Nowy numer 28/2020 Archiwum

Naszym braciom antyfaszystom

Odsłonięta tablica na ścianie wrocławskiego więzienia przy ul. Kleczkowskiej informuje, że nasi południowi sąsiedzi również bohatersko walczyli z hitlerowskimi Niemcami i płacili za to najwyższą cenę.

Jak najbardziej powinniśmy doceniać polskich żołnierzy, powstańców czy cywilów w walce z totalitaryzmami XX wieku. Było ich bardzo wielu. We Wrocławiu jednak można odnaleźć także ślady obecności przedstawicieli innych narodowości, którzy odważnie dawali odpór okrutnemu nazizmowi, a ginęli właśnie tutaj – w niemieckim Breslau okresu II wojny światowej. Tak było z blisko 1000 Czechów, którzy zostali zamordowani lub zamęczeni w Strafgefängnis Breslau przy Kletschaustrasse, czyli w dzisiejszym Zakładzie Karnym nr 1.

Miejsce kaźni ich rodzin

„Narody czeski i polski nigdy nie zapomną o ofiarach nazizmu” – informuje odsłonięta na murze wrocławskiego więzienia 23 stycznia tablica poświęcona Czechom, którzy walczyli z nazizmem i stracili życie w dawnym niemieckim więzieniu przy ul. Kleczkowskiej. Upamiętnienie ich ofiary stało się wspólną polsko-czeską inicjatywą, której motorem napędowym była Markéta Pánková, dyrektor Narodowego Muzeum Pedagogicznego w Pradze i autorka książek o historii najnowszej Czech. Uważa ona, że wśród jej rodaków brakuje większego zaangażowania w opiekę nad miejscami, gdzie w czasie II wojny światowej ginęli ich przodkowie. I nie chodzi o wznoszenie pomników, których koszty idą w setki milionów koron czeskich. Jej oraz kilku czeskim społecznikom zależy przede wszystkim na oddaniu hołdu i uczczeniu pamięci osób, które na to zasłużyły. A przy tym o przypomnienie, co przyniosła ze sobą wojna i jakie były jej skutki. – Współcześnie nie brakuje osób przeinaczających fakty i czyniących z ofiar oprawców – mówi M. Pánková. Do Wrocławia na uroczystości przybyło kilkudziesięciu Czechów, którzy stracili bliskich w Strafgefängnis Breslau. Antyfaszyści z Protektoratu Czech i Moraw byli gilotynowani, a pod koniec wojny zabijani strzałem w tył głowy. Nawet w dniu kapitulacji Festung Breslau, czyli 6 maja 1945 r., Niemcy zastrzelili 50 Czechów. Losy rodziny Markéty Pánkovej również związały się z wrocławskim więzieniem za sprawą jej dziadka i ojca. – To tutaj zginął mój dziadek Antonin Vrba. Został aresztowany przez gestapo w 1942 r. we własnym warsztacie krawieckim. Mój ojciec Zdenek Vrba także tu przebywał. Obaj byli działaczami ruchu oporu przeciwko nazizmowi. Przetrzymywano ich w budynku nr 1 w skrzydle B. Ojciec siedział w celi nr 287, dziadek – 317. Z zachowanych dokumentów wynika, że dziadek Antonin został zgilotynowany, a wcześniej był okrutnie torturowany – opowiada dyrektor Narodowego Muzeum Pedagogicznego w Pradze.

Nasza rola jest ważna

Odsłonięcie tablicy było wielkim wydarzeniem m.in. dla Marii Abrahamovej. Przy Kleczkowskiej zginął jej ojciec. Zachowała się emocjonalna korespondencja Zdenka Vrby do matki Marii Abrahamovej. Gdy Vrba wyszedł z więzienia ledwo żywy, po powrocie do domu napisał pełen współczucia list do pani Kapounkovej mówiący o tragicznej śmierci jej męża. Dzisiaj Maria Abrahamová ze łzami stoi pod murem więzienia, przypominając sobie treść tej depeszy. – Mimo tragicznych losów naszych bliskich dzisiaj cieszymy się, że wraz ze wspaniałymi ludźmi z Polski i Czech podjęliśmy działania na rzecz powstania tej tablicy. Za jej pośrednictwem pragniemy przypomnieć o wartościach, dla których więzione tu osoby poświęciły swoje życie. Z tego należy wyciągnąć naukę na przyszłość – podsumowuje Markéta Pánková. Obecny na uroczystościach we Wrocławiu był również prof. Jaroslav Pánek, jeden z najwybitniejszych historyków Czech. – Ta tablica ma nie tylko pewne konsekwencje, ale ma kontekst historyczny, geopolityczny i mentalny. Stosunki międzynarodowe nie były, nie są i nie będą zawsze pozytywne. Ale stosunki polsko-czeskie od II wojny światowej są o wiele lepsze niż wcześniej. Tego nie było w I poł. XX wieku – podkreśla prof. Pánek. Przypomina, że Śląsk był zawsze obszarem konfliktów mocarstw europejskich. Przecież jeszcze 80 lat temu Wrocław stanowił jedno z centrów nazizmu europejskiego. – A dzisiaj jest to miasto spotkań międzynarodowych, pojednania i tak widzę rolę Śląska oraz Polski – podsumowuje ceniony historyk.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama