Nowy numer 28/2020 Archiwum

Uchwyć się Chrystusa

„Zawierzcie i zaufajcie Zbawicielowi! Trzymajcie Jego zbawczą dłoń w swojej dłoni” – pisał ks. Aleksander Zienkiewicz w swoim testamencie. Od 25 listopada spoczywa przy Katedralnej 4, a wystawa w pobliżu nowego sarkofagu sługi Bożego pozwala lepiej go poznać.

Ekshumacja, kanoniczne rozpoznanie i przeniesienie doczesnych szczątków sługi Bożego ks. prał. Aleksandra Zienkiewicza (1910–1995) do kościoła przy ul. Katedralnej 4 – to kolejne czynności wpisane w proces beatyfikacyjny duszpasterza.

Prorok Daniel z Kresów

Przystąpiono do nich 21 listopada, dokładnie w 24. rocznicę śmierci kapłana. Jego doczesne szczątki, spoczywające do tego dnia na cmentarzu św. Wawrzyńca przy ul. O. Bujwida – po przeprowadzeniu odpowiednich czynności – zostały 25 listopada złożone do nowego sarkofagu w kościele Świętych Apostołów Piotra i Pawła na Ostrowie Tumskim. Przedtem umieszczono w trumnie tubę z odpowiednią dokumentacją. Trumnę zamknięto i opieczętowano. Została złożona w sarkofagu po liturgicznej części ceremonii, której przewodniczył abp Józef Kupny. Dwa dni później, 27 listopada, biskup piński Antoni Dziemianko przewodniczył Mszy św. w intencji rychłej beatyfikacji kapłana. Na początku Eucharystii bp Adam Dyczkowski „Harnaś” poświęcił nowy sarkofag. Tuż po niej abp senior Marian Gołębiewski – którego decyzją rozpoczął się proces beatyfikacyjny na szczeblu diecezjalnym – otworzył wystawę pt. „Sługa Boży ks. Aleksander Zienkiewicz (1910–1995) – duchowy testament”, która przygotowana została przez wychowanków „Wujka” oraz IPN we współpracy z dr. Stanisławem Bogaczewiczem. W homilii biskup świdnicki Ignacy Dec mówił o czytelnym świadectwie wiary, jakie kandydat na ołtarze składał w trudnych czasach, o stylu życia wyrażającym jego więź z Chrystusem i troskę o każdą napotkaną osobę.

Siedemnasta plansza

– Wystawa została oparta na testamencie ks. A. Zienkiewicza, w którym znajduje się wiele różnych podziękowań. Bo ks. Zienkiewicz był człowiekiem, który lubił i umiał dziękować – wyjaśniała Joanna Lubieniecka. Kolejne plansze prowadzą poprzez różne etapy i wymiary życia kapłana, widziane przez pryzmat jego słów wdzięczności – wobec Pana Boga, Matki Bożej, rodziny, przełożonych, poszczególnych grup wychowanków. – Na wystawę składa się 17 plansz, ale właściwie mogłaby zawierać tylko jedną, ostatnią. Na siedemnastej jest wszystko, co najważniejsze – wyjaśniała współautorka ekspozycji. Znajdują się tam słowa z „Wujkowego” testamentu, które zabrzmiały także nad jego grobem. „Jest Bóg Osobowy, jest życie wieczne (…). Zawierzcie i zaufajcie Zbawicielowi! Trzymajcie Jego zbawczą dłoń w swojej dłoni, nie wypuśćcie jej nigdy!”. Jedną z osób, której wspomnienia wykorzystane zostały przy tworzeniu ekspozycji, jest Anita Czarnecka. – Całe dobro, które mnie w życiu spotkało, i całe dobro, które przeszło przez moje ręce, mają korzenie w ks. A. Zienkiewiczu – twierdzi. – Był moim katechetą w III LO we Wrocławiu w 1956 r. Potem – i ja, i mój przyszły mąż – chodziliśmy do duszpasterstwa „Pod Czwórką”, w 1964 r. pobłogosławił w katedrze nasze małżeństwo. Uważamy, że to dzięki niemu jest ono pełne miłości. Niedawno obchodziliśmy 55. rocznicę ślubu. „Wujek” błogosławił też małżeństwo syna pani Anity, a córka, wychodząc za mąż już po śmierci ks. Zienkiewicza, brała ślub w kościele przy Katedralnej 4. – Przybliżył nam osobowego Chrystusa. Choć mało mówił wprost o patriotyzmie, uczył nas kochać ojczyznę – czynem, przede wszystkim dobrą pracą. Podkreślał, że jeśli Bóg dopuszcza krzyż, to daje też siły, żeby go nieść – wspomina „Wujkowa” wychowanka. Tłumaczył, że kiedy miał jakieś problemy, brał krzyż i przyciskał go do siebie. Znajdował w ten sposób siłę, moc. – Gdy myślę o ks. Aleksandrze, mam takie słońce w sercu. Dla mnie jest święty. Od wielu lat odmawiam codziennie dziesiątkę Różańca w intencji jego beatyfikacji. Proszę też Boga za jego przyczyną o wiarę dla dzieci, wnuków – dodaje pani Anita. – Mam w pamięci jak ks. Zienkiewicz przychodził co jakiś czas do naszego domu na śledzie. Bardzo je lubił.

Ku beatyfikacji

– W procesie beatyfikacyjnym trzeba też zabezpieczyć doczesne szczątki kandydata na ołtarze. Z chwilą jego beatyfikacji staną się relikwiami i będą mogły odbierać publiczną cześć w Kościele – mówi o. Szczepan Tadeusz Praśkiewicz OCD, konsultor Kongregacji Spraw Kanonizacyjnych w Rzymie, postulator rzymskiej fazy procesu beatyfikacyjnego sługi Bożego ks. Aleksandra Zienkiewicza. Tłumaczy, że to wówczas zostaną pobrane drobne fragmenty kości do specjalnych kapsułek. Będą rozprowadzane razem z dokumentem autentyczności, potwierdzającym, że to są naprawdę relikwie bł.  ks. A. Zienkiewicza, podpisanym przez postulatora lub biskupa diecezjalnego. Ojciec Praśkiewicz OCD wyjaśnia, że w procesie beatyfikacyjnym należy udowodnić albo męczeństwo kandydata na ołtarze, albo heroiczność praktykowanych przez niego cnót. Ponadto w przypadku „wyznawcy” (nie męczennika) trzeba też uprosić u Pana Boga cud, który jest nadprzyrodzoną pieczęcią potwierdzającą, że może być wyniesiony na ołtarze. – Przede wszystkim trzeba opracować positio, czyli księgę będącą syntezą dochodzenia, które miało miejsce w diecezji w minionych latach – tłumaczy. – Trzeba opracować zagadnienia dotyczące cnót sługi Bożego. Należy ponadto opracować duchowy portret, sylwetkę, jaka się wyłania z zeznań świadków, z pism ks. Aleksandra. Oczekujemy też na wydanie przez Stolicę Apostolską dekretu ważności dochodzenia diecezjalnego. I oczywiście jeszcze trzeba modlić się o wspomniany cud. W uroczystości uczestniczyli między innymi kard. Henryk Gulbinowicz, bp Andrzej Siemieniewski reprezentujący abp. Józefa Kupnego, ks. Andrzej Dziełak – postulator na szczeblu diecezjalnym, krewni ks. Aleksandra Zienkiewicza. Kościół nie pomieścił tłumu wychowanków „Wujka”.•

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama