Nowy numer 28/2020 Archiwum

Dzwony noszę przy sobie

„Odkryte” ponad 30 lat temu, stało się częścią życia Grzegorza Żurka. Obecnie razem z rodziną otwiera dom dla uczestników wrocławskiego ESM.

To był 1988 rok – wspomina. – Mieszkałem w parafii św. Ignacego we Wrocławiu. Jeden z moich starszych kolegów pojechał do Taizé autostopem. Przywiózł informacje o tamtejszych braciach, zaintrygował nas. Zawiązała się grupa osób, które zdecydowały się tam wyruszyć.

Ponad barierami

Wyprawa wiązała się z trudnościami – trzeba było mieć paszport, wizę. Autobus jechał trzy dni w jedną stronę, z dwoma noclegami po drodze. – W sumie tydzień byliśmy w trasie, tydzień na miejscu – opowiada. W pamięć zapadła mu cisza, modlitwa w formie niespotykanej wtedy w Polsce, tłumy młodych siedzące na ziemi. – Pamiętam piękną adorację krzyża w piątek, niezwykłą otwartość br. Rogera na Polaków i powszechną życzliwość wobec nas, przybyszów zza żelaznej kurtyny. Nocowaliśmy wtedy przy samej dzwonnicy. W moją świadomość mocno wpisał się charakterystyczny dźwięk dzwonów – dzieli się. Pan Grzegorz to brzmienie nosi dziś przy sobie – zapisane w telefonie. Usłyszany przed laty dźwięk pozostał z nim na stałe. I nie przestaje przemawiać. – Potem był rok 1989 i Europejskie Spotkanie Młodych we Wrocławiu, krótko po upadku muru berlińskiego. Przyjechało mnóstwo ludzi. Wszystko udało się przygotować bez telefonów komórkowych, internetu. Trudno w to dziś uwierzyć – mówi. – Prace trwały całymi nocami. W szkole podstawowej w pobliżu pl. Grunwaldzkiego mieścił się sztab przygotowań. Przydzielaliśmy ludzi do poszczególnych miejsc (wszystkich udało się ulokować u rodzin; czasem w małych mieszkankach goszczono po kilka osób), przygotowywaliśmy różne materiały – choćby specjalne pakiety żywieniowe, prócz tego kartki na jedzenie. Trzeba to było posortować, porozwozić w różne miejsca Wrocławia. G. Żurek wspomina modlitwy na tyłach dawnego Hotelu Wrocław, radość i przenikliwe zimno. Włosi, Hiszpanie i Francuzi opatulali się w co się dało. Pan Grzegorz zaczął bywać w Taizé, również na dłużej. – Raz spędziłem tam miesiąc, raz trzy tygodnie. Byłem również w grupie ciszy – wspomina. – W grupie każdy miał przydzielonego brata, z którym się spotykał. Mój posługiwał się szwajcarską odmianą niemieckiego. Nie wiem, jak to się stało, ale nie mieliśmy żadnych problemów ze zrozumieniem się. Myślę, że był to szczególny dar Ducha Świętego. Również we Wrocławiu w 1989 r., mimo naszego ówczesnego braku znajomości języków zachodnich, wszyscy jakoś się dogadywali.

Spotkania zaraźliwe

Po kilkukrotnych samodzielnych wyprawach pana Grzegorza przyszedł czas na rodzinne wyjazdy. – Wspólnie pierwszy raz pojechaliśmy do Taizé 15–17 lat temu. Żona i dzieci świetnie się tam odnalazły. Bywamy tam latem, czasem na Wielkanoc. Czasem zabieramy jeszcze kogoś z krewnych – mówi G. Żurek. Dodaje, że spotkania z przełomu starego i nowego roku wyraźnie różnią się od tych w burgundzkiej wiosce. Szczególnie oddziałują na mieszkańców miast, w których się odbywają. – Obecnie Taizé jest łatwiej dostępne niż kiedyś. Na spotkaniach jest dostrzegalna większa różnorodność niż dawniej. Częściej ma się okazję do zweryfikowania swoich przekonań w kontakcie z osobami, które deklarują, że są niewierzące – mówi. – Czy także we Wrocławiu uda się zainteresować ESM ludzi luźniej związanych z Kościołem? Zobaczymy. Możemy spodziewać się większej liczby przyjezdnych ze Wschodu. Państwo Żurkowie z radością otwierają swój dom dla uczestników obecnego spotkania (zresztą już teraz goszczą u siebie osobę z zagranicy). – Być może przyjadą do nas też Polacy z Warszawy, których poznaliśmy w tym roku latem w Taizé – dodają. Mieszkają pod Wrocławiem, związani są natomiast z wrocławską parafią NMP Bolesnej na Strachocinie, gdzie sporo osób przyjmuje młodych na ESM. – Przygotowania trwają. Modlitwy będą u nas, zabawa noworoczna w przedszkolu na Swojczycach – mówi proboszcz ks. Wojciech Jaśkiewicz. – Wielu naszych parafian uczestniczyło w przeszłości w Europejskich Spotkaniach Młodych, byli serdecznie przyjmowani i teraz chcą ugościć innych.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama