Nowy numer 39/2020 Archiwum

Cały świat nad Odrą

Dziękowali za gościnność, ciepłe przyjęcie. Co nam przynieśli? Swoją radość, swój własny „odcień” więzi z Chrystusem, czasem... lekcję samby udzieloną w czasie sylwestrowego Święta Narodów. I gorące zaproszenie do Turynu.

To Włosi mieli szczególne powody do radości, gdy ogłoszone zostało miejsce kolejnego Europejskiego Spotkania Młodych. Zagadnięci w okolicach Hali Targowej pielgrzymi z Italii wędrowali przez miasto z wielką flagą narodową. – To będzie tak blisko naszych domów, wspaniale! Po spotkaniu w Turynie będziemy krajem, w którym odbyła się największa liczba ESM – aż siedem. Wyprzedzimy Francję!– mówili Andrea, Francesco, Tomasso i Daniele.

Don Bosco będzie szczęśliwy

Riccardo tuż po wyjściu z narodowego spotkania dla Włochów, które odbyło się w katedrze wrocławskiej, wyciąga... pudełko z pizzą. – Tak, jestem pod tym względem prawdziwym Włochem! Owszem, znalazłem we Wrocławiu pizzę wartą włoskiego podniebienia – śmieje się, dodając, że na szczęście była bez ananasa. – Powiem tyle, że Turyn naprawdę warto odwiedzić. To jest miasto pełne historii, które przez pewien czas było nawet stolicą kraju. Odwiedzając je, poznajesz jakby w pigułce włoską kulturę. Powiem szczerze, że sam mam zamiar lepiej je poznać. Wybiorę się tam pewnie wcześniej, jako wolontariusz. Riccardo swoje pierwsze ESM przeżył 14 lat temu. – Każde kolejne jest inne, bo w każdym uczestniczysz jako inny człowiek – mówi. – Raz chcesz poznać kulturę, innym razem twoje intencje dotyczą głównie wiary. Ja tym razem postanowiłem nie nastawiać się z wyprzedzeniem na nic. Staram się po prostu „być obecnym” w kolejnych wydarzeniach. Nie myśleć: podoba mi się kościół, w którym się modlimy, więc moja modlitwa jest pewnie lepsza niż w innym; lubię tego człowieka, więc warto z nim rozmawiać… Przyjmuję to, co przychodzi. A co do Turynu: na pewno warto tam zjeść pizzę! Na kolejne ESM zaprasza również Matteo, który we Wrocławiu poczuł się tym bardziej swojsko, że trafił do parafii przy ul. Monte Cassino. A Elena, Elisabetta i Paulo podkreślają, że Turyn jest szczególnie związany z osobą ks. Jana Bosko. – Założył tu oratorium dla młodych, gdzie mogli się modlić, pracować. To świetne miejsce, by organizować spotkania młodzieży. Oczywiście w tym mieście znajduje się niezwykła relikwia: Całun Turyński. Już wiadomo, że podczas ESM będzie można go oglądać. Wystawienie całunu w 2020 r. będzie możliwe dzięki specjalnemu pozwoleniu papieża Franciszka – o czym poinformował arcybiskup Turynu Cesare Nosiglia. Dodajmy, że patronem katedry w Turynie, podobnie jak wrocławskiej, jest św. Jan Chrzciciel.

Kanony, polonez, konfesjonał

Mozaika narodowości, które odwiedziły Wrocław, była ogromna – prócz Europejczyków nie brakło pielgrzymów z dalekiej Azji, z Afryki. Siostra Grace, felicjanka, jest Kenijką. – We wrześniu przyjechałam na rok do Polski, do Warszawy. Uczę się obecnie polskiego – mówi. – Niesamowitą rzeczą jest zobaczyć tak wielu młodych ludzi wielbiących razem Boga, idących za Jezusem. Gdyby takie spotkanie zorganizować u nas, to by dopiero było! W Kenii jest bardzo dużo młodzieży. O podobnym spotkaniu marzą Francine i Claire z Kongo, które studiują w Niemczech, a na ESM przyjechały z niemiecką przyjaciółką Melanie. Z ciekawością przyglądają się wszystkiemu Eugeniusz i Elena z Białorusi. – Jestem prawosławnego wyznania, ale od dzieciństwa chodzę do kościoła i tak już zostało – mówi. – Moja koleżanka nie chodzi ani do cerkwi, ani do kościoła. Ale chciała przyjechać, zobaczyć wszystko. Po prostu z nami jest. Bogactwo kultur i światów widoczne było podczas noworocznego Festiwalu Narodów. W przedszkolu na Swojczycach, gdzie świętowali pielgrzymi z parafii NMP Bolesnej na Strachocinie, można było zobaczyć egzotyczny taniec Koreańczyków, włączyć się w pełne przytupów pląsy z Węgrami, śpiewać do utraty tchu z Ukraińcami, wsłuchać się w niezwykłe pieśni szwedzkie o świetle w ciemności czy… uczyć się brazylijskiej samby od „native dancera”. Po raz kolejny okazało się, że polski polonez, ale także pielgrzymkowa belgijka trafiają do serc i nóg ludzi spod każdej szerokości geograficznej. Inny wymiar spotkania dokonywał się poza światłem reflektorów. Jak wspomina kapłan ze strachocińskiej parafii, obcokrajowcy – na przykład Chorwaci czy Szwedzi – chętnie podchodzili także do konfesjonału. Do zobaczenia w Turynie! – żegnali się ze łzami w oczach, odjeżdżając w niedzielę. – See you next year!

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama