Nowy numer 39/2020 Archiwum

Studenci też otwierają drzwi

Nie zawsze panuje porządek, brakuje białego obrusa, a świeczki to wyjątek, ale tam też przychodzi Bóg w modlitwie i błogosławieństwie kapłana.

We Wrocławiu w prawie 30 akademikach mieszka ponad 10 tysięcy studentów. Do nich także zaglądają kapłani z wizytą duszpasterską – która staje się świetną okazją do dawania świadectwa i ewangelizacji młodych ludzi. Zajrzeliśmy podczas kolędy do jednego z największych domów studenckich w mieście, należącego do Politechniki Wrocławskiej: T16.

Zaskoczenie to reguła

Ojciec Mariusz Mazurkiewicz CSsR oraz członkowie duszpasterstwa akademickiego „Redemptor” wcześniej ogłaszają przez plakaty, media społecznościowe i osobiste zapowiedzi, że istnieje możliwość przyjęcia kapłana z kolędą. Redemptorysta z parafii NMP Matki Bożej Pocieszenia, położonej w cieniu 10-piętrowych akademików, widzi u studentów większą wolność w tej kwestii. – Parafianie czują się zobligowani. Otwierają drzwi domu, bo tak wypada, bo tak trzeba, a u żaków panuje pełna szczerość. Gdy ktoś mnie gości, wiem, że tego naprawdę chce – stwierdza o. Mazurkiewicz. Ze strony duszpasterza musi być gotowość i otwartość na sytuacje niestandardowe. Akademik i jego mieszkańcy potrafią być nieobliczalni. – Kiedyś wchodzę do pokoju wcześniej zapisanego, a w łóżku leżą obok siebie dziewczyna i chłopak. Pytam, czy przyjmują kolędę. On spojrzał na nią zszokowany i zapytał: „To jak, przyjmujemy?”. Jednak się nie zdecydowali. Czasem ktoś mi robi kawał i zapisuje pokój, który nie jest zainteresowany – uśmiecha się opiekun DA Redemptor. Podczas krótkich odwiedzin w pokojach młodzi zadają zakonnikowi różne pytania, poruszają swoje osobiste sprawy, chcą się poradzić. On chętnie dzieli się swoim numerem telefonu, który zapisuje na obrazkach. Chce być dla nich dostępny. Rozmowa na żywo daje możliwość ewangelizacji, zaproszenia do duszpasterstwa akademickiego. W akademiku trudno znaleźć na stole „pełny zestaw kolędowy” z białym obrusem, świeczkami i krzyżem. – Zdarza się bałagan i totalne nieprzygotowanie – mimo że się zgłosili. Czasem ktoś nie wiedział wcześniej i spontanicznie mnie przyjął. Zaglądam też do obcokrajowców – studentów Erasmusa. Byłem u Meksykanki, Chorwatek, Niemców, Hiszpanów i Hindusów. Nie wszyscy ci Hindusi wyznają wiarę katolicką, ale chcieli po prostu porozmawiać z uprzejmości –opowiada o. Mazurkiewicz. Wizyta w domu studenckim to dla niego także kopalnia anegdot. – Pewnego razu po kolędzie wróciłem do jednego pokoju, bo czegoś zapomniałem. Wchodzę, a tam już na stole stała wódeczka. Dziewczyny robiły imprezkę. Nawet chciały mnie poczęstować, ale nie skorzystałem. Co ciekawe, w tym pokoju został mój ministrant – student. Na stole stały jeszcze krzyżyk i świeczki – już obok kabanosów, ciasteczek i soku. Wszystko oczywiście kulturalnie, z uśmiechem – wspomina redemptorysta.

Nie z tradycji, lecz z wiary

– Jestem wierząca i jest to dla mnie normalna sprawa. W mojej rodzinie zawsze przyjmowano księdza z wizytą duszpasterską, ale nie robię tego z rytuału czy przyzwyczajenia, lecz sama dla siebie, z wiary. Rozpoczęłam studia, mieszkam w nowym miejscu i to była moja wewnętrzna potrzeba – mówi Anna Kalitka, studentka pierwszego roku zarządzania i inżynierii produkcji, pochodząca z Białej Podlaskiej. W kolejnym pomieszczeniu z kapłanem modliły się aż cztery osoby. – Obie jesteśmy katoliczkami, a mieszkamy w jednym pokoju. Czasem tylko jedna osoba jest wierząca, więc zaprosiłyśmy do siebie na kolędę wszystkich chętnych z modułu – informuje Patrycja Stępień z mechatroniki i zarządzania, pochodząca z okolic Radomia. – Akademik to dla nas teraz drugi dom, więc czemu ksiądz miałby nie pobłogosławić nas i tych ścian, w których zdobywamy wiedzę i żyjemy parę lat? Poza tym… zbliża się sesja i liczymy, że wspólna modlitwa pomoże nam ją zdać. Choć oczywiście równolegle uczymy się wytrwale – zastrzega z uśmiechem Tomasz Giełzak spod Wielunia, student automatyki i robotyki. W pokoju 308. panował idealny porządek. Trzech studentów pierwszego roku ze Śląska, Małopolski i Podkarpacia jednogłośnie zadecydowało, że przyjmie kapłana z wizytą. – Goszczenie księdza to proste świadectwo wiary i przyjemność – uważa Dawid Trzaskalik z automatyki przemysłowej. – Cieszę się, że poświęcił nasz pokój, wygonił złe duchy i wsparł dobrym słowem przed pierwszą w życiu sesją – stwierdza Dominik Ślusarczyk z budownictwa. – Wspólna modlitwa nas jednoczy, lepiej się zgrywamy i możemy poczuć rodzinną atmosferę – uzupełnia Michał Niepokój z elektrotechniki.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama