Nowy numer 39/2020 Archiwum

Serce przy Bogu, ręce przy pracy

Trwa rok jubileuszowy w Zgromadzeniu Sióstr św. Józefa. Czas ten jest związany z 100. rocznicą śmierci założyciela tej wspólnoty, św. ks. Zygmunta Gorazdowskiego.

Kapłan, patriota, społecznik. Postać św. Zygmunta powinna być inspiracją dla wielu, jak odczytywać potrzeby bliźnich. Przesłanie, które pozostawił, jest nie tylko wskazaniem do wyboru życia konsekrowanego jako swojej ścieżki prowadzącej do zbawienia. To zadanie dla każdego, by pracować nad własną wrażliwością na drugiego człowieka, by być dla innych.

Całe życie dla bliźnich

Zygmunt Gorazdowski urodził się w Sanoku w 1845 r. zaledwie kilka tygodni przed rozpoczęciem rzezi galicyjskiej, podczas której dochodziło do pogromów ludności ziemiańskiej. – Wówczas niania ukryła go pod kołem młyńskim. W ten sposób został uratowany, ale nabawił się choroby płuc, która towarzyszyła mu przez całe życie – opowiada s. Mateusza Ciszewska, przełożona wrocławskiej prowincji Zgromadzenia Sióstr św. Józefa. Podkreśla, że swoją wrażliwość na ludzi biednych i potrzebujących przyszły kapłan wyniósł z domu. – Na pewno wpływ na niego miały pobyty w szpitalu w związku ze swoją chorobą, gdy stykał się z biedą. Wtedy postanowił studiować prawo, by w przyszłości pomagać potrzebującym. Studiów nie ukończył, bo już na drugim roku odczytał, że jest powołany przez Pana Boga do czegoś więcej – dodaje. Zygmunt wstąpił do seminarium, ale przed samymi święceniami ponownie dała o sobie znać jego choroba, więc zostały one wstrzymane na nieokreślony czas. – Modlił się wówczas słowami: „Wszechmogący, użycz mi sił, bym mógł spełniać Twoje posłannictwo, a całe życie poświęcę dla dobra bliźnich”. Jego kapłaństwo stało się echem tej modlitwy – zauważa józefitka. Podkreśla, że wszędzie, gdzie szedł, angażował się w pomoc ubogim i potrzebującym. Głównym terenem jego działalności był Lwów i okolice, gdzie pracował przez 40 lat.

Ręce do pracy

Nie sposób wymienić wszystkich dzieł, których realizacji się podjął. Dotyczyły one najróżniejszych grup społecznych i nie były jedynie pomocą charytatywną. Uruchomił Zakład Dzieciątka Jezus dla porzuconych dzieci. Mogły tam przebywać także samotne matki, pod warunkiem że oprócz swoich dzieci będą wychowywały również podopiecznych placówki. Były ochronki, internat dla studentów pedagogiki, dom pracy dobrowolnej dla żebraków, zakład opieki dla rekonwalescentów i jeszcze wiele innych. Do Taniej Kuchni Ludowej, w której wydawanych było ok. 600 posiłków dziennie, zaglądał również brat Albert Chmielowski. – Zapewnie niejedną rozmowę o ubogich tam przeprowadzili – zaznacza s. Mateusza. – Tam, gdzie zauważał jakiekolwiek problemy, starał się im zaradzić – dodaje. Największym problemem ks. Zygmunta był brak rąk do pracy. – Nasz założyciel nie myślał o powołaniu nowego zgromadzenia zakonnego. To wyszło w czasie realizacji tych wszystkich dzieł. Na początku ściągnął do pomocy tercjarki franciszkańskie. Wokół nich zaczęły się gromadzić dziewczęta, które wyraziły chęć formowania się. Wraz z biskupem lwowskim ks. Zygmunt zdecydował, że najlepszym dla nich miejscem będzie klasztor klauzurowych Sióstr Franciszkanek Najświętszego Sakramentu (dziś Siostry Klaryski od Wieczystej Adoracji). – 17 lutego 1884 r. pierwsze dziewczyny złożyły śluby zakonne. To jest data początkowa Zgromadzenia Sióstr św. Józefa – wyjaśnia s. Mateusza. – Nasz założyciel zostawił nam hasło, według którego staramy się żyć: „Serce przy Bogu, ręce przy pracy”.

Jubileuszowe odkrywanie

Józefitki realizują dziś charyzmat zgromadzenia w zupełnie innych realiach. Choć, jak przyznaje s. Mateusza, pewne zjawiska mimo zmieniających się okoliczności nie zmieniają swojego charakteru. Wciąż wokół jest wielu potrzebujących pomocy i wciąż niezbędna jest wrażliwość na drugiego człowieka. – Z okazji jubileuszu chcemy przybliżać postać naszego założyciela oraz nasz zakonny charyzmat. Będzie ku temu wiele okazji. Już teraz zapraszamy na sympozjum, które odbędzie się 25 kwietnia na auli PWT. Poprzedzi je Msza św. w katedrze pod przewodnictwem abp. Józefa Kupnego – zachęca. Siostra przełożona podkreśla, że warto zaprzyjaźnić się ze św. Zygmuntem jeszcze z jednego powodu. Jest on skutecznym orędownikiem. – To postać na dzisiejsze czasy – przekonuje. Więcej o aktualnej działalności sióstr józefitek i plany na jubileuszowe obchody na wroclaw.gosc.pl oraz jozefitki.pl.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama