Nowy numer 39/2020 Archiwum

Przed beatyfikacją kard. S. Wyszyńskiego. Mistrz masowego przekazu, patron codzienności

"Stefana Wyszyńskiego zmagania z XX-wiecznymi ideologiami" - 3 lutego o 17.00 prelekcję na ten temat w Civitas Christiana przy ul. Kuźniczej 11-13 we Wrocławiu wygłosi Piotr Sutowicz. Bogactwo tematów związanych z życiem Prymasa jest ogromne. O niektórych wspomina prelegent w rozmowie z GN.

Dyrektor oddziału okręgowego Civitas Christiana we Wrocławiu, historyk i publicysta, w miesiącach poprzedzających czerwcową beatyfikację Prymasa Tysiąclecia zapraszany jest często do szkół czy radiowych rozgłośni na spotkania czy audycje poświęcone Słudze Bożemu. Podkreśla zwłaszcza znaczenie myśli kardynała Stefana Wyszyńskiego dla Katolickiej Nauki Społecznej, konsekwencję w patrzeniu na rzeczywistość przez pryzmat KNS, jego nieustępliwość w zasadniczych sprawach dotyczących Ewangelii, Kościoła.

Zauważa również, że Prymas był mistrzem masowego przekazu. Potrafił świetnie odnaleźć się na wielkich uroczystościach kościelnych przyciągających tłumy. – Kościół nie miał wtedy mediów, jego „medium” była ambona – zauważa. – Ludzie chcieli zobaczyć biskupa, prymasa, szukali kontaktu z Kościołem, chcieli usłyszeć, co ma do powiedzenia. Ważne było też „policzenie się” – dające otuchę spojrzenie na tłumy osób podobnie myślących.

P. Sutowicz podkreśla, że krytyka Prymasa za akcent położony na „katolicyzm ludowy” – przeciwstawiany często intelektualnemu przeżywaniu wiary – jest niesłuszna.

– Katolicyzm zawsze jest „ludowy”, skierowany do wszystkich, do Ludu Bożego – mówi. – Widać zresztą, że także elity intelektualne korzystały z „ludowej” posługi kard. S. Wyszyńskiego, a jego homilie wygłaszane wobec tłumów ludzi miały swoją głębię, były obfite w treść – nie zawsze łatwą. Prymas, prawdziwy intelektualista, był człowiekiem bardzo nowocześnie patrzącym na naród, społeczeństwo. Jednocześnie celowo archaizował język podczas swoich kazań. Moglibyśmy ogłosić go patronem mediów. Był mistrzem przekazu – masowego przekazu Ewangelii. A owe „masy” były dosłowne.

P. Sutowicz zauważa, że ta otwartość tłumów ludzi wobec Kardynała, ich zwrot ku wierze, to także „niechciany sukces” komunistów – zwrot Polaków ku Kościołowi. – Przed II wojną światową w Polsce miał swoje miejsce tzw. polski antyklerykalizm, pewna krytyka duchowieństwa – mówi. – Komuniści po wojnie chcieli wzmocnić takie zjawiska, ale byli niewiarygodni. Ich działania miały odwrotny skutek. Ludzie, także na przekór komunistom, zaczęli wracać na łono Kościoła, a wspomniana masowość była tego wyrazem. Dziś zresztą też mamy różne formy „masowej” religijności – począwszy od Orszaków Trzech Króli, poprzez wielkie charyzmatyczne spotkania, uroczystości odpustowe w najważniejszych sanktuariach. Mamy wciąż potrzebę przeżywania wiary we wspólnocie, zmieniają się tylko niektóre formy.

Dyrektor dostrzega w Prymasie mistrza masowego przekazu, ale także patrona dnia codziennego. – Jesteśmy dziś bardzo zabiegani, ale z drugiej strony wciąż marnujemy czas – zauważa. – Prymas miał w ciągu dnia bardzo szczegółowo rozpracowany plan zajęć. To pokazuje, jak katolik poważnie podchodzący do obowiązków potrafi się zorganizować. S. Wyszyński nawet podczas internowania wykorzystywał skrupulatnie każdą chwilę. Był człowiekiem bardzo słabego zdrowia – ledwo dopuszczono go do święceń kapłańskich. Mógłby sobie choćby z tego względu nieco „poluzować”, tymczasem on – choć miewał wakacje – na co dzień pracował od rana do późnej nocy.

 Podkreśla, że zakres obowiązków prymasa był dużo większy niż obecnie. Był ordynariuszem dwóch diecezji – warszawskiej i gnieźnieńskiej, rozleglejszych niż dziś. Długo pełnił również obowiązki ordynariusza wobec Ziem Zachodnich. – W jego zapiskach można przeczytać na przykład: „bierzmowaliśmy we trzech przez półtorej godziny” albo: dziś wybierzmowaliśmy półtora tysiąca osób” – mówi. – Gdy jechał do jakiejś parafii, głosił konferencje stanowe dla kobiet, dla dzieci, dla ojców, itd. Z zasady ludziom czasu nie żałował. Natomiast w jego zapiskach są ślady, że księży napominał, by w związku z jego przyjazdem nie organizowali jakichś długich obiadów czy kolacji – bo szkoda na nie czasu.

Inną kwestią jest roztropność wobec rozmaitych podstępów i knowań komunistów. Między innymi dzięki Prymasowi nie udało im się doprowadzić w Polsce do schizmy, do zerwania więzi ze Stolicą Apostolską – do czego, zwłaszcza w latach 50., dążyli.

Bogactwo tematów związanych z życiem działalnością kard. S. Wyszyńskiego jest ogromne. Obecnie Katolickie Stowarzyszenie Civitas Christiana przygotowuje wraz z Obserwatorium Społecznym cykl comiesięcznych debat poświęconych przyszłemu błogosławionemu.

Więcej w najbliższym papierowym wydaniu GN

Przed beatyfikacją kard. S. Wyszyńskiego. Mistrz masowego przekazu, patron codzienności   Już czas, by przygotować się do czerwcowej beatyfikacji. Archiwum organizatorów

 

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama