Nowy numer 43/2020 Archiwum

Most do nieba

W połowie lutego w Wilnie oficjalnie rozpocznie działalność hospicjum dla dzieci. To pierwsza taka placówka na Litwie.

Do niedawna terminalnie chorzy za naszą północno-wschodnią granicą nie mieli możliwości, by końcówkę swojego życia przeżyć w godnych warunkach i pod opieką specjalistów. Zmienia to s. Michaela Rak. Dzieło zaczęła w miejscu, gdzie powstał pierwszy obraz Jezusa Miłosiernego. Jest to możliwe dzięki fundacji Anioły Miłosierdzia, która została założona, by utrzymywać placówkę. Pierwsze i jak do tej pory jedyne hospicjum dla dorosłych na Litwie rozpoczęło działalność kilka lat temu. Teraz przyszedł czas na finalizację kolejnego wyzwania.

Miłość jest za darmo

Siostra Michaela Rak na Litwę przyjechała z Gorzowa Wielkopolskiego, mając w kieszeni 3 zł. Nie znała języka. – Poszła do kościoła przed tabernakulum. Położyła złotówki i bardzo prosto się pomodliła: „Panie Jezu, mamy te 3 zł, mamy Ciebie i… zrobimy to hospicjum”. I tak się stało – opowiada Grzegorz Kiciński, dyrektor fundacji. Co więcej, wielu pytało siostrę, dlaczego nie chce przyjąć pieniędzy za opiekę, skoro ludzie chcą za nią zapłacić. – Ona odpowiada zawsze tak samo: „Chcę, aby każdy mógł na końcu swojego życia doświadczyć miłości. A miłość jest za darmo i innej nie ma”. To znak, który nawraca – wyjaśnia. Po uruchomieniu hospicjum dla dorosłych do siostry podszedł chory na raka chłopiec, który poprosił ją o pomoc. Zakonnica była bardzo poruszona spotkaniem. Ze względów proceduralnych nie mogła przyjąć chłopca do placówki, ale przytulając go, obiecała coś zrobić. Miała świadomość, że w tym dziecku przyszedł do niej sam Chrystus. Siostra Michaela dowiedziała się od lekarzy, że sytuacja na Litwie jest dramatyczna. Rocznie na nowotwory umiera do 150 dzieci i nie ma dla nich odpowiedniego miejsca. Są wypisywane ze szpitala, a rodzina jest pozbawiona jakiejkolwiek opieki. Siostra nie wiedziała, co zrobić, z ledwością bowiem utrzymuje hospicjum dla dorosłych. Wszystko oddała więc Bogu, a wtedy zaczęło się dziać. Wielu dobrych ludzi zaangażowało się w budowę, która została wyceniona na 5 milionów złotych. – Rok temu wbiliśmy pierwszą łopatę, a dziś projekt jest już na etapie finalizacji. Dotychczas udało się uzbierać 4,3 mln. Jesteśmy świadkami cudu – przekonuje G. Kiciński.

Grosz do grosza

Dyrektor fundacji zaznacza, że oprócz biznesmenów w zbieranie środków włączyły się również osoby uboższe i najmłodsi, którzy przekazywali na ten cel swoje oszczędności. – Jedna z artystek zaprojektowała kartonowe pudełko, które nazwaliśmy skarbonką dobra. Mieliśmy nadzieję, że może choć kilkoro dzieci zaangażuje się w takie regularne zbieranie. Odwagę, by ogłosić tę inicjatywę w całej Polsce, dała nam pierwsza ze szkół, która przeprowadziła taką zbiórkę na szeroką skalę – tłumaczy. Obecna edycja „skarbonki dobra” jest już drugą i wchodzi w skład akcji pn. „Budujemy most do nieba. Pierwsze hospicjum dla dzieci na Litwie”. Swoje oszczędności składa do tekturowych skarbonek ok. 3 tys. dzieci i dorosłych. Zgłaszają się też kolejne placówki, m.in. Szkoła Podstawowa nr 107 we Wrocławiu. – Bardzo prężnie funkcjonuje u nas wolontariat. Działamy na różnych płaszczyznach. Pomagamy m.in. w Caritas, Polakom na Kresach, uczestniczymy w projektach misyjnych – mówi Agata Sarnecka, opiekunka wolontariuszy z SP nr 107. O akcji dowiedziała się wiosną i zaproponowała dyrekcji, by do niej dołączyć z całą szkołą od września. Skarbonki stanęły w każdej klasie. – Informacje przekazaliśmy również rodzicom, którzy wspierali swoje dzieci. W klasach zostały zorganizowane pogadanki, w których nauczyciele przybliżali problem dziecięcej opieki paliatywnej. Dzieci to zrozumiały i chętnie wrzucały swoje oszczędności – wyjaśnia. Finałowym akcentem był kiermasz świąteczny, z którego dochód również został przekazany fundacji. Hospicjum dla dzieci w Wilnie rozpocznie funkcjonowanie 15 lutego. Dzień wcześniej placówka zostanie oficjalnie otwarta. Już teraz pierwszych troje młodych pacjentów jest objętych opieką hospicjum domowego. W nowym budynku znajdzie się miejsce dla kilkunastu kolejnych. – Budynek jest bardzo duży, bo przygotowano go dla całych rodzin. Zależy nam, by rodzice czuli się tam komfortowo. To da im możliwość bycia przy swoim dziecku przez cały czas – wyjaśnia Grzegorz Kiciński i zachęca, by dowiedzieć się więcej o inicjatywie na stronie www.mostdonieba.pl.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama