiedzią, która została przekazana polskim hierarchom 5 grudnia 1965 roku.

List do elity

Wierność zasadom ewangelicznym nie oznacza ślepoty, jakiegoś romantyzmu czy infantylizmu w stosunkach międzyludzkich. O tym biskupi polscy nie zapomnieli. Nie pisali listu do ministrów niemieckich ani do wszystkich członków narodu naszych wczorajszych najeźdźców. Biskupi pisali list do pasterzy tego narodu, a więc do tych, którzy w pierwszym rzędzie ponoszą odpowiedzialność za moralne, duchowe oblicze swych współziomków. Inicjatywa episkopatu Polski dotyczyła elitarnej grupy ludzi, biskupów [niemieckich] poinformowanych o założeniach Ewangelii, znających moralną kwalifikację zarówno zbrodni, jak i miłości”. Z przemówienia abp. Kominka wygłoszonego w katedrze wrocławskiej 6 lutego 1966 r.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone przez internautów komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama