Nowy numer 39/2020 Archiwum

Polska gościnność się sprawdziła

Zajrzeliśmy do domów wrocławian, którzy przyjęli pielgrzymów w ramach ESM Taizé. Dlaczego otworzyli swoje drzwi przed młodymi Europejczykami?

Rodzina Kasprzaków z parafii Najświętszej Maryi Panny Bolesnej we Wrocławiu przyjęła pod swój dach Niemkę i Włoszkę. Kiedy tylko dowiedziała się, że następne spotkanie Taizé odbędzie się we Wrocławiu, od razu pomyślała o ugoszczeniu młodych ludzi z innych krajów. Tak też się stało. 28 grudnia w drzwiach mieszkania na osiedlu Różanka stanęły Sophie Borgmeyer z Mainz oraz Silvia Gribaudo z Cuneo.

– Przyjęliśmy je z dobrymi intencjami. Wydaje mi się, że to poniekąd nasz chrześcijański obowiązek. Sama szłam ostatnio w pieszej pielgrzymce na Jasną Górę i to było bardzo miłe, gdy ludzie gościli nas w swoich domach, żebyśmy mogli się np. wykąpać. Zapadło mi to w pamięć. Teraz możemy się po prostu odwdzięczyć – mówi 14-letnia Wiktoria Kasprzak. Jej mama w tym roku także uczestniczyła w Pieszej Pielgrzymce Wrocławskiej na Jasną Górę. – Wtedy doświadczyłam ogromu ludzkiej życzliwości, bezinteresowności, uśmiechu i otwartego serca. Gospodarze nie mieli żadnych oporów, żeby nas przyjmować pod swój dach. To utwierdziło mnie jeszcze bardziej w decyzji, że podejmę pielgrzymów w ramach Taizé. I nadszedł w końcu ten wspaniały moment, kiedy mogę oddać to dobro – wyjaśnia Marta Kasprzak.

W imieniu Chrystusa

Agnieszka i Radosław Wasielewscy wraz z synami mimo skromnych warunków w bloku zdecydowali się ugościć pielgrzymów. W sobotnie popołudnie 28 grudnia do mieszkania przy ul. Bezpiecznej zapukali sympatyczni Włosi, 18-latkowie Viola Franci z Rzymu i Matteo Andreatta z Trentino. Od razu przywitały ich szerokie uśmiechy Polaków. – Zastanawialiśmy się, czy przyjąć pielgrzymów, bo w bloku nie mamy zbyt komfortowych warunków, ale skoro, jak ogłaszano, miały wystarczyć 2 metry kwadratowe, podjęliśmy wyzwanie – mówi Radosław Wasielewski, mąż i ojciec. Wrocławska rodzina ma już doświadczenie w goszczeniu pielgrzymów, bo w 2016 r. w ramach Światowych Dni Młodzieży przyjęła dwóch młodych obywateli Tajlandii podczas Dni w Diecezjach. Z jednym Tajem do dzisiaj utrzymują kontakt. Pozytywne doświadczenie po ŚDM zaowocowało. – Trzeba przybywających przyjąć w imię Chrystusa i tej krótkiej myśli wszystko podporządkowaliśmy. Widzieliśmy, że we Wrocławiu na początku nie było łatwo zebrać gospodarzy chętnych do przyjęcia pielgrzymów, dlatego jeszcze bardziej się zmobilizowaliśmy. Zebraliśmy się, podreperowaliśmy co nieco w domu – opowiada Agnieszka Wasielewska, żona i matka. Wrocławianie odmalowali nawet pokój, w którym gościli włoskich pielgrzymów.

Oddała pensjonat

Irena Berko nie mieszka we Wrocławiu, tylko w Mirkowie, co nie przeszkodziło jej przyjąć prawie rekordową liczbę pielgrzymów Taizé. Kobieta zgłosiła w swojej parafii pw. św. Brata Alberta chęć ugoszczenia aż 20 młodych ludzi. Ostatecznie pod jej dach trafiło „tylko” 15. – Prowadzę pensjonat i zawsze, kiedy tylko mam okazję, udostępniam pokoje pielgrzymom. Podczas Dni w Diecezjach w ramach ŚDM opiekowałam się 25 kapłanami i klerykami z Madrytu – wspomina. W czasie Taizé we Wrocławiu oddała swój pensjonat grupie pielgrzymów ze Słowacji, Niemiec i Polski; wśród nich byli siostra zakonna i ksiądz. Choć gospodyni ponosi stratę finansową – jej biznes musi przecież na kilka dni wyhamować, to właścicielka „Zajazdu u Ireny” kompletnie inaczej na to patrzy. – Po pierwsze, jestem osobą realnie wierzącą, wraz z rodziną należę do wspólnoty Mamre, a w jej charyzmacie zawiera się gościnność. Po drugie, chrześcijanin powinien pomagać potrzebującym, a skoro ja mam takie warunki, to z wielką radością otwieram swój dom i nie rozpatruję tego w kategoriach pieniężnych. Pielgrzymów pod dachem traktuję jak dar Boży i cieszę się, że mogę podzielić się tym, co de facto otrzymałam od samego Boga, który mi błogosławi – tłumaczy pani Irena.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama