Nowy numer 27/2020 Archiwum

Sala doświadczania miłości

Siostry Bożego Serca Jezusa z pomocą św. Józefa i sługi Bożego Wenantego Katarzyńca dopięły swego. Spełniło się marzenie zakonnic, które służą od lat niepełnosprawnym dzieciom.

Kiedy świat coraz głośniej artykułuje, że dzieci z różnego rodzaju upośledzeniami należy zabijać w łonach matek, siostry robią coś zupełnie odwrotnego. Nie tylko pragną, by te dzieci żyły, ale otaczają je opieką, pomagają się rozwijać i odkrywają w nich wielkie piękno, które ludzkość od jakiegoś czasu przestaje (lub nie chce) zauważać. I tak na tej drodze pod prąd i na przekór społecznym tendencjom w klasztorze przy ul. Kapitulnej powstała sala doświadczania świata. A raczej należałoby napisać: sala doświadczania miłości.

Zbawienne bodźce

Tego typu miejsce jest uznawane za nowatorską metodę terapeutyczną, z której korzystają osoby cierpiące na zaburzenia integracji sensorycznej. Terapia, jaką podejmuje się podczas przebywania w sali, stymuluje umysł oraz różne kanały sensoryczne, a dzięki nadzorowi i kierownictwu specjalisty można uruchomić nowe rodzaje reakcji poprzez kontakt z różnymi zjawiskami i doznaniami za pomocą wszystkich zmysłów. To miejsce relaksu, a zarazem forma poznawania otaczającej rzeczywistości, która składa się z dźwięków, zapachów, faktur i kolorów, jakich dostarcza wyposażenie sali. – W sposób sterowany możemy oddziaływać na określone zmysły dzieci, stymulować je bodźcami, pomagać im je łączyć usprawniąc przez to zaburzone funkcje – tłumaczy s. Katarzyna Fabicka CDC. Dla dzieci np. z autyzmem bodźce zmysłowe są często wręcz agresywne. Te dzieci inaczej przetwarzają świat zmysłami niż pełnosprawni ludzie, którzy po prostu nad tym się nie zastanawiają. – Dlatego nie chodzi też o to, by w jednym momencie włączyć każde urządzenie, którym dysponujemy. Nie wszystkie sprzęty są przeznaczone dla wszystkich. Trzeba to umiejętnie dobierać i dozować. Do określonej grupy stosuje się określone schematy. Nie można też „przebodźcować”, czyli po prostu przesadzić, bo to także może zaszkodzić dzieciom – uzupełnia s. Magdalena Stachura CDC. Korzystanie z sali doświadczania świata jest ukierunkowane na dzieci młodsze, czyli do 10 lat, bo to one najwięcej korzystają z terapeutycznych bodźców. Czasem dzieci mają ją do dyspozycji w warsztatach terapii zajęciowej czy w szkołach specjalnych, jednak jako dodatkowa opcja terapeutyczna na co dzień okazuje się bardzo kosztowna. W ramach Klubowego Centrum Aktywności Dzieci i Młodzieży „Pozytywka”, które prowadzą siostry Bożego Serca Jezusa, mali członkowie będą z tego korzystać za darmo. W pomieszczeniu może znajdować się jednocześnie maksymalnie pięcioro dzieci, by wszystkie skutecznie odbierały kierowane do nich sygnały.

Wsparcie z dołu i z góry

– Nie ukrywam, że marzyłyśmy o tej sali. Ona idealnie wpisuje się w naszą zakonną misję. Cieszę się, że siostry podjęły się realizacji tego projektu. Pracują z niepełnosprawnymi dziećmi już 9 lat, ale dotychczas zajęcia odbywały się w jednej sali. Teraz chcemy rozwijać tę działalność – informuje s. Aneta Banyś CDC, przełożona generalna Zgromadzenia Sióstr Bożego Serca. To ona właśnie bez wahania wydała zgodę, by kolejne pomieszczenie klasztoru na Ostrowie Tumskim przeznaczyć na terapię z dziećmi. Zakonnice wpadły na pomysł stworzenia takiego miejsca u siebie dwa lata temu, jednak przez długi czas nie udawało się pozyskać środków, chociaż zgłaszały się po wsparcie do wielu bardzo dużych firm i organizacji. W czerwcu sprawa diametralnie przyspieszyła. – Podczas koncertu charytatywnego jeden z naszych wolontariuszy przyprowadził swojego przyjaciela, który wówczas od razu zakochał się w dzieciach z „Pozytywki”. Wylicytował prace plastyczne naszych podopiecznych i umieścił je potem w swoim biurze w korporacji. Jego współpracownicy pytali, co to jest, i wtedy opowiadał o swoich nowych małych przyjaciołach. Dzięki temu zafascynowani tą historią ludzie z jego firmy zdecydowali, że nas wesprą finansowo przy sali doświadczania świata – opowiada jednym tchem s. Magdalena. Podkreśla od razu, że to działanie św. Józefa, któremu powierzona została cała „Pozytywka”. – Pomógł także sługa Boży o. Wenanty Katarzyniec! – dodaje s. Katarzyna. Matka generalna zgromadzenia uśmiecha się, widząc zapał swoich sióstr. – Oczywiście, że można było zrobić kolejną salę do dyspozycji zakonnic, ale nasze dzieci miałyby dalej tylko jedno pomieszczenie. One rosną, przychodzą kolejne, pragniemy pomagać jak największemu gronu na tyle, na ile możemy, dlatego nie żałujemy im miłości, czasu i metrów kwadratowych w klasztorze.

Spacer wśród sosen

Projekt sali doświadczania świata przy ul. Kapitulnej kosztuje w całości 50 tys. złotych. Na razie siostry dysponują połową zakładanego wyposażenia. Dojdzie jeszcze łóżko wodne, mata wibracyjna do masażu i sprzęt do aromaterapii, czyli wyzwalania zapachów. Dzięki temu, czytając np. książkę o lesie, będzie można wypuścić w pomieszczenie woń sosny. Będą też ścieżki sensoryczne, by dzieci mogły rozpoznawać różne faktury. Pierwsze prace remontowe mogły zostać zrealizowane dzięki pieniądzom gminy Wrocław. Dotacja z miasta pozwoliła zaciemnić pomieszczenie, zamontować rolety, kupić projektory. A dzięki sponsorom wyposażono salę w odpowiednie urządzenia, wymieniono elektrykę, pomalowano ściany. – Docelowo całość będzie przeznaczona dla dzieci z Klubowego Centrum Aktywności „Pozytywka”, jednak mamy zamiar rozszerzyć tę formułę. Na razie pracujemy z dziećmi z zespołem Downa, ale z sali będą korzystać najmłodsi także z innymi intelektualnymi zaburzeniami i niepełnosprawnościami – tłumaczy s. Magdalena. Dzięki projektowi finansowanemu przez miasto Wrocław zakonnice prowadzą obecnie cykl zajęć biblioterapeutycznych. Chodzi o doświadczanie książki zmysłami. – Czyli czytając dzieciom jakąś opowieść, równolegle uruchamiamy inne bodźce za pomocą sprzętu, by przenieść je w świat miejsca akcji – mówi s. Katarzyna.

Dobro na przekór światu

Całe wyzwanie kosztowało siostry dużo czasu, wysiłku i pracy. Od pisania projektów po dostosowywanie pomieszczenia. – Bóg jest niesamowity. Siedzimy sobie w sali, o której ponad rok temu myśleliśmy w kategorii marzenia. Jesteśmy Mu bardzo wdzięczne – przyznaje s. Katarzyna. Charyzmat Zgromadzenia Sióstr Bożego Serca Jezusa nie mówi o jakiejś konkretnej społecznej misji. Celem życia zakonnic jest wynagradzanie Bożemu Sercu za grzechy i brak miłości świata. – Chcemy pocieszać Boże Serce i obecnie odczytujemy, że wielkim cierpieniem Boga w czasach współczesnych jest np. aborcja eugeniczna. W wielu krajach Europy Zachodniej dzieci z zespołem Downa już się nie spotyka, bo po prostu nie dopuszcza się do ich urodzenia. Dzieci z różnymi upośledzeniami są coraz bardziej niechciane i to wszystko boli naszego Stwórcę – uważa s. Magdalena. Dlatego pracowite i pomysłowe zakonnice robią coś odwrotnego do brutalnego otoczenia. Starają się patrzeć oczami Boga, który widzi cierpienie i zagubienie ludzi w grzechu. Wychodzą w kontrze do świata. Realizując charyzmat, kochają Boga za tych, którzy Go nie kochają, i kochają te maluchy, które świat odrzuca i przekreśla. – Te dzieci mają naprawdę wielką wartość. Wielu skupia się na ich ograniczeniach, a my staramy się pokazywać, jak wiele potrafią dawać i jak wspaniale mogą się rozwijać – podsumowuje s. Magdalena. Sala doświadczania świata to kolejny krok w kierunku realizacji tej spełnionej miłości. I na pewno nie ostatni, bo… w planach na horyzoncie pojawia się nowy cel – sala gimnastyczna.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama