Nowy numer 44/2020 Archiwum

Nadzieja w beznadziei

Od kilkunastu tygodni wolontariusze i nie tylko odwiedzają miejsca, w których żyją osoby na różne sposoby wykluczone społecznie. Chcą być promykiem radości w trudzie codzienności.

Justyna Tarsa już wiosną została poproszona przez braci z Taizé o to, by zorientować się, jakie miejsca można odwiedzić i czy instytucje są takimi odwiedzinami zainteresowane. Projekt Nadzieja pokazał, że jak najbardziej.

Uwierzyć w paradoks

Idea znajdowania miejsc nadziei bierze się z potrzeby braci, by odwiedzając różne miasta podczas kolejnych etapów Pielgrzymki Zaufania przez Ziemię, dobrze je poznać. Czymś naturalnym wydaje się nawiązywanie relacji z parafiami czy urzędnikami, którzy pomagają organizować Europejskie Spotkania Młodych. Mniej oczywiste jest zaglądanie tam, gdzie ludzie mają trudności wynikające z różnych okoliczności życia, i bycie z nimi. – Drugim aspektem jest to, że kilkudniowe spotkanie europejskie to wydarzenie, które poprzedza wiele mniejszych spotkań, głównie w parafiach. Dzięki przygotowaniom do ESM wierni odkrywają niejednokrotnie, co się dzieje w pobliżu ich miejsca zamieszkania – mówi Justyna. Są to domy pomocy, noclegownie, areszty czy więzienia. – Na pierwszy rzut oka to miejsca beznadziei. Dlaczego? Bo trafiają do nich ludzie ze względu na jakiś problem. Paradoks polega na tym, że wbrew pierwszym odczuciom właśnie w takich placówkach można znaleźć ogromną nadzieję związaną z tym, że postawieni są na naszej drodze ludzie pomagający podnieść się i godnie żyć – zaznacza.

Niezwykłe doświadczenie

Czas pokazał, że nie wszystkie wizyty musiały być inspirowane przez Justynę i braci z Taizé. – Wiele inicjatyw podjęli młodzi z parafii. Dotarło do mnie kilka informacji o ciekawych spotkaniach, zwłaszcza w domach pomocy społecznej czy w domu wspólnoty L’Arche – dodaje. Podkreśla, że pierwszym miejscem, które osobiście odwiedziła, był szpital psychiatryczny. – Zaprosiła nas tam jedna pacjentka. Tylko dlatego było to możliwe. Zorganizowała pozwolenie, bym mogła tam wejść z jednym z braci. Sama poprowadziła modlitwę, bo zna pieśni z Taizé i gra na gitarze. To było bardzo poruszające. W procesie wychodzenia z choroby Bóg był dla niej bardzo ważny. Myślę, że tą modlitwą, w której wzięli udział jej współpacjenci, chciała pokazać to, co daje jej nadzieję, chciała się z nimi nią podzielić – opowiada. Justyna przyznaje, że bardzo mocno dotykające były wizyty w zakładach karnych – przy ul. Fiołkowej, ul. Kleczkowskiej i w areszcie śledczym przy ul. Świebodzkiej. Ludzie, którzy wzięli udział w tych spotkaniach, mieli po nich potrzebę porozmawiania o swoim doświadczeniu. – Poza tym jeden z więźniów prosił, by przyjść również do drugiego więzienia, do którego miał być przeniesiony. Myślę, że nasza wizyta była dla tego człowieka ważna – zaznacza. Ciekawa inicjatywa miała także miejsce w noclegowni dla bezdomnych mężczyzn, gdzie rekolekcje adwentowe wygłosił jeden z braci z Taizé – brat Stephen.

Pozostać wrażliwym

Wraz z Justyną i braćmi w grupie odwiedzającej miejsca nadziei zawsze są wrocławianie. – Podczas pierwszej naszej wizyty w ZOL-u u sióstr albertynek było dwóch wolontariuszy z Taizé i trzy osoby z parafii, ale za drugim razem zorganizowali się sami parafianie. Nie poszli tam na herbatę, ale po to, by wziąć udział w Warsztatach Terapii Zajęciowej – zwraca uwagę Justyna. Podkreśla, że to pokazuje szerszy wymiar całego przedsięwzięcia. Nie chodzi bowiem o to, by tylko raz kogoś odwiedzić, ale o to, by zawiązać głębsze relacje i nieść nadzieję. – Będziemy kontynuować nasze odwiedziny również po zakończeniu ESM. Nie wszędzie udało się nam dotrzeć przed świętami. Jeśli ktoś ma jakiś pomysł, gdzie moglibyśmy się jeszcze wybrać, albo chciałby dołączyć do jakiejś wizyty, może napisać na adres nadzieja@taizewroclaw.pl. Poza tym czasem nie trzeba niczego zgłaszać, ale po prostu się odważyć i samemu stać się apostołem nadziei – przekonuje.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama