Nowy numer 39/2020 Archiwum

Głębokie spojrzenie

Rozważania z cyklu "Nim rozpocznie się niedziela" na święto Ofiarowania Pańskiego przygotował o. Oskar Maciaczyk OFM, duszpasterz akademicki.

Patrząc w oczy drugich oraz obserwując ich spostrzegawczość, widząc podejmowane przez nich decyzje oraz słysząc, jak trafne opinie wypowiadają z obserwacji rzeczywistości, można stwierdzić, że są ludzie obdarowani głębokim i dalekim spojrzeniem. Są wierzący, o których można powiedzieć, iż są bardzo uduchowieni, są ludźmi głębokiej modlitwy i inni do nich lgną, prosząc o radę, wsparcie i pomoc w podejmowaniu decyzji. Spotkaniu z uduchowionymi ludźmi towarzyszy przekonanie, że są oni tymi, którzy patrzą dalej i głębiej, bo patrzą oczami wiary, Bożymi oczami.

Któż z chrześcijan, pragnących pogłębienia swojej wiary, nie chciałby wzroku Symeona? To jest niesamowite, jakie on miał dalekie i głębokie spojrzenie. Przecież pobożni Żydzi przynosili do świątyni i ofiarowali wszystko, co pierworodne. Rodzice przynosili pierworodne dziecko. Maryja i Józef wpisali się w rzeszę pielgrzymów wchodzących do świątyni z pragnieniem ofiarowania Bogu tego, co dla nich najdroższe. Symeon natomiast widzi więcej, aniżeli kolejni rodzice ofiarujący syna Bogu. Symeon, jak pisze Ewangelista, zareagował na widok Jezusa, będąc pod natchnieniem Ducha Świętego. Jak trzeba mieć ogromne doświadczenie w rozpoznawaniu świateł Ducha Świętego, żeby w małym dziecku zobaczyć zbawienie świata: „Teraz, o Władco, pozwalasz odejść słudze Twemu w pokoju, według Twojego słowa. Bo moje oczy ujrzały Twoje zbawienie, któreś przygotował wobec wszystkich narodów: światło na oświecenie pogan i chwałę ludu Twego, Izraela” (Łk 2,29-32). Symeon zobaczył, że to dziecko tak naprawdę dopiero zostanie złożone w ofierze. To będzie śmierć na okup za grzechy świata.

Spojrzenie na Jezusa było dla Symeona krótką, ale jakże intensywną adoracją. Możemy sobie życzyć tak wielkiego rozradowania się spojrzeniem na Zbawiciela świata w czasie naszych adoracji, jak przeżył to Symeon. Za każdym razem, kiedy uczestniczymy we Mszy św., ofiarowywany jest Jezus. Za każdym razem możemy spojrzeć na Niego jak Symeon i zjednoczyć się z Nim w Komunii Świętej. Co widzimy wtedy? Co czujemy? Czy jest to rytuał mało znaczący albo nawet nic nieznaczący, czy może jednak jest to coś, co kolosalnie zmienia sposób patrzenia na swoje życie i na wszystko, co się w nim dzieje?

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama